Trening siłowy, w tej czy innej odmianie, nie jest już tylko domeną osobników cierpiących z powodu „ABS” (absolutny brak szyi). Kiedyś wiązano zainteresowanie treningiem siłowym z niską inteligencją, a to zwykle nieprawda. Sportowcy nie muszą być „orłami intelektu”, jednak nie mogą być też ograniczeni, bo sport wcale nie jest taki prosty.

Aby zrozumieć niektóre kwestie związane z dietetyką, treningiem czy farmakologią, potrzeba lektury kilku, kilkunastu książek i wieloletniego doświadczenia. W klubach spotyka się osoby, które nie są mile widziane i o tym jest właśnie dzisiejszy "odcinek".

Krzykacz

Ten osobnik powinien być śpiewakiem, częściej używa głosu, niż mięśni. Zwykle im mniejszego ciężaru używa, tym głośniejszy jest jego krzyk. Najgroźniejsze ryki wydają osobnicy trenujący z ciężarami godnymi kobiet. Zwykle wydzieranie się nie ma wpływu na osiągane wyniki, a może niszczyć koncentrację innych innych osób na sali.

„Ja tu ćwiczę!”

Czasem zdarza się, iż jedna osoba zajmuje wiele urządzeń, kilka gryfów, stojaki, bramy itd. No tak, bo ten człowiek robi właśnie wyrafinowany trening obwodowy i musi zajmować połowę siłowni. Jeśli już musisz w ten sposób trenować, to przyjmij raczej wariant stacji, czyli wykonujesz całą założoną pracę na danym stanowisku i przechodzisz na następne. Bardzo rzadko zdarza się możliwość skorzystania z wielu urządzeń, gryfów, par sztangielek czy kettlebells jednocześnie. W ten sposób utrudnisz lub uniemożliwisz trening innym. To samo dotyczy wykonywania uginania ramion z gryfem olimpijskim na podeście ciężarowym czy w regulowanej „klatce” do przysiadów.

Śmierdziel

Jeśli z jakichś powodów cuchniesz, ogranicz pokarmy, które mogą mieć na to wpływ, np. czosnek, cebulę. Nie przychodź na trening na kacu, wionąc niczym sfermentowane owoce lub jak domowa gorzelnia. Stroje treningowe co pewien czas trzeba wyrzucać, bo nie dadzą się doprać, nawet w wysokiej temperaturze. Dotyczy to w największej mierze mieszanek bawełny, mniej spodenek i koszulek poliestrowych, z elastanu czy nylonu. Jeśli po treningu zostawisz strój w torbie, zamiast go od razu wyprać, musisz się liczyć z tym, iż nabierze zapachu godnego „prawdziwego dzika”. To samo dotyczy butów - powinny być wystawiane na powietrze, a nie kiszone w torbie. Bielizna też wymaga wymiany, jeszcze szybciej, niż strój treningowy. Robisz to nie tylko dla swojego zdrowia, ale by ochronić innych przed „aromatem godnym puszczy”. Śmierdziel często nie nosi ręcznika i znaczy teren swoim potem. Należy do najbardziej znienawidzonych bywalców klubów.

Mega podrywacz

Nie wszystkie dziewczyny przychodzą na siłownię w celach towarzyskich, większość chce spokojnie trenować. Jeśli więcej czasu spędzasz wpatrując się w lustra, a nie koncentrując na wykonanej pracy, coś jest nie w porządku. Jeśli przykujesz uwagę którejś z dziewczyn, to pewnie znajdzie ona jakiś sposób, by to zakomunikować. Niemniej, siłownia niekoniecznie jest dobrym miejscem do podrywu.

Eksperymentator/ka

Nazywam go też skoczkiem, od figury szachowej. Ten człowiek nigdy niczego nie kończy, nie stosuje odpowiednio długo żadnego treningu, nie rozumie na czym polega progresja. On wie, że „trzeba szokować mięśnie”. A i owszem, „szokuje”… Robi to tak często, iż nie może zbudować ANI siły, ani masy, ani mocy, ani dynamiki. Skacze z ćwiczenia na ćwiczenie, żadnego nie wykonując odpowiednio długo i ciężko. Raz wyciska leżąc z łańcuchami, innym razem robi martwy ciąg z gumami. Raz robi wyciskanie jednorącz leżąc połączone z rozpiętkami, innym razem uginania ramion na modlitewniku, ale z rączką wyciągu. Zna 1001 ćwiczeń na barki, ale żadnego nie wykonuje z odpowiednim obciążeniem. Wymyśla nowe warianty ćwiczeń, np. ostatnio modne stało się wyciskanie na suwnicy jednorącz. W tej grupie często są kobiety. Po co wykonywać przysiady? Lepiej dziwaczne odwodzenia bokiem leżąc z gumą! Po co stosować zwykły martwy ciąg z solidnym obciążeniem, lepiej udziwnione skłony dzień dobry z ciężarem, który nadaje się raczej do treningu tricepsa, a nie grupy tylnych mięśni uda i pośladków. W tej samej grupie są mini kettlebells, ćwiczenia z gumami, TRX, piłkami bosu. Żadna z tych kobiet nie jest w stanie wykonać 5 podciągnięć na drążku siłowo, za to wszystkie regularnie wykonują drugo- i trzecioplanowe ćwiczenia siłowe, które nie mają żadnego wpływu na rozwój sylwetki czy siły. Eksperymentator (niezależnie od płci) często zmienia swoje nastawienie i światopogląd. Np. staje się "wegan crossfitterem", a za chwilę „mięsożernym miłośnikiem starej, twardej szkoły treningu”.

Suplementacyjny doradca

Zdarzało mi się spotkać osoby, które doradzają niesamowite połączenia, dawki i rodzaje odżywek oraz suplementów. Niektóre teorie, które słyszałem, stały się świetnym tematem na artykuł. Jeden mężczyzna twierdził, iż silne przedawkowywane witaminy z grupy B dają niezwykłą wytrzymałość. Ok, ale ten człowiek nie wiedział, iż nadużywanie witamin (branie wielokrotności dobowej dawki maksymalnej) zwykle nie kończy się dobrze (a szczególnie dotyczy to witamin A, D i E; na więcej można pozwolić sobie przy witaminie C czy tych z grupy B). Niektórzy ludzie nadal tkwią w latach 90. XX wieku i wierzą np. że kofeina ma negatywny wpływ na kreatynę lub iż z kreatyną należy spożywać węglowodany. Cóż, na siłowniach bardzo rzadko trafiają się kompetentne osoby. Lepiej sięgaj po opracowania mające podstawy naukowe, a nie bazuj na opinii przypadkowej osoby.

Bałaganiarz

Masz siłę, by podnieść 200, 250 kg czy 300 kg w martwym ciągu? To nie stracisz za dużo, odkładając ciężary na miejsce. Najgorszy gatunek to osoby taszczące ławki i sztangielki na drugi koniec klubu, bo „on tam musi ćwiczyć”. Po skończonym treningu „siłacz-bałaganiarz” jest tak osłabiony, iż porzuca sprzęt. Ktoś to będzie musiał posprzątać, nie każdy ma tyle czasu, co „bałaganiarz.

Spasiony ekspert

Ten człowiek zna 50 sposobów na wypracowanie „sześciopaka” (mięśni brzucha). Szkoda tylko, iż sam nigdy nie miał tak odtłuszczonej sylwetki. Rzekomo orientuje się we wszystkich rodzajach diet, ale sam odżywia się w McDonald’s. Nierzadko także sięga po kebaby i napoje typu cola. Tacy „eksperci” często nie wiedzą nawet, jakie mięśnie pracują przy podciąganiu na drążku, przysiadach czy martwym ciągu. Zresztą, oni nie trenują nóg, a ciężkiego treningu grzbietu to nie widzieli nawet na Youtube.

Dopingowy doradca

Bardziej groźna odmiana doradcy suplementacyjnego. Ten człowiek rozpisuje cykle farmakologiczne, mając mętne pojęcie o rodzajach środków, skutkach ubocznych i wpływie dopingu na zdrowie. Warto się od niego trzymać z daleka. Czasem jest to też dealer we własnej osobie, który sprzedaje kiepskiej jakości środki.

Numero uno

Najważniejsza osoba, wokół której kręci się cała galaktyka. Należą się jej wszystkie urządzenia, gryfy, hantle i przestrzeń. Liczą się tylko jej trening oraz odnoszone przez nią efekty.

Nie wiadomo, o co chodzi

Jest też tajemniczy człowiek. Robi np. walkę z cieniem na bieżni lub na tej samej bieżni robi krok odstawno-dostawny. Potrafi wykonywać setki powtórzeń z ciężarem 50 kg na ławce, jego trening za każdym razem wygląda inaczej, prawdopodobnie kolejność ćwiczeń generuje algorytm. Jeszcze nikt nie widział, by ten człowiek zyskał cokolwiek chodząc na siłownię, ale nie można zarzucić mu braku wytrwałości.

Narcyz

Podciąga koszulkę i ogląda brzuch między seriami, robi dziesiątki fotografii, ma profile we wszystkich sieciach społecznościowych. Więcej klika w swojego „najnowszego iPhone’a”, niż trenuje. W wersji damskiej, jest to kobieta, która przychodzi do klubu w super kreacji, perfekcyjnie umalowana, paznokcie dopieszczone, dłonie obsłużone, sportowy stanik: dopasowany. Ma nawet dobrane kolorystycznie buty, makijaż i kolor włosów. Przeważnie, narcyz (niezależnie od płci) więcej patrzy w lustro, niż trenuje.

Komentarze (12)
GrzechuPe93

Dla mnie nr 1 do wyprowadzenia mnie z równowagi jest " ja tu ćwiczę". Zajęcie bramy robiąc bica, wiosłowania albo przysiad bez sztangi uruchamia mnie.
Ze spasionych ekspertow beka, gruby facet uczy gruba babe jak ćwiczyć nie mając pojęcia.
Fajny art, życiowy

3
Entreri

Mnie najbardziej wk***ia najbardziej typ chuderlaka-doradcy - tacy idioci waza max 70kg, a maja czelnosc rzucac porady treningowe i suplementacyjne stukilowym bykom. Tacy goscie (najczesciej pilkarze albo inni zalosni pseudosportowcy) maja w zwyczaju non stop sprawdzac czy ich "ciezko wypracowany szesciopak" albo "kable na lapach" ciagle tam sie znajduja.

3
GrzechuPe93

Spinatorzy "rzondzom" x)

0
anubis84

Jak ktoś dobrze mówi to jeszcze ok, ale jak wygaduje głupoty to szkoda słuchać. Jedna do drugiej nie tak bo kolana za palce Ci wychodzą.

0
celnar

jak ktoś coś zajmę to sobie potrafję poradzić i zrobić coś w zastępstwie, ale przeważnie jest tak ze jak się robi coś podobnego to bez problemu można się dołączyć. Przegięcie to jest jak dwóch chłopaków w tym trener zajęli dwie ławki bo odkładali tam sztangę po uginaniu bicepsa, a jak jakiś chłopak się zapytał czy korzystają z nich to powiedzieli ze tak.

0
anubis84

Ja jak widzę że coś zajęte, chłopakom jeszcze zejdzie ze 3 serie, a przerwy raczej u mnie mają spore to idę coś innego na daną partię zrobić, rób robie kolejne a potem do tego wracam.

0
marianzulek

mialem scine z babka ktora zajela dwie maszyny i nie zgodzila sie udostepic mi jednej z nich. Sam sobie ja udostepnilem a baba pobiegla z wrzaskiem do recepcji na skarge ^^

0
Creme

A znacie gości "ile ci jeszcze tu zostało ?" Zapyta potem stoi obok Ciebie i pokazuje grymasy niezadowolenia ze musi czekać aż skończysz %-)

0
anubis84

Ja miałem lepszą sytuację, robiłem ćwiczenie a koleś do mnie czy się mogę przesunąć, jabym 5 sekund nie mógł poczekać, kolejny agent w szatni czy się mogę przesunać to się przsunąłem i on mi dostęp do szafki przyblokował i stoi.

0
Lux1980

U mnie przechodzi koles i czyta książki na maszynach .....
Chyba go kiedyś ubije

0
anubis84

No to dobry typ z niego.

1
biggirl

Mnie denerwuj jak ktoś mnie przeprosi że chce coś zrobić, a potem sam siedzi w tym miejscu i nie ruszy się

0