Nie moja wina, że nikt nie pisze.
Prowadzę taki sam test na drugim forum i tam jest bardzo popularny, a daję te same posty itd.
Wczoraj nie mogłem dostać się przez cały dzień na SFD, więc wypis z wczorajszego treningu wrzucam dopiero teraz...
Wypis z treningu - 5B:
1. Wyciskanie zza głowy szeroko (od czubka): 5x
57kg , 5x
66kg , 5x
76kg , 2x
85kg , 5x
95kg -
(3x100kg na ost. - 5% regresja)
2. Połowiczne high pulls: 5x
60kg , 5x
70kg , 5x
80kg , 2x
90kg , 5x
100kg -
WYRÓWNANIE REKORDU (5x100kg na ost. - brak regresji ciężaru)
3. Martwy ciąg: 5x
90kg , 5x
105kg, 5x
122kg , 2x
137 kg , 5x
152kg (4x160kg na ost. - 5% regresja)
4. Wyciskanie wąskim chwytem: 5x
57kg , 5x
66kg , 5x
76kg , 2x
85kg , 5x
95kg (3x100kg na ost. - 5% regresja)5. Podciąganie na drążku podchwytem (do czoła): 5 powt. bez obciążenia , 5 powt. z 20kg u pasa , 5 powt. z
40kg u pasa (3x45kg na ost. - 5% regresja)7.
Przysiady ze sztangą z przodu: 5x 60kg , 5x 70kg , 5x
80kg , 2x
90kg , 5x
100kg -
WYRÓWNANIE REKORDU (5x100kg na ost. - brak regresji ciężaru)
Komentarz:
Pierwszy trening 5B mogę zaliczyć do udanych. Piątki to zdecydowanie najlepsze treningi. Ciężary spore, a powtórzeń mało. Barki poszły nieźle, choć szkoda, że nie było drugiej osoby do asekurowania, bo walcząc z 95kg bałem się, że sztanga się zakołysze i nie zaliczę, co prawie stało się przy ostatnim powtórzeniu. Szybko ustabilizowałem sztangę i wycisnąłem ją po raz 5-ty.
W high pulls wyrównałem rekord. Tak jak poprzednio, sztanga była cholernie ciężka i bez znajomości techniki na pewno nie udałoby mi się wygrać batalii ze stówką.
Na martwy czekałem najbardziej. Regresja ciężaru w tym ćwiczeniu akurat dobrze zrobiła, bo ostatnio atakowane 160kg pod koniec tamtego cyklu wydawało się już bliskim maxowi ciężarem, a teraz sztanga o 8kg lżejsza powędrowała w górę 5 razy i to ze znacznie lepszą techniką, niż podczas pierwszego "spotkania" z tym ciężarem. Miałem lustro z boku i kątem oka spoglądałem na plecy przy podnoszeniu - były proste. Dodam, że tylko ostatnią serię wykonałem chwytem przemiennym. 4 rozgrzewki nadchwytem i szerzej, niż barki. Bardzo dobrze mi się "ciągnie" w ten sposób, ale przy większych ciężarach już chwyt trochę puszcza, więc wolę mieć pewność, że dam radę i łapię na przemian.
Wąskie - git. Sporo mocy i 95kg zaliczone prawie bez problemu. Lekko, niepotrzebnie oderwałem tyłek przy 5-tym powtórzeniu - co najśmieszniejsze nie z powodu braku siły. Sam nie wiem, dlaczego.
Przy obliczaniu ciężaru na drążek miałem wątpliwości, czy znowu nic nie sknocę i w sumie nadal nie wiem, czy dobrze wybrałem. Do pasa w ostatniej serii przyczepiłem 40kg i ten ciężar również zaliczyłem. Tradycyjnie, przy ostatnim powtórzeniu musiałem mocno powalczyć, ale do czoła udało się podciągnąć, więc jest ok.
Trening zakończyłem przysiadami z przodu i wyrównałem aktualny rekord, tj. przysiadłem 5 razy ze 100kg.
Dziś poszło piekielnie szybko, jak na piątki, bo w jakieś 80 min. Energii naprawdę miałem mnóstwo i praktycznie się nie zmęczyłem, a jedynie za***iście spociłem. Koszulka była mokra jakbym ją włożył do wiadra z wodą. Nie ma się czemu dziwić - koleś, który wpadł na siłkę w trakcie naszego treningu uznał, że jest jak w saunie... i miał rację.
***
Po treningu wrzuciłem michę ryżu z truskawkami i wypiłem porcję białeczka. Wcześniej, po workoucie, tradycyjnie, kreatyna i białeczko po 20 min... i uderzyłem do panny. Przedostatni posiłek zjadłem o 23:00, a spać poszedłem chwilę po 2:00...
Dziś wyspałem się jak należy, zrobiłem poranne 6 obwodów, poprzedzone oczywiście porcją kreatyny i spalacza i sobota po mału zlatuje. Dietę oczywiście trzymam jak należy.
Zmieniony przez - saib__ w dniu 2007-06-02 15:07:34