Witam ponownie :)
Kolejny cykl dobiegł końca i znów jestem bardzo zadowolony..
Jednak obserwuje pewne "osłabienie bodźców"..
Tak jak na poczatku pierwsze HST było dla mojego organizmu totalną masakrą teraz robi jakby coraz mniejsze wrażenie
Dzisiaj pierwszy raz od kilku miesiecy zrobilem "zwykły" trening i czuję się jak szmata

..
Inne obserwacje: moje mieśnie nie wytrzymują 15tek, to dla nich za duży zakres powtórzeń, a nic podczas nich nie uzyskuję

(w sensie efektów)
Przy dziesiątkach zaczyna sie coś dziać, natomiast przy piątkach wszystko leci jak torpeda
W połowie lutego startuje z kolejnym cyklem, ale tutaj nasuwają mi sie nowe pomysły.. To będzie już ostatni skok po mase w tym sezonie
Z powodu coraz słabszych bodźców planuje naprawde
ciezki trening na pełnej suplementacji w założeniach powinienem go zakończyć po ok 8 tygodniach z częściowym przetrenowaniam nawet
Ponieważ ćwicze sam mam zawsze problem z negatywami, 15tki zamierzam zrobić tylko tydzień gdzyż jestem dobrze przygotowany do dużych obciążeń.. szkoda czasu
Czyli po szybkich podliczeniach tydzień 15tek, 2 tyg. 10tek, 2 tyg. 5tek, 1 tydzień negatywów postaram się zrobić.. Zostają dwa tygodnie i zastanawiałem sie czy nie przeskoczyć wtedy na split'a szokując mieśnie tym razem nie ciężarem ale kompletną zmianą treningu ilości serii i progresją..
Myślicie, że dało by to radę czy jest to pozbawione sensu?
Zależy mi zwłaszcza na opinii Binia..
Zauważyłem też, że przy piatkach i negatywach nabieram takiego rozpędu masowego, że na SD również całkiem dobrze rosnę dlatego po przejściu na split'a mógłbym wykorzystać ten "rozpęd"
Licze na ciekawą dyskusję!
pzdr.