mam taki dziwny problem.tak sie sklada ze moja siłownia znajduje sie w piwnicy.zimą temperatura czasami wynosi pare stopni ponizej zera.do tego cwicze sam.tak wiec czasami poprostu nie cwicze bo motywacji niema i psycha siada.co byscie poradzili na takie załamki psychiczne??jakiej muzyki słuchacie na siłce??prosze o powazne odpowiedzi a nie o zarty typu"popatrz w lustro to sie rozweselisz'' pozdrawiam wszystkich.czy ma ktos takie problemy jak ja??
zycie to walka
Krzysztof Piekarz

Każdy też ma chwilowe upadki i brak chęci do wszystkiego. No rzeczywiście, skoro w piwnicy masz dość zimno to przy takich ekstremalnych warunkach ćwiczy się nienajlepiej. Może spróbuj wstawić tam jakiś piecyk, a i zadbaj o dobre oświetlenie- najlepiej zwykłe żarówki, nie jarzeniowe bo takie podświadomie powodują zmęczenie (to zostało dowiedzione). Spróbuj zaangażować jakiegos kumpla do ćwiczeń- skoro będzie początkujący to nauczy się wiele od Ciebie, będziesz jakby jego trenerem. Koleś będzie rósł, a Ty będziesz z siebie dumny
