Po pierwsze: fantastyczna gala. Bawiłem się wyśmienicie podczas oglądania.
Po drugie: nie mogę przeboleć przegranej Sonnena. Co za walka! Emocje i akcja pierwsza klasa. Naprawdę, szacunek dla obydwu fajterów. Sonnen pokazał, że Andersona nie należy się bać, że trzeba bez kompleksów naciskać i wprowadzać plan w życie. Tak się cieszyłem już, że wygra, hehe.
Z drugiej strony Silva rzeczywiście wyglądał nieswojo i chyba nie wciskał kitu z tym żebrem.
Podobała mi się obrona JDS przed obaleniami. Robił to naprawdę na luzie. Wierzę, że Nelson potrafi obalać. Lesnarem to on nie jest, ale na bank coś potrafi. Dos Santos niesamowite łapy - czy ktoś w ciężkiej w ogóle może się do niego zbliżyć szybkością rąk i celnością pod takimi kątami? Wątpię.
Bez wątpienia w stójce JDS robiłby z Lesnarem co tylko by sobie zaplanował, ale czy zdołałby się obronić przed obaleniem - ciężko w to uwierzyć.
Fitch vs Alves...
No dobra - trzeba Fitchowi przyznać, że jest skuteczny i wprowadza plan w życie perfekcyjnie. Mam jednak wrażenie, że on najchętniej przykleiłby się do przeciwnika, unieruchomił go i przeleżał tak do decyzji. Jedyna walka, która mnie na tej gali uśpiła.
Alves osłabiony. Tak jak Rogan powiedział - mógłby sobie odpuścić tę klatę, bo co prawda fajnie to wygląda, ale waży swoje i pochłania sporo tlenu.
Struve... haha, ma typ odporność, ale to jest chore wręcz

Jeśli będzie wygrywał w taki sposób to długo jego kariera nie potrwa.
Phil Davis!
To jest gość. Już sama jego budowa, perfekcyjne proporcje mezomorfika, mówi, że to atleta pierwszej klasy. Ma potwornie mocne nogi - jak dopracuje kopnięcia, będzie wymiatał ostro. Na jego miejcu trenowałbym low kicki - z takim powerem można będzie dosłownie kosić przeciwników.
No i te zapasy... poezja.
Do niego i Jonesa należy LHW w przyszłości, może i HW - obydwaj są odpowiedniego wzrostu przecież.
Fajna fajna gala.