Pobiegane.
Nie do końca tak jak planowałam. Najpierw rozgrzewka - trucht i ćwiczenia. Później podejście do WB2, ale oczywiście za szybko. Przerwa i drugie podejście, było juz lepie, ale...
Po pierwsze chciałam
tempo 5:30, zegarek pokazywał 5:45-5:50 a po zgraniu danych na kompa jest jak widać. Coś tu oszukuje. Niby 5:48 a 5:51 to żadna różnica, ale dla mnie jest
Było niestety ślisko. Nie wiedziałam jakich warunków się spodziewać, wzięłam tylko zwykłe buty treningowe, a przydały by się moje reeboki z dobrym bieżnikiem.
Znalazłam pętlę, niestety ma dwie wady. Pierwsza to 3 dość ostre zakręty, jakby było sucho to nie problem, ale na śniegu już się robi nieciekawie. Druga - leciutki podbieg na końcu pętli. Niby nic, a jednak za każdym razem tętno w górę. Także nic mi nie wyszło, ani tętno w drugim zakresie, ani tempo
Przy okazji ciekawa obserwacja - z tętnem do 165 to ja mogę biec i biec i wcale tego nie czuję. 166-169 troche szybszy oddech, ale nadal to jest całkiem przyjmny bieg
Muszę przyznać, że odzywyczaiłam sie od szybszego biegania. Pierwsze dwa kilometry było mi źle, kolejne dwa już na luzie, a ostatnie dwa musiałam się pilnować, bo nogi chciały szybciej.
Na koniec 3x1 minuta. Na ostatnim odcinku chciałam przyspieszyć na maksa, ale nie dało się na tym śniegu, nogi mi się ślizgały.
A poza tym - zimno jak... nie wiem gdzie
Zmieniony przez - Viki w dniu 2019-01-11 19:07:06