Czas i na moją opinie
BSN N.O. Xplode Ex Edge
Jako, że jest to w ogóle mój pierwszy pw w życiu, dawka 10,5g (jedna porcja) była w 100% wystarczająca dla mojej osoby.
Dosyć ciekawe doświadczenie, nie ukrywam.
1. Testowany smak: Tropical Burst
2. Smak: 8/10 - odpowiadał mi, ala taka tropikalna oranżada. Już po otwarciu opakowania poczułam przyjemny zapach. Pijąc zostaje na języku taki „piaskowy” posmaczek. Ale mnie on osobiście nie przeszkadzał, ogólnie pozytywnie się zaskoczyłam, smakowało nieźle i z przyjemnością wypiłam „do dna”.
3. Rozpuszczalność: 6/10 - rozpuszcza się, ale pomimo wymieszania produktu łyżką na dnie i ściankach szklanki po wypiciu pozostaje drobny osad. Powstaje mocna piana podczas zalewania produktu wodą, jednak nie przeszkadza ona w konsumpcji.
4. Wrażenia treningowe: tutaj się nieco rozpiszę, bo jak zaznaczyłam na początku, to moja pierwsza pw, mnóstwo nowych doznań.
Najpierw zaczęły mnie swędzieć palce, a potem… płatki uszu

. Zapewne to sprawka beta-alaniny. Irytujące swędzenie utrzymywało się jakiś czas, przechodząc jakby przez różne partie ciała (dłonie, ramiona). Póżniej zrobiło się gorąco i spociłam się okropnie - przy martwych ciągach na czwórkach czułam ciepło. :D Byłam wyraźnie pobudzona, czułam się troszkę jak „mały samochodzik”, ale mam wrażenie, że nie przełożyło się to na efektywność, intensywność treningu - siła i pompa bez większych zmian, pomimo „dziwnych” odczuć i uczucia nakręcenia - jedynie
przerwy między seriami musiałam robić krótsze, bo nieco mnie nosiło, żeby nie siedzieć „bezczynnie”, więc to na plus, bo trening wyszedł krótszy, a mimo to - tak samo intensywny jak zawsze.
Dobry produkt na "słabszy" dzień, kiedy potrzebujemy tego lekkiego kopa.
BSN - Syntha-6 Edge Bar
Na wstępie powiem to co dotyczy wszystkich batoników - są lekko gumiaste, fajnie się je „ciumka” i zaklejają mordkę, czepiają się zębów. Mi taka konsystencja dosyć odpowiada, przynajmniej dłużej się je je (siejeje), nie są na gryza i już.
W każdym z batonów czuć wyraźnie odżywkę białkową.
Szczerze mówiąc są batonami dosyć drogimi - w podobnym przedziale cenowym możemy znaleźć „przyjemniejsze” składowo oraz smakowo batony, producent powinien na to zwrócić uwagę.
1. Chocolate Peanut Butter
8/10
Ten poszedł na pierwszy ogień, bo byłam go też najbardziej ciekawa. I nie zawiodłam się. Moje kubki smakowe będące aktualnie „na redukcji” bardzo polubiły ten smak - może nie było szaleństwa, ale trzeba przyznać - smaczny. No i te orzeszki… :)
Nie wiem tylko, czy trafione jest tutaj miano masła orzechowego.
2. Double Chocolate Brownie
7/10
Smakowo wypada dla mnie gorzej niż kolega wyżej, ale również przypadł mi do gustu. Przypomina mi troszeczkę płatki śniadaniowe czekoladowe (typu nesquick, chocapici i inne).
3. Vanilia Chocolate Fudge
5/10
Szczerze mówiąc bez rewelacji, właśnie takie przeciętne 5. Ani mnie to ziębi, ani grzeje, słodkie, a o to chodzi w tego typu produktach. Najbardziej wyczuwalny posmak białka w prochu jak dla mnie.
Miał za to najprzyjemniejszą dla mnie konsystencje, najbardziej zbliżoną do klasycznych batonów z tych wszystkich 3 smaków.
Bardzo dziękuję za możliwość wzięcia udziału w teście.

Mam nadzieję, że więcej będzie takich ciekawych, nowych doświadczeń!
Zmieniony przez - Skelque w dniu 2016-09-06 11:16:02