Zgadzam się zasadniczo.
Tylko ja swojej "przygody"

nie zaczynam dopiero
Ona trwa już jakiś czas..
Nie mowie, że rok czasu to dużo, bo to zaledwie wstępny etap (może ciutke wiecej)
I znowusz zgadzam się co do tego, że moglabym i bez chemii jak do tej pory
Tylko u mnie ten wybor byl podytkowany raczej innymi względami niż "odchudzanie" jako takie
Ja po prostu potrzebowalam czegoś, co by mi pomogło się fizycznie "zebrać" do treningu..dalo powera, energii
Bo
posiłki przedtreningowe jakoś nie bardzo ostatnio..
Być może to kwestia tego, że mam zwiekszona wrażliwość insulinowa i co się z tym wiąże, każda niewielka ilość węgli ponad pewien poziom-powoduje u mnie fatalne samopoczucie, uczucie senności raczej niż "powera"
a z kolei, żeby tę insulinooporność "poprawic" musiałabym znowu poeksperymentowac z węglami
zwiększać stopniowo ich udział w diecie, etc.
czego w sumie za bardzo nie chce robić- byc może jest to w jakims sensie "pojscie na łatwizne", ale ******li mnie to w tym momencie, bo długo pracowałam nad tym, żeby organizm funkconował na niskich ww., żeby teraz zaczynac od nowa go odzwyczajać od tego praktycznie.
A poza tym, kto powiedzial, że diety cykliczne maja byc lekkie, łatwe i przyjemne?
Co nie znaczy, że zachecam do "chemii" kogokolwiek,
ale w moim przypadku, pomyślałam sobie, że przyszedł czas sprobowac i w ten sposób.
Osiągne swój cel i o tym na długo zapomne, także nie widze problemu.
pozdro