Witam, po rocznej redukcji ze 130 na 85... Trochę się zapędziłem w popijaniu rudej i chorej ilości śmieciowego żarcia. Przyszedł czas na masę, ubzdurała mi się ketoza. Bo jako endo przy większej ilości węgli łapie fat a nie chce znowu szarpać się z redukowaniem zbędnej tkanki tłuszczowej. Nie rozbiłem rozpiski na posiłki, pierwsze to szejk rano przed robota. Resztę dziele na 3 posiłki jeden o 12 podczas przerwy w pracy, po 200g warzyw/kalafior/brokuł na porcje do nich 15g oliwy. Te 50 g ryżu wchodzi około treningowo kolo tej 18 i 21 póki kończę wcześnie pracę. Zrobiłem testy na nietolerancje pokarmowe wyszło, mleko, jaja, drożdże, pszenica i owies. Więc stąd żadnych z wyżej wymienionych rzeczy w diecie. Ten twaróg jest wpisany bo makro się kryją, do szejka daje odżywkę z białek ryżu/grochu. Według pomiaru na wadze wyszło zapotrzebowanie 2200. Zacząłem od 2600 waga spadła ale to mogła być woda, przez święta byłem w Polsce(pracuje za granicą) i trochę odpuściłem z trzymaniem diety. Na 2900 waga stała w miejscu dołożyłem kolejne 200 i oto jest coś co powinno działać. No ale własnie czy powinno i czy ta rozpiska ma ręce i nogi. Jak ktoś mądrzejszy wyrazi opinie to będę wdzięczny. Pozdro


Krzysztof Piekarz
