Zaczynam rozumieć dlaczego trener postanowił rozpocząć od maszyn. Wchodzę sobie na wątek o absolutnie podstawowych ćwiczeniach dla laydys, rozszyfwowuję powoli te magiczne nazwy, oglądam filmiki i grafiki... i jestem coraz bardziej podlamana. Zumba to to nie jest
Tak, wiem, nikt nie mówił, że będzie łatwo, ale to wydaje się okropnie skomplikowane i niemożliwe do wykonania.
Bardzo długa droga przede mną. Przecież ja pewnie nawet nie podniosę takiej sztangi z podłogi. Szacun dla Was dziewczyny, serio. Co do jedzenia, to wczoraj zawalilam , bo byliśmy w gościach i nie wypadało ksiezniczkowac. Po obiedzie jeszcze deser... ech. No nic, dziś już z powrotem liczę kcal.
Tak, wiem, nikt nie mówił, że będzie łatwo, ale to wydaje się okropnie skomplikowane i niemożliwe do wykonania.
Bardzo długa droga przede mną. Przecież ja pewnie nawet nie podniosę takiej sztangi z podłogi. Szacun dla Was dziewczyny, serio. Co do jedzenia, to wczoraj zawalilam , bo byliśmy w gościach i nie wypadało ksiezniczkowac. Po obiedzie jeszcze deser... ech. No nic, dziś już z powrotem liczę kcal.

Poczytaj o tłuszczach trans, może Ci się odechce ciastek.
Myślę, że najważniejsze to nie myśleć "ojej, ale ja mam źle, muszę być na diecie" tylko "jem zdrowo i moje ciało mi się za to odwdzięczy już niedługo". A jak jakiś deser czasem wpadnie, to trudno, zrobisz dodatkowy trening, by go spalić i też świat się nie zawali 
