Witam, jestem w trakcie redukcji, obecnie 25 tydzień. Udało mi się zrzucić ponad 11kg, zostało jeszcze trochę fatu, szczególnie na dole brzucha. Waga stanęła kilka tygodni temu, dlatego zdecydowałem się na reset - dodałem kalorii do zerowego bilansu energetycznego. Teraz po 2 tygodniach równowagi, chcę znowu zacząć posuwać się do przodu. Mam zamiar dodać aktywności bez odejmowania kalorii, żeby napędzić metabolizm. Do tej pory praktycznie nie stosowałem spalaczy - posiadam na stanie FN Formutech Level II w proszku, ale po użyciu robię się cały czerwony, dlatego po kilku porcjach rzuciłem go w kąt. Czy to już jest czas na yohimbinę+kofeinę+tyrozynę, czy może jeszcze za wcześnie? A może polecicie coś innego na ten oporny tłuszcz? Rozważam też opcję, by najpierw zamówić sobie coś z efedrą ( hellfire, t5?) a dopiero potem działać yohimbiną+K+T. Jednak nie mam zaufanego źródła na spalacze z podziemia ;/
Co radzicie począć? :)

Co radzicie począć? :)

Krzysztof Piekarz


