wywołany do tablicy czuję się w obowiązku odpowiedzieć. Zabawę z siłownią rozpocząłem ponad 2 lata temu. Nie znaczy to, że unikałem sportu i ruchu jako takiego, postanowiłem jednak przypomnieć sobie lata młodości i już bardziej z głową wzmocnić ciało, a co za tym idzie uchronić kręgosłup i stawy przed dalszym rozpadem, co może się komuś wydawać dziwne, gdyż stereotypowa opinia mówi, że jest wręcz odwrotnie. Przy właściwym doborze ciężaru i ćwiczeń siłownia pomaga, a nie przeszkadza w tym wieku i wiem to po sobie. Oczywiście jednym z głównych powodów było poprawienie sylwetki i też tu widzę znaczną poprawę. "Koniem" pewnie już nigdy nie będę, ale przyjemnie jest popatrzeć na troszkę większe i twardsze mięśnie i mniejszą oponkę

Jak to wygląda z wagą, gdy zaczynałem, to ważyłem ok. 80 kg, by po 1,5 roku ćwiczenia dojść do 90 kg, beż zwiększania oponki, ale i też bez jej zmniejszenia, był to typowy trening masowy i z wyników jestem zadowolony. Teraz przyszedł czas na redukcję, obecnie ważę ok. 85 kg, nie wiem ile straciłem w pasie, ale jest zauważalny spadek. Pilnuję się z dietą (ograniczyłem węgle, dodałem białka, jem ok. 4-5 posiłków dziennie), w dni nietreningowe na rowerku stacjonarnym pedałuję (heh) 40 minut. Do tego po każdym treningu na siłowni (3 dni w tygodniu) na brzuszek
ABS 2. Widać już dokładnie jakie były i jakie są cele: poprawa muskulatury, zmniejszenie fatu i udaje mi sie to. Osobiście jestem zadowolony z postępów, a chyba to jest najważniejsze, teraz drugi cel - zdrowotny, nie odczuwam już bólu w dolnej części kręgosłupa z czym miałem problemy od kilku lat, bo pewnie wzmocniłem troszkę mięśnie grzbietu i ma co kręgosłup przytrzymywać. Z kolanami jest podobnie, mam uszkodzone w dwóch kolanach więzadła przednie krzyżowe, a teraz kolana są stabilniejsze dzięki wzmocnieniu mięśnia czworogłowego. Jak dodam do tego lepsze krążenie, mocniejszy sen, odstresowanie się podczas ćwiczeń i troszkę ładniejszą sylwetkę, to odpowiedź może być tylko jedna, panowie po 40, nie bójcie się i zaczynajcie zabawę z siłownią, z głową i umiarem. Jest to o tyle łatwiejsze, że na tym forum jest wielu wspaniałych kolegów, którzy chętnie pomogą w doborze ćwiczeń, ich intensywności, diecie, itd. Pozdrawiam dzi, Krzycha i apokalipsę, gdyby nie oni, pewnie byłoby mi o wiele trudniej dopasować dla siebie odpowiedni trening.
P.S. dzisiaj jestem po pierwszym treningu na klatkę i triceps w cyklu sztangielkowym. Jestem pod wielkim wrażeniem, czułem o wiele większe spięcie i napompowanie mięśni, a ciężary były takie maluśkie w porównaniu ze sztangą, jest ok.
Zmieniony przez - tata65 w dniu 2007-07-08 12:49:44