Steven0Ronda to inna para kaloszy, jej ojciec się powiesił i ona jest słaba psychicznie i temu tylko grindzio zaprzeczy. Nie chciałbym żeby sobie coś zrobiła, może lepiej jak pójdzie w filmach na stałe grać, swoje już dla sportu zrobiła i póki co jest GOAT female w MMA.
Mówicie, że presja na Conorze=osrał się. Byłbym w stanie w to uwierzyć gdyby nie zaakceptował walki wcześniej. Śmiało mógł bronić pasa z Aldo czy z Edgarem. To co zmienił zdanie? Lol.
Zmieniony przez - Steven0 w dniu 2016-04-20 20:44:31
A ja Steve i wszyscy inni to widzę to tak.
Conor to zwykła osoba i tez człowiek. Budując taki hype raczej nie liczy się z prawdopodobieństwem upadku biorąc pod uwagę fakt, że ostatnie walki mimo wielkiego ładunku emocjonalnego, wysokiego ryzyka porażki, dużego strachu (Mendes dominacja po czym zabity firmowym kombosem, Aldo maszyna p4p zabity idealnym przepuszczeniem ciosu i kontra w punkt) były wydarzeniami na miarę kamieni milowych w fight biznesie. Conor zwyczajnie szedł na fali czując tak niesamowitą moc, tak wielką pewność swoich umiejętności, że gdy ufc postawiło przy nim Nate'a który wskoczył w zastępstwie za RDA (maszyna do zabijania) to Conor wiedząc o dyspozycji młodszego ze stocktonskich braciakow był pewien, że znowu da niewyobrażalne festiwal dla oczu całego świata oglodajacych walkę.
Porażka była czymś szokujacym. Conor nie był zły, rozczarowany czy rozbity. Conorowi pękło serce. Zwyczajnie.
Widziałem to na konferencji gdy zobaczył Nate'a. Przez cały czas oczekiwania na przybycie Diaza odpowiadając na pytania cały czas szukał kontem oka swojego kata którego nie chciał widzieć bo czuł się niezręcznie w całej sytuacji. Gdy go zobaczył to przez moment jakby nie wiedział co ze sobą ma począć. Szkoda mi go bo go lubię ale facet zapomniał co to porażka i zmienił wszystkie procesy myślowe w swoim JA i nie był gotowy na tak wielki upadek. Baaa cały świat nie był.
Rewanż przyjął tak jak zrobiłby to każda dumna jednostka której rama nieskazitelnego perfekcjonizmu została poważnie porysowana.
Wrócił do Irlandii, zregenerować myśli, schodził głowę i myślę, że wtedy zdał sobie sprawę ze nie wygra rewanżu a nawet jeśli są na to szansę to może braki kondycyjnym które są nie do nadrobienia w tak krótkim czasie, może załamanie nerwowe/depresja, może zwyczajne prawdopodobieństwo porażki było tak straszne, że na dzień dzisiejszy bariera jest nie do przeskoczenia.
Może uznał, że kolejny wp****** nie jest wart tego zachodu po którym nią miałby pomysłu jak z Mystic Maca wejść na poziom powiedziałbym tylko świetnego zawodnika który ma braki, może przegrać i juz nie będzie opierał się na swoim kolekcjonowaniu głów w przewidywanej rundzie lub sposobie skończenia.
Bo, zarabiać kupę siana mógłby jeszcze przez kilka walk ale musiałby znaleźć nowy sposób wizerunku odbiegającego od obecnego bo musimy pamiętać, że promocja Najbardziej Intrygujacego Irlandczyka w dziejach sportu była inna niż promowanie siebie przez Sonnena, Bispinga i innych gości. Conor Mcgregor świadomie, w świetnym stylu i z pełnym impetem wybił się przed zwykły trash talk budując status Boga, Niepokonanego, kogoś kogo nie można zranić tak aby się załamał.
Kłóci się z tym niezwykle ostatni pojedynek w którym dając cały swój arsenał, wszystkie możliwe do zrealizowania power punche, cała
wytrzymałość rywal przetrzymujac Boski szturm stlamsil go w stójce(jego królestwie) mało tego doprowadził do groteskowej sytuacji która na wielkiego pecha Conora była odzwierciedleniem całej masy jego drwin z niedoszlych i poprzednich rywali czyli wejścia w nogi po totalnym podwazeniu argumentów w walce na pięści.
Gość który swoim geniuszem sprawiał, że robił ze wszystkich spanikowanych zapasnikow sam się takowym stał po czym to oddał plecy i jakby sam nastawil się na oklepane duszenia.
To moim zdaniem było zbyt wiele.
Liczę, że wróci i się odbuduje.
Jeżeli nie no to wielka szkoda bo oglądać jego uderzenia i płynność to miod dla oczu.
Oczywiście nie mogę nie uwzględnić teorii forumowiczów czyli
*źle obliczony cykl i strach przed Alistair Fail
*renegocjacja paktu z szatanem dzięki któremu stał się Mystic Macem
Szatan zabrałbym jego duszę po wygranej z mistrzem HW a Conor zostałby Największym
Renegocjacja na zaprzestanie pojedynków teraz ale życie do końca ze skromnej pensji plumberka w Irlandii
*śmierć kolegi z teamu(tutaj poważnie bez żartów RIP)
*reptilianie rządzący światem porwali jego statek kosmiczny a Conor rzucił się za kosmo złodziejami w pościg i rzucił całe
UFC ( conor jest kosmita kuzynem innego kosmity Bernarda Hopkinsa )
Tak ogólnie to chciałem napisać tylko O CO TU k***A CHODZI ale jakoś się rozpisałem.
Zmieniony przez - MoonDancer w dniu 2016-04-21 06:54:04
Zmieniony przez - MoonDancer w dniu 2016-04-21 06:55:53