Uważam, że split jest wymysłem czysto kulturystycznym. Weźmy chociażby takich ciężarowców. Ich treningu żadną miarą nie można nazwać splitem. Jest to forma FBW. Stawiają na wzrost siły i zbyt duży wzrost masy jest zjawiskiem niepożądanym (w przeciwieństwie do kulturystyki). Treningi lekkoatletyczne bazują na podobnych założeniach (sprint, pchnięcie kulą, rzut oszczepem, dyskiem, młotem), sporty zespołowe (piłka ręczna, rugby, football amerykański) jak również sporty walki.
Ktoś wcześniej napisał, że stracił parę kilo zbędnego tłuszczu przy FBW. Ktoś inny zarzucił mu, że problemem wcześniej była dieta, nie rodzaj treningu - split. Cóż, z tego co zrozumiałem, dieta pozostała taka sama, jednak wydatek energetyczny znacznie się zwiększył. Jest to niezaprzeczalnym plusem takiego treningu. Nie każdy kto chodzi na siłownie musi przestrzegać jakichś dziwnych diet, liczyć kalorie i ważyć
płatki owsiane na śniadanie.
Wystarczy przejść się na jakąkolwiek osiedlową siłownię. Spotkamy tam mnóstwo zatłuszczonych dwudziestolatków, którzy są dumni ze swej "masy" którą zrobili na splicie - między innymi machając pięciokilową hantelką opartą o kolano.
Nie mówcie mi tylko, że to wina diety. To wina tylko i wyłącznie idiotycznych metod treningowych, które mają się nijak do tego co obiecują. A zresztą, co to właściwie za słowo wytrych "dieta", jeśli 99,9% osób ćwiczących sporty siłowe (specjalnie unikam wyrazu "kulturystyka")nie jest zainteresowanych nacieraniem się olejkiem i mizdrzeniem w kusych kąpielówkach, przed, w przytłaczającej większości, męską widownią.