Nie, dzisiaj nie będzie o tym, iż filmy zamieszczanie w sieci mogą zniszczyć życie. Niemniej takie ryzyko też istnieje. Przekonał się o tym Norman, lepiej znany szerokiej publiczności, jako „wściekły niemiecki dzieciak”. Ten film z 2007 r., na którym krzyczy i niszczy klawiaturę, był jednym z pierwszych, który rozpowszechnił się w Internecie, jak zaraza. Najważniejsze, iż wg autora, był parodią podobnych zachowań graczy. Nieważne, wyrok zapadł, film miał miliony wyświetleń, dziesiątki przeróbek i był nawet używany, jako przykład w programach o poważnym wydźwięku, iż gry komputerowe niszczą młodzież.

Norman tak długo był nazywany „wściekłym dzieciakiem”, iż doprowadziło to do sytuacji, w której groził swoim kolegom, że ich pozabija. Został wyrzucony ze szkoły, wiele lat nie mógł znaleźć pracy itd. Historia Normana skończyła się dobrze, zaczął trenować kulturystykę, znalazł pracę, dziewczynę, a nawet nagrywa hip-hopowe klipy.

Na Instagramie pojawiło się inne zjawisko: łowcy wyświetleń. Wykonują oni zagrażające życiu ćwiczenia, tylko po to, by na chwilę zabłysnąć. Najgorsze, że wspomniani „artyści” mają dziesiątki, czy nawet setki tysięcy widzów! Często zachęcają do naśladowania swoich wyczynów. Jeśli nie wiesz o czym mówię, najszybsze podsumowanie problemu.

Devon Levesque: pompki połączone z biegiem w podporze - co może pójść nie tak? Film pokazuje tak bezsensowne ćwiczenie, iż stał się szybko hitem Internetu. Przez takich ludzi, trenujący na siłowni są uważani za pozbawionych rozumu. Ale tam, gdzie walka się toczy o wyświetlenia, nie ma czasu na rozum!

 

Fotografia powyżej: Devon Levesque. Któregoś dnia to może być ostatni wyczyn jaki uwieczni w postaci fotografii. Nietrudno przewidzieć, co może pójść nie tak. Najprawdopodobniej Devon nie został wyrzucony z siłowni tylko dlatego, iż jest jej współwłaścicielem. Robi rzeczy groźne dla siebie i dla innych.

Wybierają oni niezłe ćwiczenia (np. przysiady, siłowe wejścia na drążek, podciąganie, zarzut siłowy, pompki, wyciskania stojąc), jednak wykonują je w sposób zagrażający co najmniej zdrowiu, a często życiu.

Przykłady:

  • wykonują „brzuszki”… zanurzając się w basenie, do tego trzymając w dłoniach sztangielki,
  • zarzuty siłowe i przysiady na piłce np. bosu,
  • wyciskanie jednorącz z jednoczesnym łapaniem piłeczki tenisowej, ale to wszystko stojąc na piłce 

  • podrzut siłowy sztangi na piłce bosu i do tego przyjmując kopnięcia oraz uderzenia rękoma,
  • pompki, ale balansując wysoko nad ziemią (np. na ułożonych kilkunastu sztangielkach),
  • wykonują rzuty sztangą (np. na jednym filmie widać dwóch mężczyzn, którzy rzucają sobie sztangą, łapią ją w locie i wykonują przysiad przedni, następnie ciężar jest odrzucany do partnera i cykl się zamyka),
  • wykonują martwy ciąg w dwie osoby (często różniące się wzrostem),
  • wykonują uginanie ramion stojąc w dwie osoby (w tych okolicznościach doznał poważnej kontuzji Calum von Moger
  • ciągną ciężar zębami (tak, nie żartuję),
  • wyciskają ciężar jednorącz na ławce, jednak trzymając sztangielkę za krawędź, nie za uchwyt,
  • wykonują wznosy ramion przodem, jednak wyrzucając ciężar w powietrze,
  • łączą przysiady i muscle-up (siłowe wejścia nad drążek).

 

Rzucanie sztangą, kolejny błyskotliwy pomysł - sponsorowany przez dentystów i protetyków.

Najlepszym podsumowaniem opisanego trendu jest ten film:

https://www.youtube.com/watch?v=fg7EhhxAj-A

oraz ten:

https://www.youtube.com/watch?v=EFXsCk8XPSk

„Ale oni mają tyle widzów i osób, które subskrybują ich kanał?”

A teraz realne spojrzenie: ile wyświetleń mają znakomitej jakości prace naukowe, przełomowe badania, dogłębne analizy tematu? Ile osób posługuje się na co dzień badaniami naukowymi, bazą Pubmed czy Google Scholar? Ile sprzedaje się egzemplarzy „Biochemii Harpera”, książek o patofizjologii, toksykologii i farmakologii?

Dla porównania w samym okresie do 2012 r. seria książek JK Rowling’s o Harrym Potterze rozeszła się na świecie w 450 mln egzemplarzy, a książki z serii „50 twarzy Greya” rozeszły się w 40 mln egzemplarzy [1]. Dlaczego? Bo kiepskiej jakości rozrywka sprzedaje się lepiej, niż wiedza. To samo zjawisko widać na Youtube. Istnieją dobre kanały, ale mają one np. ok. 110 tys. subskrypcji (np. Shredded Sports Science, mimo istnienia 6 lat). Tymczasem sprzedający kiepską treść (na dodatek kradzioną) kanał V Shred ma ponad 1.2 mln subskrybentów (a funkcjonuje ledwie 4 lata). Wyjątkiem od reguły jest kanał ATHLEAN-X mający 8 476 101 subskrybentów, jednak istnieje on w „obiegu” od 13 lat (miał czas zbudować potężną bazę widzów).

Ilość wyświetleń, widzów, polubień, poleceń, linków, wcale nie świadczy, iż dane źródło jest wartościowe! Wręcz przeciwnie, kiepsko sprzedają się umiarkowane sądy i szerokie spojrzenie na temat. Najlepiej proste hasła i krzykliwe nagłówki w rodzaju: „Sześciopak w 30 dni”. Jeden z „youtubowych guru”, Vince Del Monte, twierdzi, iż „da się zbudować w przeciągu 6 miesięcy 18.5 kg mięśni”. Ponad 3 kg miesięcznie - no tak, oczywiście. Zapytam w takim razie, dlaczego po ulicach nie chodzą jeszcze sami 120 kg kulturyści? Inni autorzy obiecują, iż „na zawsze zmienisz swoje ciało w 20, 30 czy 40 dni”. Oczywiście, latami pracujesz nad zwałami tłuszczu i teraz chcesz się ich pozbyć w ciągu miesiąca czy półtora? Tak, to dlaczego w ogóle ludzie mają jeszcze problem z otyłością? Nie odnaleźli cudownej metody promowanej na Instagramie czy Youtube?

Jak nie zwariować?

Osoby w rodzaju Devona Levesque, zwykle nie mają żadnego pomysłu na ustrukturyzowany trening. Dobitnie pokazują to promując ćwiczenia, które mogą spowodować konieczność szybkiego odwiedzenia lekarza ortopedy, dentysty-protetyka, chirurga lub wizytę na intensywnej terapii. Ciężary, cardio (trening aerobowy, tlenowy), interwały (trening beztlenowy), sporty walki (grappling, stójka, style mieszane), mają swoje miejsce w planie. Jednak trening to nie loteria, prawie nigdy nie sprawdzają się przypadkowe połączenia metod oraz ćwiczeń (choćby nie wiem, jak efektownie to wyglądało). Zresztą najlepsze sposoby budowania siły, masy i mocy mięśni już wymyślono. Podobnie istnieją dobrze udokumentowane sposoby na pozbycie się tkanki tłuszczowej. Wystarczy tylko regularnie trenować, odpowiednio się odżywiać, zapewnić wystarczającą regenerację i trzymać się planu.

A co proponują „akrobaci” XXI z Youtube i Instagrama?

Wykonywanie ćwiczeń wymagających solidnego fundamentu i stabilności, na chwiejnej powierzchni, jest proszeniem się o kontuzję stawu skokowego, kolanowego, biodrowego, barkowego. Nie należy tak wykonywać przysiadów, martwego ciągu, wyciskania stojąc, wyciskania leżąc, wiosłowania, podrzutu, zarzutu, rwania. Są liczne przypadki sportowców (również tych o imponujących osiągnięciach), którzy doznali ciężkiego urazu w niesprzyjających okolicznościach. Jeden z czołowych światowych kulturystów (znany z Mr. Olympia czy Arnold Classic), Evan Centopani, w 2017 r. całkowicie zerwał sobie ścięgno mięśnia czworogłowego uda. Co robił Evan? Przysiady 300 kg? Martwy ciąg 300 kg? Skoki? Nie! Szedł sobie po ośnieżonej nawierzchni i się niefortunnie wywrócił [2]. OK, a teraz Ty chcesz wykonywać podrzut, martwy ciąg, wiosłowanie czy przysiady stojąc, np. na piłce bosu. Gratuluję posiadania daleko rozwiniętej zdolności przewidywania. W pewnym serwisie (Reddit) istnieje dział: „What Could Possibly Go Wrong?” (Co może pójść źle?), w którym zamieszczane są filmy w rodzaju: „Co się może stać, jak będę jechał 160 km/h w mieście?” (wspomniany film kończy się katastrofą). W serwisie Youtube możesz znaleźć tysiące filmów z kontuzjami które ludzie odnoszą w trakcie treningu. To nie znaczy, że trening siłowy jest niebezpieczny, tylko że ludzie często sami proszą się o odniesienie urazu. Częstym motywem jest np. przewrócenie się w trakcie przysiadów ze zbyt dużym ciężarem, przygniecenie przez sztangę w trakcie wyciskania leżąc albo utrata przytomności po zbyt ciężkiej serii np. martwego ciągu. A co dopiero mówić o kobiecie, która chciała wykonywać skoki ze skakanką, nad ziemią, mając za oparcie tylko ściany? Albo o wspomnianym Devonie Levesque, który połączył pompki, bieg w podporze przodem i obciążenie?

https://youtu.be/G38Pxh51YWs

W filmie powyżej zarejestrowano wypadek człowieka, który chciał wykonać skok na skrzynię trzymając ciężar w dłoniach. Jest też wspomniana kobieta która wykonywała skoki na skakance między dwiema ścianami.

https://www.youtube.com/watch?v=2Y4NfAhW8DQ

Kulturysta Sifiso Lungelo Thabete zakończył życie przez chęć zabłyśnięcia przed publicznością.

Na scenie upadł Karol Małecki, podczas zawodów próbował wykonać salto... Prawdopodobnie doznał urazu głowy.

Podsumowanie

Większość ćwiczeń prezentowanych przez „instagramowych akrobatów” jest niesamowicie ryzykowna, a daje bardzo małe zyski praktyczne. Np. jaki zysk będzie z wyciskania leżąc na piłce, jeśli przy tym ciężar jest za mały do wywołania odpowiedzi anabolicznej, a ryzyko upadku jest niewspółmierne? Jakie będą korzyści ze skoków z obciążeniem, jeśli już skoki bez obciążenia potrafią zniszczyć kolana (wywołują chwilowe przeciążenia rzędu 1-2 ton!). Jakie będą korzyści z pompek w staniu na rękach na piramidzie z kilkunastu sztangielek, jeśli upadek może zakończyć życie? Czy warto podążać za taką modą? Niech każdy sam sobie odpowie na to pytanie. To, że dziesiątki tysięcy ludzie postępuje idiotycznie, wcale nie znaczy, iż ta metoda jest dobra. Głupie odniesienie kontuzji może spowodować, iż nie będziesz mógł trenować przez kolejne 6, 12 czy 18 miesięcy.

Referencje:

https://www.telegraph.co.uk/culture/books/booknews/9459779/50-Shades-of-Grey-is-best-selling-book-of-all-time.html

http://centopani.com/this-sucks-i-tore-my-quad-tendon/

Komentarze (5)
anubis84

Jedna już trenowała joge na balkonie, no i szczęśliwie to się nie zakończyło.

1
klimek17

Jakoś na youtubie muszą zaistnieć, coś pokazać co inni nie mają. A potem ich naśladuje ktoś i sobie krzywdę robi.

0
anatom1

głupich chellengy nie brakuje w internecie, nieraz nim głupszy tym popularniejszy.

0
anubis84

Przecież ilość laików się musi zgadzać, a głupota się najlepiej sprzedaje.

0
angelisa

Wynalazków na tym swiecie nie brakuje, sama widuje na siłowni jak ludzie uskuteczniaja dziwne ćwiczenia.

0