Mam pytanie.
Mam 173cm wzrostu i 90kg wagi.
Pierwszą redukcję zacząłem jak miałem 17 lat. Ważyłem 85, schudłem do 63kg w jakieś 8 miesięcy, z czego trzeba dodać, że pierwsze 18kg w 3 miesiące. Ćwiczyłem bez sprzętu, biegałem jak wariat. Efekt mnie nie zadowalał, w 2 miesiące wszystko wróciło tak jak było, może z lekko większą masą mięśniową. Czyli załamka. Potem miałem przerwę w ogóle od ćwiczeń. Kiedy miałem lat 19 następna redukcja, bardziej przemyślana, normalny
trening na siłowni, FBW, bieganie do max 1h co drugi dzień, wyznaczanie kalorii, komponowanie posiłków, zdrowe żarcie i tak dalej. Schudłem z 85kg do 76kg. W 3 miesiące. Efekt średni, znowu załamka i przestałem ćwiczyć. Waga wraca do normy. Teraz mam dwadzieścia lat, od września 2014 redukowałem do lutego 2015r. Schudłem z 85kg do 76kg. Redukowałem już naprawdę wymyślnie, dobry, solidny trening, bez przetrenowań na siłce, każda partia FBW, bieganie do mah 1h, zazwyczaj 40-50 min coby kortyzol nie skakał, potem już wprowadzałem przebieżki, interwały, dieta ckd, albo vert low carb. Od marca do dziś przytyłem do wagi normalnej, a nawet ją przekroczyłem o 5kg, bo ważę 90kg.
I teraz tak: im bardziej się staram wszystko dopracować tym gorzej idzie redukcja. Jak pierwszy raz ją robiłem to wziąłem pierwszą lepszą dietę i zrzuciłem od ch**a kilogramów, fakt, że nie zdrowo, ale nigdy już tego nie powtórzyłem. Nie mogę się przebić przez barierę. Nie wiem co jest, nie mogę sobie ustalić odpowiedniej puli kalorii dziennie, zawsze coś jest nie tak. Trzy lata próbuję i trzy lata rok w rok padam, podnoszę się, padam podnoszę się i tak w kółko.
Nie mogę utrzymać diety, bo jakoś nie mogę robić zdrowo i smacznie. Jak odchudzam się to zawsze się wyrzekam czegoś, no teraz wytrzymałem 5 miesięcy, wcześniej więcej. Coraz mniej mogę wytrzymać na "głodzie".
Jakieś porady co z tym zrobić? Bo mogę jeść zdrowo, ale ile wytrzymam teraz? 3 miesiące, 2? Nienawidzę ryb na przykład, za warzywami nie przepadam. Może wpadłem w jakąś pułapkę nowoczesnego społeczeństwa i dlatego zawsze jestem ponad kreską. Nie wiem co mam zrobić z tym. Czytam te tematy o dietach i odchudzaniu i czytam i szczerze nic nie mogę wymyślić, bo jak czytam kasze, makarony brązowe, warzywa, to mózg dęba staje i rzygać mi się chce na samą myśl. Co jest zdrowe a co już nie jest? Próbowałem iffym, ckf, low carb, wszystkiego, ale nigdy się nie udało dość do satysfakcjonującego mnie poziomu. Depresja, brak motywacji, nie wiem, co jest?