Witam wszystkich,mam problem.Otóż chyba spowolniłem sobie metabolizm tak, że waga zamiast spadać leci w gorę.
Ze 2-3 miechy temu ważyłem 68-69 i było widać że mam mniej tłuszczu niż teraz, może dlatego że przez całą wiosnę, od czasu jak tylko rozpuścił się śnieg biegałem regularnie co 2 dni po 45-50 min ale wtedy nie trzymałem diety, znaczy liczby kalorii i makroskładników. Potem zamówiłem sobie hantle i drążek(zaznacze od razu że nie chodzę na siłownie ponieważ do najbliższej mam jakieś 30km) i zacząłem sobie ćwiczyć 3razy w tyg Split. Wcześniej robiłem tak jakby FBW ale nie do końca.Podliczałem zawsze kalorie i wgl i juz byłem zadowolony ze swojego wyglądu bo jako tako miałem tego słynnego 6-paka.Jadłem wtedy 2000 kcal- deficyt miałem 300 kcal no ale przyszły wakacje i odechciało mi się biegać więc tylko sporadycznie robiłem takie cardio. Dostarczałem 140g Białka/240g węgli /52 tłuszczu czy jakoś tak-nie pamiętam dokładnie. Waga spadła do 65, już byłem happy ale po jakimś czasie zaczeły się mocne bóle brzucha takie że nie mogłem wytrzymać, chyba zakwasiłem sobie organizm-więc odpuściłem sobie na 2 tyg i jadłem byle co, nie ćwiczyłem bo nie miałem na to siły z takim bólem. Po tym wszystkim stanąłem na wagę i patrze 70 kg. Łzy w oczach że przez 2 tyg obżarstwa straciłem to co sobie wypracowałem przez kilka miechów. Potem znowu zacząłem jeśc te 2000 kcal ale waga zamiast spadać rosła i nie była to masa mięsniiowa tylko sam tłuszcz bo teraz na brzuchu ledwo co widać tą krate(prawie wcale). Obciąłem do 1800 ale nadal to samo. waga 71 i wszedłem na if od końca lipca do polowy sieprnia- po 3 dniach waga spadła 2 kg ale to chyba sama woda a potem stop -nic (oczywiście w tym czasie ćwiczyłem, biagałem nie często ale zawsze coś, czasami udało się zrobić HIIT, kąpanie,wypady rowerowe itp) Brzuch urósł nie tylko tłuszcz ale też po wypchnięciu wygląda jakby pod skórą była piłka a ja nie wiem co zrobić bo miałem zamiar od września masować bo dopiero od tego roku ćwiczę więc nie mam za dużo masy mięsniowej.Nie wiem czy opłaca się bedzie masować przy takiej ilosci fatu . I chciałbym się poradzić jak mogłbym unormować sobie metabolizm żeby tak jak przed tym całym zamieszaniem i spierdzieleniem tego znowu jeść np te 2300 kcal na utrzymanie wagi i nie tyć. Zaznacze że mam 16 lat, pomyślicie że może i jestem głupi no ale cóż, nie każdy od razu umie prowadzić samochód. Pewnie większości osób nie będzie się chciało tego czytać ale tym co przeczytają i coś poradzą Serdeczne Bóg Zapłać. P.S. nie patrzcie na profil bo nie uzupełniałem go prawie wcale.
Ze 2-3 miechy temu ważyłem 68-69 i było widać że mam mniej tłuszczu niż teraz, może dlatego że przez całą wiosnę, od czasu jak tylko rozpuścił się śnieg biegałem regularnie co 2 dni po 45-50 min ale wtedy nie trzymałem diety, znaczy liczby kalorii i makroskładników. Potem zamówiłem sobie hantle i drążek(zaznacze od razu że nie chodzę na siłownie ponieważ do najbliższej mam jakieś 30km) i zacząłem sobie ćwiczyć 3razy w tyg Split. Wcześniej robiłem tak jakby FBW ale nie do końca.Podliczałem zawsze kalorie i wgl i juz byłem zadowolony ze swojego wyglądu bo jako tako miałem tego słynnego 6-paka.Jadłem wtedy 2000 kcal- deficyt miałem 300 kcal no ale przyszły wakacje i odechciało mi się biegać więc tylko sporadycznie robiłem takie cardio. Dostarczałem 140g Białka/240g węgli /52 tłuszczu czy jakoś tak-nie pamiętam dokładnie. Waga spadła do 65, już byłem happy ale po jakimś czasie zaczeły się mocne bóle brzucha takie że nie mogłem wytrzymać, chyba zakwasiłem sobie organizm-więc odpuściłem sobie na 2 tyg i jadłem byle co, nie ćwiczyłem bo nie miałem na to siły z takim bólem. Po tym wszystkim stanąłem na wagę i patrze 70 kg. Łzy w oczach że przez 2 tyg obżarstwa straciłem to co sobie wypracowałem przez kilka miechów. Potem znowu zacząłem jeśc te 2000 kcal ale waga zamiast spadać rosła i nie była to masa mięsniiowa tylko sam tłuszcz bo teraz na brzuchu ledwo co widać tą krate(prawie wcale). Obciąłem do 1800 ale nadal to samo. waga 71 i wszedłem na if od końca lipca do polowy sieprnia- po 3 dniach waga spadła 2 kg ale to chyba sama woda a potem stop -nic (oczywiście w tym czasie ćwiczyłem, biagałem nie często ale zawsze coś, czasami udało się zrobić HIIT, kąpanie,wypady rowerowe itp) Brzuch urósł nie tylko tłuszcz ale też po wypchnięciu wygląda jakby pod skórą była piłka a ja nie wiem co zrobić bo miałem zamiar od września masować bo dopiero od tego roku ćwiczę więc nie mam za dużo masy mięsniowej.Nie wiem czy opłaca się bedzie masować przy takiej ilosci fatu . I chciałbym się poradzić jak mogłbym unormować sobie metabolizm żeby tak jak przed tym całym zamieszaniem i spierdzieleniem tego znowu jeść np te 2300 kcal na utrzymanie wagi i nie tyć. Zaznacze że mam 16 lat, pomyślicie że może i jestem głupi no ale cóż, nie każdy od razu umie prowadzić samochód. Pewnie większości osób nie będzie się chciało tego czytać ale tym co przeczytają i coś poradzą Serdeczne Bóg Zapłać. P.S. nie patrzcie na profil bo nie uzupełniałem go prawie wcale.
Krzysztof Piekarz
