Mogę oczywiście się głodzić idiotycznie, chociaż to żadna przyjemność, ale strace przy tym włosy paznokcie i zęby, stanę się miękim białym robakiem ze szkorbutem i nie będę mieć na nic siły:) A potem efekt jojo i sto kilo więcej
) Nie chce się wykończyć, jestem zdrowa, mam dobrą przemianę materii, nie chcę tego zniszczyć... Ale próbuje "diety kopenhaskiej" ona podobno przemianę materii podnosi, a jak schudnę parę kilo to i mięśnie mi polecą...:) Tylko jak ćwiczyć- chyba samo rozciąganie jakieś, żeby je wydłużyć, joga? pilates? Bo nie chcę stać się flaczkiem przy okazji:(((
