5.06.2014
Złapałem oddech mogę pisać

Wstałem o 13:00 po nocce, wypad do sklepu po kilka rzeczy - mleko, woda, cola itp. Siedzę w domu, jem placki, myślę co robić, odpalam jakiś film z downhillem na YT, po 5 minutach już ubrany przy drzwiach gotowy na rower
Dieta
- rano placki te co zawsze, posmarowane miodem + kawa, wpadła na śniadanie też typowa drożdżówka z serem bo mnie ochota naszła
- później rower więc dłuuuugo nic, podczas wycieczki 1 piwo
- po powrocie na szybko przed obiadem mix - mleko,
płatki owsiane, WPC, banan, brzoskwinia - jako taka owsianka
- obiadokolacja jakieś 0,8kg udek i nóżek z kurczaka w piekarniku z chlebem wieloziarnistym
Trening
- rower w terenie 73 km (4h 9min)
Łącznie w sezonie: 769,8 km / 5 000 km
Początkowe 44 km szybciej i ambitniej - las, błoto, lekkie podjazdy, po płaskim szybko bez lenistwa. Po 44 km piwo. Reszta już lżej ale przyjemność wielka
5g krety rano i 5g na noc.
Czuję że dzisiaj będzie baaaaardzo dobry sen...