Po pierwsze nie biegam na bieżni. Tylko maszeruję. Szybko maszeruję.
Co do dystansu to nie mam pojęcia bo są 3 bieżnie koło siebie i każda pokazuje co innego

Różnica do pół km. Coś pomiędzy 3 i 4 km.
Natomiast. Ustawiam zawsze wartości te same. W 30 minut mam 10 interwałów. Po 2 zaczynam wchodzić na docelowy poziom intensywności.
Odpoczynek jest na płaskiej powierzchni przy prędkości 6,2km, a 8 interwałów intensywnych jest na prędkości 7.0km przy wzniesieniu nr 7.
Całkiem inna bania, jakby się wspinało, ale odpowiada mi to, bo jestem nachylony ku przodowi.
W sumie taką banię załapałem, że jak cyborg się zachowuję. Mam taki jeden punkt (siłka jest na piętrze, a poniżej jest basen) w który się gapię a nogi napierniczają automatycznie. Muszą, bo inaczej odjadę
A ja tylko słucham odgłosu szybkich kroków i jakby mam.... nirvanę

czuję jak wypacam tłuszcz
Przyznam, że nie wiem czy potrafiłbym zrobić tyle aerobów po treningu gdyby nie wymuszone chodzenie przez bieżnię. Dlatego jej się trzymam. I nie narzekam
btw: wracając do 1800kcal na dziś. To jest zrobione w 5 posiłkach i coś mi się wydaje, żeby jeszcze kolejny powiedzmy
1000kcal wciągnąc przy robieniu masy, potrzebował będę dużo B12 jako pobudzacza ssania. Teraz nie odczuwam głodu. No może bardzo rzadko.
mam za***istą zachciankę redukcyjną: naleśniki z dżemem !!! O matko jak ich pragnę !!!
Zmieniony przez - Sąsiadwroc w dniu 2007-07-31 12:33:47
Zmieniony przez - Sąsiadwroc w dniu 2007-07-31 14:33:31