Środa
Plecy
1. Podciąganie się na drążku szerokim nachwytem 4 serie - 10 powt, 10 powt, 8 powt, 8 powt
2. Ściąganie drążka za tył głowy 4 serie - 12 x 55 kg, 10 x 60 kg 8 x 65 kg, 6 x 80 kg.
3.
Wiosłowanie sztangielką 4 serie - 12 x 17 kg, 10 x 19,5 kg, 8 x 19,5 kg, 6 x 22 kg
4. Maszyna na motyle 4 serie - 12 x 50 kg, 10 x 55 kg, 8 x 60 kg, 6 x 65 kg
Biceps
1. Uginanie ramion ze sztangą stojac 3 serie - 12 x 25 kg , 10 x 30 kg , 6 x 35 kg
2. Uginanie ramion ze sztangą nachwytem 3 serie - 12 x 20 kg , 10 x 20 kg , 8 x 20 kg.
3. Uginanie ramion na modlitewniku [maszyna] 3 serie - 12 x 15 kg, 8 x 20 kg (ost 20 kg) , 11 x 15 kg
Przedramię
Uginanie nadgarstków podchwytem 4 serie - 10 x 20 kg, 15 x 20 kg, 20 x 20 kg, 20 x 20 kg
Uginanie nadgarstków tyłem 4 serie - 10 x 30 kg, 15 x 30 kg, 20 x 30 kg, 20 x 30 kg
Podciąganie się na drążku szerokim nachwytem - gdy robiłem to po raz pierwszy poczułem plecy masakrycznie, ale byłem w stanie zrobić 2-3 powtórzenia samemu i dalej pomoc. Teraz praktycznie wszystko samemu poszło, ale to nie jest kwestia moim zdaniem znacznego przyrostu siły, tylko wtedy robiłem to ćwiczenie po raz pierwszy. Ale jest świetne, hehe.
Ściąganie drążka za tył głowy - Poszło mniej więcej jak ostatnio, a na ostatnią serię wziąłem 80 kg. To wynik moim zdaniem b.dobry zwłaszcza, że dodałem po jednej serii, progresja na każde ćwiczenie i byłem po dość ciężkim podciąganiu hehe.
Wiosłowanie sztangielką - Gdzie się podziały... Dawne ciężary.. otóż ich nie ma, bo postawiłem na jeszcze lepszą technikę a poza tym byłem jużciut wykończony. Ale nie chodzi tutaj o ciężary, tylko o to, żeby poczuć mięśnie. A czuję i to bardzo.
Maszyna na motyle - Złe ciężary nie były, ale dobrze, że tyle założyłem. Pierwszy trening zmienionym planem, bardziej intensywny dobrze nie zrobi jeśli chodzi o ciskanie ogromnych ciężarów, ale spokojnie. Nie kilogramy są najważniejsze a będzie ich więcej już np. w następnym tygodniu.
Uginanie ramion ze sztangą stojąc - biceps też odczuł to zmęczenie. Dwie pierwsze serie poszły po mojej myśli, ale było ciężko. Już po pierwszej serii masakryczna pompa. Ostatnia - łatwo nie było, ale 6 powtórzeń poszło.
Uginanie ramion ze sztangą nachwytem - tutaj o ciężar nie walczę, bo i tak to nic nie da bez odpowiedniej techniki. A ona w tym ćwiczeniu dla mnie jest podstawą.
Uginanie ramion na modlitewniku - to ćwiczenie ma za zadanie wykończyć bicepsy na końcu treningu. Ciężary mniejsze ale to nie jest dowód na regres siły oj nie, to jest dowód na ogromne zmęczenie. I bicka na tym ćwiczeniu dokatowałem wręcz niesamowicie.
Przedramię - u******liłem je na maksa, ostatnich powtórzeń nie mogłem już robić , a mimo wszystko robiłem. Miazga.
Ogólnie - trening z wypiski widać, że był niezły. Może i był, ale po raz pierwszy ja zadowolony nie byłem i nie chciało mi się ćwiczyć od dawien dawna. Zastanawiałem się, czy zamiast wczoraj nie iść dzisiaj na siłownię. Miałem kilka ocen do poprawy i musiałem wstać koło 6.00 rano, żeby się douczyć. Obawiałem się, że będę zasypiać na lekcjach - byłem zmęczony, ale nie było tak źle. Niestety, na siłownię miałem mało sił, wyjątkowo mało sił. Ale poszedłem. Lecz ćwiczyło się bez większego przekonania (nie miałem nastroju i tak naprawdę siły) no i jeszcze nawet nie szło się skupić. Pamiętam, jak na mojej siłowni było tak cichutko, były nawet momenty, że sam na niej byłem, a 4-5 osób to absolutne maksimum. Teraz po 30 osób, durny telewizor zamontowany. Nieco za dużo jak dla mnie niestety. Przez wszystko ogólnie jestem ostatnio niespokojny, konfliktowy. Ale mam tydzień ferii i odpowiednio odpocznę. Ale nie od siłowni, tylko psychicznie - za dużo się na mojej głowie zbierało już hehe. A nowy plan całkiem całkiem, męczy niesamowicie. Niedługo martwego będę robić bo z kręgosłupem już lepiej.
Ocena treningu: 6/10
Zmieniony przez - Kafar1991 w dniu 2008-03-20 09:48:33