Mam prosty pomysł na odchudzanie:
1. Pierwszy miesiąc na deficycie 500 kalorii (rzeźba).
2. Drugi miesiąc bez deficytu (masa).
3. Trzeci miesiąc znowu na deficycie 500 kalorii.
Celem jest aby zrzucać ok. 1 kg sadła na miesiąc średnio. W miesiącu z deficytem minus 2kg a w następnym balans.
Koncepcja jest taka, że przy dłuższych redukcjach są różne reakcje hormonalne organizmu, które ograniczają efekty. Ciało adaptuje się do diety i coraz ciężej coś zrzucić. Jeżeli będę robił co miesiąc przerwę to organizm nigdy nie będzie miał okazji przyzwyczaić się do deficytu i hormony wrócą do normy.
Po sobie widzę, że zawsze najlepsze efekty jeśli chodzi o spadek wagi mam w ciągu pierwszego miesiąca/6 tygodni, a potem jest dużo gorzej mimo takiego samego wysiłku i kaloryczności diety.
Co o tym sądzicie?
1. Pierwszy miesiąc na deficycie 500 kalorii (rzeźba).
2. Drugi miesiąc bez deficytu (masa).
3. Trzeci miesiąc znowu na deficycie 500 kalorii.
Celem jest aby zrzucać ok. 1 kg sadła na miesiąc średnio. W miesiącu z deficytem minus 2kg a w następnym balans.
Koncepcja jest taka, że przy dłuższych redukcjach są różne reakcje hormonalne organizmu, które ograniczają efekty. Ciało adaptuje się do diety i coraz ciężej coś zrzucić. Jeżeli będę robił co miesiąc przerwę to organizm nigdy nie będzie miał okazji przyzwyczaić się do deficytu i hormony wrócą do normy.
Po sobie widzę, że zawsze najlepsze efekty jeśli chodzi o spadek wagi mam w ciągu pierwszego miesiąca/6 tygodni, a potem jest dużo gorzej mimo takiego samego wysiłku i kaloryczności diety.
Co o tym sądzicie?
Krzysztof Piekarz