Ja mam mieszane uczuca co do tematu. Z jednej strony zawsze zachowywalem sie kulturalnie wobec kobiet ale uwazam ze nie wszystkie na to zasluguja. KIedys mialem sytuacje ze mocna juz pijany zasmialem sie z makijarzu klientki(wygladala jakby miala podbite oczy tyle tuszu nawaliła) i dostalem serie 6 lisci pod rzad.
Na poczatku smialem sie z niej ale pod koniec nie bylo mi wesolo, bylem nawaliny tak ze nie moglem sie nawet zaslonic. Innym razem sasiadka dla zabawy podrapala mi policzek. W obu sytuacjach nie uderzylem dziewczyny i nie zaluje ale kiedys musialem lasce wykrecic reke.Innym razem klientka mi ublizyla w szkole to rzucilem krzeslem o sciane i powiedzialem jej ze nastepnym razem to zlapie ja za nogi i pierd***ę je glowa w ten sam sposob. POskutkowalo. Ale co innego jak mamy doczynienia z klutnia a nawet
awantura a co innego ja ktos probuje Ci zrobic krzywde. javascript: test('
');znam laske ktora nie umiala sie kto wie jak bic ale zawsze atakowala z zaskoczenia i z partyzanta uderzala lokciem w zeby. Mojej kolezance wybila jedynki. Szczerze powiem ze jak mi by wybila zeby to chyba bym jej nie uderzyl... tylko kopal z calej sily po ryju. Kazdy tu mowi o obezwladnianiu ale co kiedy (mało prawdopodobne ale mozliwe) mieli bysmy doczynienia z laska ktora jest rownorzednym przeciwnikiem??? TAkiej juz nie dalo by sie latwo obezwladnic nie robiac jej krzywdy. Ciekawe jak by sie co poniektorzy zachowali??????
Na poczatku smialem sie z niej ale pod koniec nie bylo mi wesolo, bylem nawaliny tak ze nie moglem sie nawet zaslonic. Innym razem sasiadka dla zabawy podrapala mi policzek. W obu sytuacjach nie uderzylem dziewczyny i nie zaluje ale kiedys musialem lasce wykrecic reke.Innym razem klientka mi ublizyla w szkole to rzucilem krzeslem o sciane i powiedzialem jej ze nastepnym razem to zlapie ja za nogi i pierd***ę je glowa w ten sam sposob. POskutkowalo. Ale co innego jak mamy doczynienia z klutnia a nawet
awantura a co innego ja ktos probuje Ci zrobic krzywde. javascript: test('
');znam laske ktora nie umiala sie kto wie jak bic ale zawsze atakowala z zaskoczenia i z partyzanta uderzala lokciem w zeby. Mojej kolezance wybila jedynki. Szczerze powiem ze jak mi by wybila zeby to chyba bym jej nie uderzyl... tylko kopal z calej sily po ryju. Kazdy tu mowi o obezwladnianiu ale co kiedy (mało prawdopodobne ale mozliwe) mieli bysmy doczynienia z laska ktora jest rownorzednym przeciwnikiem??? TAkiej juz nie dalo by sie latwo obezwladnic nie robiac jej krzywdy. Ciekawe jak by sie co poniektorzy zachowali??????
pozdrawiam :D