Przeczytałem ostatnie 2 strony tematu "karate SHOTOKAN - dlaczego nie?!?! " i ani słowa o shotokanie, tylko temat o krótkich dźwigniach. Ciekawe.
Co prawda na grapplingu znam się tak jak przeciętny bokser na balecie(kiedyś próbowałem coś z aikido, ale zdecydowanie nie podobało mi się), ale kiedyś na jednym z treningów(TKD), trener stwierdził, ze do zbliżającego się egzaminu wypadało by poćwiczyć "samoobrone". W związku z tym miały być wprowadzone elementy aikido, tymi elementami okazała się
dźwignia na nadgarstek. Ćwiczenie tego wyglądało tak, ze partner z zaangażowaniem pijanego anemika szarpał nas za ręke a szarpani mieli za zadanie kopnąc lub udeżyć "napastnika" a następnie wykręcić mu rękę. Całość wyglądała doscyć komicznie (jak zresztą cała ta pseudo samoobrona)do momentu, w którym nie wykręcono mi ręki, wtedy wcale nie było mi do śmiechu. Kumpel nie mając wyczucią z jaką siłą to zrobić żeby zadziałało a nie zrobiło nikomu krzywdy, założył(trwało to godzine) mi tę dźwignię (do wewnątrz)po czym wykonał energiczny ruch mający na celu "pogłębienie" dźwigni. Wtedy jak Boga kocham zwaliło mnie z nóg. Wyladowałem na plecach koleś oczywiście nie puścił ręki więc dopiero upadając wyrwała mu się z uchwytu zginając się w troche dźwny sposób. Jak pisałem na grapplingu się nie znam ale była to chyba dźwignia na nadgarstek połączona z czymś co się chyba nazywa "kluczem"(takie dziwne wygięcie ręki w łokciu), cavior moze wie jak to się po japonsku nazywa. To coś składa się z dwóch ruchów. Pierwszy polegający na wyrwaniu reki z uchwytu i wygięciu jej w nadgarstku, a drugi (pomagając juz sobie druga reką)na wygięciu ręki w łokci na zewnątrz.
Wiecie o co mi chodzi???
Wkażdym razie chce przez to powiedzieć, ze dziwia mnie wypowiedzi, ze kogoś taka dźwignia nie boli, czy ze na kogos to po prostu nie działa. To czego się uczyłem na samym Aikido to były w jakieś ekwilibrystyczne niewykonywalne nawet na nieoporującym przeciwniku rzuty, zamiast prostych i skutecznych środków na obezwładnienie przeciwnika. Ale ponoć modeli treningu Aikido jest mnóstwo(niektóre ponoć bardzo skuteczne w walce), ja widocznie trafiłem do kiepskiej szkoły.
Moja niemiła (to był naprawde olbrzymi ból, po którym ładne pare minut dochodziłem do siebie) przygoda z Aikido na treningu TKD sprawiła, ze złego słowa o tym stylu nie powiem. Oni naprawdę wiedzą jak zrobić zeby bolało i to małym nakładem siły. Oczywiście to co robił mój kolego z klubu było powolne wygladało troche nieudolnie, ale on to robił pierwszy raz, a jeśli ktos to ćwiczy rególarnie na treningach to wydaje mi się, ze to moze być przydatne. Moim zdaniem dobre Aikido moze być sktuteczne, chodź faktycznie większośc klubów jest do bani.
No dobra, a co do shotokanu to niepodoba mi się to zdecydowanie. Absolutnie nie chodzi mi tu o brak skuteczności, ale to wyglada strasznie dziwnie. Niby to twardy styl, gdzie nastawia się uczniów na atakowanie z całej siły (a nie walka na jakies tam punkty

), z drugiej sparingi wyglądają jak jakaś dziwna zabawa.
Zmieniony przez - Wertyd w dniu 2006-08-24 02:20:48