Jajka w diecie przeciętnego sportowca widnieją bardzo często, w różnych postaciach, jako jajko sadzone, omlet czy jajecznica. O ile ktoś nie ma nietolerancji, jajka są powszechnym produktem spożywczym, a jak jest teraz? Ostatnimi czasy w sklepach, szczególnie w supermarketach - jaj brak!

Co za tym stoi i dlaczego tak się dzieje? Jak długo to potrwa? Te pytania gnębią konsumentów. Postaram się w tym artykule na nie odpowiedzieć.

Co z tymi jajami?

Supermarkety, które raczej nie narzekały na brak jaj i zwykle ich półki uginały się pod pudełkami z jajami, teraz niestety świecą pustkami. Jajek nie ma, nie tylko w dużych supermarketach, jak widać, bywa i tak, że brakuje ich w pobliskich, małych sklepikach, a jak już są, to zazwyczaj kosztują więcej, niż wcześniej.

Jaja konsumpcyjne zdecydowanie drożeją. We wrześniu ich ceny w sklepach były o 6% wyższe niż w zeszłym roku. Ceny detaliczne jaj wzrosły o około 0,52 zł. Eksperci z Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarski Żywnościowej prognozują, iż wzrost cen jaj nadal trwa, zwłaszcza w okresie przedświątecznym.

Winny eksport?

Polskim rolnikom i dystrybutorom nie tylko masło opłaca się wysyłać za granicę, jaja również. W Polsce jajka sprzedawane do supermarketów, czy też do bezpośredniego konsumenta, jest zdecydowanie tańsze, aniżeli te, które wysyłane są za granicę. Coraz więcej nowych klientów zagranicznych pragnie nawiązać współpracę z polskimi dystrybutorami jaj, gdyż nasze kury mają się świetnie i niosą zdrowe jajka.

Jak zauważyć można, na ten spory wzrost popytu jaj z Polski, niewątpliwie wpłynęła sytuacja, w której wykryto na jajach substancję o nazwie fipronil. Jest to organiczny związek chemiczny, który jest pochodną fenylopirazolu. Stosuje się go głównie w aerozolu przeciwko insektom. Sam związek wykazuje silne działanie toksyczne, dlatego też skażone jajka zostały wycofane z użytku. Fipronil wykryto na fermach w Belgii, Holandii oraz Niemczech, ale też było kilka przypadków ptasiej grypy we Włoszech, Francji oraz Hiszpanii.

Ponadto oferta, którą proponują zagraniczni odbiorcy naszym polskim dystrybutorom jaj, jest również atrakcyjniejsza, a to w efekcie wpłynęło na wzrost eksportu jaj na rynki zachodnie.

Ciężka sytuacja przed świętami

Straszą nas cenami masła przed Bożym Narodzeniem, straszą nas brakiem jaj na święta. Dlaczego? Przecież „jak nie wiadomo, o co chodzi, to chodzi o pieniądze”. Dystrybutorzy mówią, że po raz pierwszy od 1989 roku może zabraknąć jaj w polskich sklepach. I naprawdę, nie można się dziwić polskim producentom jaj, gdyż przy ogromnym popycie zagranicznym, wolą sprzedawać swoje produkty dużo drożej, zarabiając średnio na jajku klasy "M" 50 a nawet 60 groszy. Cena detaliczna tego samego jaja w sieciach handlowych to 37-39 groszy, a więc przy sporej ilości jaj, jaka trafia do klientów zagranicznych, suma, którą zarobią polscy dystrybutorzy, jest całkiem spora. Stąd też tak chętnie jaja zostają wysyłane.

I tak się składa, że kilka tygodni przed Bożym Narodzeniem rozpoczyna się sezon największego popytu na jaja i masło, a od niedawna to właśnie te produkty są najbardziej kontrowersyjne z racji swojej ceny, ale też braku, który wstępuje w polskich sklepach. W ostatnim czasie zauważyć również można, że tę spiralę cenową nakręcają także przemysłowi odbiorcy jaj, czyli na przykład firmy spożywcze, chemiczne czy też te, z branży kosmetycznej. Jaja przeznaczone do przetwórstwa zawsze były zdecydowanie tańsze niż jaja konsumpcyjne. Jednak w ostatnich dniach sytuacja się odwróciła.

Brakuje kur?

Jak wspomniałem wyżej, głównie w Niemczech, Belgii, Holandii wykryto skażone jaja, a jakby tego było mało, również we Włoszech i Francji oraz w Hiszpanii wykryto przypadki ptasiej grypy. Sytuacja ta miała miejsce w okolicach sierpnia, wybuchł wtedy skandal, który związany był ze skażeniem jaj fipronilem, substancją zakazaną w przemyśle. Stało się to przez dezynsekcję, którą przeprowadzono w kilkudziesięciu holenderskich fermach. Niestety okazało się, że firma, która przeprowadzała dezynsekcję, użyła zakazanego w przemyśle związku: fipronilu, wymieszanego z substancją, która, jak zapewniali pracownicy, nie przeniknie do jaj. Niefortunnie okazało się, że błąd popełniono u belgijskiego dostawcy chemikaliów, gdzie zostały zmieszane obie substancje. W konsekwencji sytuacja ta zmusiła wielu producentów do wybicia całych stad kur, które liczone były w milionach, a handlowców z kilkunastu krajów Unii Europejskiej - do wycofania ze sklepów dostarczonych tam wcześniej setek milionów skażonych jaj.

Problemem okazuje się niestety brak kur, co za tym idzie - brak jaj. Dlatego tak chętnie o polskie jaja zabiegają zagraniczni kontrahenci.

Co z cenami jaj ?

W ciągu jednego tygodnia jajka podrożały o prawie 30%. Z informacji, jakie przekazało Ministerstwo Rolnictwa, ceny jaj spożywczych klasy „S” w zakładach pakowania poszły w górę o 28%, zaś ceny jaj spożywczych klasy „XL” o około 13%. Zdecydowanie mniej podrożały natomiast jajka klasy „M” oraz „L”, gdyż w tym przypadku poszły w górę jedynie o kilka procent. Warto nadmienić, iż podwyżki te miały miejsce nie tylko w Polsce, ale w całej Europie. W ciągu tego roku jaja w całej Europie poszły w górę o prawie 50%, choć to i tak nie jest zaskakująca zwyżka, ponieważ w tym samym czasie w Niemczech jaja podrożały o prawie 100%, w Belgii i Holandii o prawie 70%, zaś we Włoszech o ponad 55%.

Jajka z targowisk

To, co cieszy producentów, kwasi miny milionów Polaków, zwłaszcza tych mniej zamożnych. Ratunkiem okazują się targowiska. Tutaj jaj nie brakuje, ale i te jajka zdążyły również podrożeć. Rolnicy, którzy zazwyczaj stali pół dnia, dziś po godzinie, dwóch wychodzą z „dniówką”, gdyż ci bardziej zamożni klienci mogą pozwolić sobie na jajko za 80-90 groszy za sztukę. Choć jak widać, rolnicy, którzy hodują tylko kilka niosek, nie są w stanie zaspokoić potrzeby klientów. Jaj na targach na razie nie brakuje, ale co będzie przed Świętami Bożego Narodzenia? Sprzedawcy zapewniają, że jaj nie braknie.

Podsumowanie

Sytuacja w polskich sklepach jest ostatnio ciężka dla konsumenta. Brakuje jaj, ceny masła są zaskakujące, co nie cieszy nikogo, prócz tych, którzy na tym zarobią. Pozostaje nam czekać na to, aby ktoś załagodził to, co dzieje się na polskim rynku. Być może sytuacja niebawem wróci do normy, gdzie nie będziemy musieli martwić się, czy starczy jaj na świąteczne wypieki.

Komentarze (1)
maly999

ale jaja :D

0