...
Dobry, ja osobiście mierze się z problemem już 1,5 roku, choć niektóre objawy mam trochę dłużej. Zacznę od początku. Pierwsze poważne problemy zaczęły się w listopadzie 2021, problemy z oddaniem moczu, częstomocz, pieczenie cewki, bóle w pachwinie. Zaczęła się bieganina od lekarza do lekarza, gdzie każdy mówił mi coś innego i inną metodę leczenia proponował. Pierwszy wskazał zapalenie prostaty - badanie per rectum (antybiotyk na tydzień :) ), zaś 2 tygodnie później kolejny stwierdził, że prostata jest niebolesna i to coś innego. Już wtedy, tzn. luty - marzec 2022r, dużo czytałem na ten temat i znalazłem sugestie, że być może jest to kwestia mięśniowa, czyli zespół bólowy miednicy mniejszej. Zacząłem robić polecane ćwiczenia gdzieś z youtuba i ogólnie więcej się ruszać - jakieś spacery itp. I zaczęło pomagać, a w międzyczasie miałem kolejnego urologa w Krakowie (marzec 2022), by zrobić test 4 szklanek, który oczywiście nic nie wykazał. Na zalecone przez tego "fachowca" leczenie się nie zdecydowałem (2500 złotych, a opinie nienajlepsze). Bardziej się zainteresowałem ćwiczeniami dna miednicy co doprowadziło mnie do fizjoterapeuty urologicznego w Zabrzu ( maj - lipiec 2022r.). Tam zostałem zapisany na fizjoterapię, która polegała na odpinaniu mięśni dna miednicy (które miałem totalnie "zawalone" - lekkie ich dotknięcie powodowało ogromny ból). Terapia odbywała się 2 razy w tygodniu i u mnie wyszło 20 spotkań - byłem podobno trudnym pacjentem. Dokładnie to nie była ona przyjemna - głównie per rectum przez 30 minut, ale też na praca na nogach oraz ćwiczenia w domu. W lipcu wyszedłem w o wiele lepszej kondycji i przez 2 miesiące miałem spokój. Poźniej lekkie nawroty, czasem mocniejsze, co mnie przekonało by kontynuować fizjo, tylko poszukałem gdzieś bliżej siebie i tak trefiłem do Wrocławia (październik 2022r.) Tam raptem 5 wizyt i znowu poprawa. W międzyczsie przekonałem sam siebie by udać się do psychiatry - podejrzewałem, że mięśnie te mogą się napinać z powodu przewlekłego stresu. Dostałem jakieś tabletki przeciwlękowe - brałem z 2 miesiące, ale zawroty głowy i jej ból sprawił że odrzuciłem je. Ale zauważyłem ogromną poprawę - przestałem się spinać - nakręcać się. Przez ostatnie 5 miesięcy miałem pojedyncze dni gdzie było lekko gorzej, aż do początku kwietnia tego roku. Trochę więcej stresu, ćwiczeń na siłowni i problemy z na razie mniejszym nasilenie powróciły. A już myślałem, że mam to z glowy :). Zaznaczę, że w przeciągu tych pięciu miesięcy nie robiłem żadnych ćwiczeń, jakoś specjalnie niekontrolowałem siebie, tylko po prostu chodziłem uśmiechnięty i normalnie pracowałem na trzy zmiany. W najbliższym czasie zamierzam jescze raz spróbować z psychiatra i być może fizjoterapią.
Z obserwacji, już półtoraczonej mogę powiedzieć co mi pomagało, a co szkodziło
Pomagało :
- Ćwiczenia rozluźniające dno miednicy, fozjoterapia
- Nienakręcanie się ( ciężko o to było w niektóre dni - stany nawet depresyjne)
- czasem ciepłe kąpiele na rozluźnienie mięśnie
- Wytrysk ( w moim wypadku w tym czasie masturbacja) - w miare reugualry - 1 - 2 razy w tygodniu ( w końcu to też rozluźnia mięśnie)
- dieta - nieskrupulatna - po prostu więcej owoców, witamin, mniej cukru, ale nie odmawiałem sobie przyjemności - coś trzeba mieć od życia
- alkohol (choć nie zawsze) - raz w tygodniu parę drinków whisky na weekend na odstresowanie się - piwa unikam ze względu na częstomocz po zażyciu.
- psychoterapia
Szkodziło :
-stres ( który prawdopodobnie był przyczyną takiego stanu rzeczy - Przez kilka lat leczyłem bezsenność, stany depresyjne itp.)
- większe ćwiczenia fizyczne typu siłownia
- i zasadniczo przeciwieństwo powyższego
Ogólnie zaznaczę że mam 25 lat, i choroba moje dotychczasowe życie zmieniła z początku w piekło, gdzie ból był niedozniesienia. Obecnie nie jest tak źle fizycznie, ale na łeb siada konkretnie co powoduję chyba krąg zamknięty. Raczej do urologów się nie wybiorę już, kilka wizyt spowodowało utratę wiarygodności w moich oczach - żaden nawet nie wspomniał, że to może być problem innego rodzaju, za to każdy dużo sobie policzył. Osobiście polecam chociaż spróbować fizjoterapię. Nie wiem czy mogę tutaj zamieszczać nazwy klinik w których byłem, pod groźbą usunięcia posta, tak więc zaznaczę, że pierwsza była w Zabrzu - prowadzona przez dwóch braci i widać, że panowie znają się na rzeczy. Pozdrawiam i powodzenia