25.09.2014 - Dzień 59
Dzisiaj spoko tylko dalej mam problem ze słodyczami. Wstałem, śniadanie i myślałem o rowerze. Było 17 stopni na zewnątrz ale ubrałem coś na siebie i jazda okazała się bardzo komfortowa. Poszła kombinacja bardzo ostrych podjazdów. Później prysznic, obiad, przygotowanie jedzenia do pracy i teraz 19:00 - 7:00 w pracy.
Dieta
- śniadanie jajecznica z 3 jajek + bułka wieloziarnista
- obiad tortilla z 500g kurczaka
- kolacja tortilla z 500g kurczaka
- z syfu doszła drożdżówka LIDL i ciastka na wagę w pracy - jakieś 10 sztuk
Trening
- rower w terenie 35,9 km (1h 47min) - asfalt, mocne podjazdy, wysokie tętno, zakończenie po płaskim jak zawsze pod krakowskiego smoka wawelskiego + objazd wałami Wisły sprawdzić czy wszystko ok

Podjazdami dziś było ZOO w Krakowie. Jak ktoś kojarzy tak jak jedzie autobus MPK - to 5 takich podjazdów w serii jeden za drugim. Kiedyś po 2 miałem dość. Jutro jak wejdzie pogoda to pocisnę 7 takich.
Od jutra postaram się te słodkie ograniczyć do tej jednej drożdżóweczki z LIDLa i tyle. Lubie słodkie jak nie wiem co.
