Dzisiejszy trening raczej średnio mi wszedł, ale to chyba dlatego, że zjadłam obiad 2 godziny wcześniej i dla mnie to jednak zbyt krótka przerwa. Poza tym nie mogłam poczuć pośladków przy HT, nie wiem co tu się zadziało, ale miałam wrażenie, że to czwórki się zmęczyły. I pierwszy raz moja siła chwytu okazała się słabsza od mięśni - przy ściąganiu drążka wyciągu górnego (robię nachwytem, szeroki rozstaw) ledwo utrzymałam chwyt pod koniec serii.
Goblet Squad
3x12 16kg // 1x8 20kg
HT
3x10 50kg // 1x12 30kg (z zatrzymaniem 2-3s. na górze)
Odwodzenie na maszynie
1x25 20kg (tego nie miałam w planie, ale chciałam sprawdzić, czy poczuję pośladkowy średni)
Ściąganie drążka wyciągu górnego
4x12 30kg
Wyciskanie hantlami
4x8 9kg
Triceps - prostowanie zza głowy jedną ręką
2x12 3kg (na stronę)
Face pull z gumą
3x15
Nie zdążyłam zrobić brzucha, bo już zamykali siłownię, a chciałam jeszcze się chwilę rozciągnąć. Jeszcze teraz w domu zrobię krótką sesję rolowania, bo czuję, że ten brak porządnego rozciągania może się jutro źle skończyć
Z fajniejszych informacji - wczoraj przyszedł mój pierwszy "profesjonalny" smartwach - jeszcze testuję na siłce co i jak, ale chyba się polubimy :)