i to jak! myślałam, że nic już mnie nie zdziwi po tym, jak męczyłam się i wylewałam siódme poty na jodze
ale to bosu może z nią konkurować.
DZIEŃ 58
miska
+ warzywa: pomidory, cukinia, marchew
+ napoje: woda 2,5l, melisa, mieszanka ziołowa, kakao
+ suple: olej z wiesiołka, wit. D
trening
jak dotychczas to był najgorszy trening – zero siły, zero progresu. ledwo powtórzyłam poprzednie obciążenia, a między seriami snułam się bez energii albo siadałam na podłodze z myślą, żeby ten trening skończył się jak najszybciej. interwałów na wioślarzu nie było – ledwo pomachałam 10 minut normalnym tempem. miałam nadzieję, że pod prysznicem się trochę obudzę, ale tu z kolei był problem, żeby prosto ustać i kiwałam się bezwładnie z uczuciem, że zaraz zemdleję. obstawiam dwóch winowajców: nieprzespaną noc ze stresu i robienie FBW dwa dni z rzędu (jak widać potwierdzam, że to nie jest dobry pomysł). dopiero jak wróciłam do domu i wszamałam michę pieczonych ziemniaków i cukinii to zrobiło mi się trochę lepiej
ale i tak już idę spać, bo ledwo patrzę w ekran. jutro moc musi znowu być ze mną, bo w planie bieganie
Zmieniony przez - work_drugs w dniu 2017-05-29 21:13:06
ale to bosu może z nią konkurować.
DZIEŃ 58
miska
+ warzywa: pomidory, cukinia, marchew
+ napoje: woda 2,5l, melisa, mieszanka ziołowa, kakao
+ suple: olej z wiesiołka, wit. D
trening
jak dotychczas to był najgorszy trening – zero siły, zero progresu. ledwo powtórzyłam poprzednie obciążenia, a między seriami snułam się bez energii albo siadałam na podłodze z myślą, żeby ten trening skończył się jak najszybciej. interwałów na wioślarzu nie było – ledwo pomachałam 10 minut normalnym tempem. miałam nadzieję, że pod prysznicem się trochę obudzę, ale tu z kolei był problem, żeby prosto ustać i kiwałam się bezwładnie z uczuciem, że zaraz zemdleję. obstawiam dwóch winowajców: nieprzespaną noc ze stresu i robienie FBW dwa dni z rzędu (jak widać potwierdzam, że to nie jest dobry pomysł). dopiero jak wróciłam do domu i wszamałam michę pieczonych ziemniaków i cukinii to zrobiło mi się trochę lepiej
ale i tak już idę spać, bo ledwo patrzę w ekran. jutro moc musi znowu być ze mną, bo w planie bieganie
Zmieniony przez - work_drugs w dniu 2017-05-29 21:13:06
wydłużyłam odcinki sprintu o 15 sekund i bardzo poczułam różnicę. jeszcze mocniej cisnęłam w tych momentach, a przerwy już ledwo człapałam. następne w planie jest skrócenie truchtu do 15 sekund, ale to jeszcze za jakiś czas, jak za szybko nie padnę przy obecnym rozkładzie 45/30