Witajcie!
Biłem się z myślami, czy faktycznie jest mi potrzebny dziennik tutaj na SFD, czy może jednak wystarczą mi kontrolne i trochę lamusowe już wypiski w zeszycie dla samego siebie.
Postanowiłem jednak, że fajnie będzie założyć sobie tu taki wirtualny zeszyt, w którym każdego wieczoru wpisywać będę swoje poczynania związane z treningiem i aktywnością fizyczną + wrzucać fotki szamy, które w jakiś sposób urozmaicą ten "pamiętnik".
Do czego zmierzam? Odpowiedź jest prosta:
Zacznę od tego, że mam lekkie zachwianie hormonalne (niedoczynność tarczycy), ale mimo to dość ciężko idzie mi budowanie masy. Przyjmuję hormony podnoszące jej aktywność. Dodatkowo od małego już dziecka mój układ pokarmowy nie działał tak, jak potrzeba. W 2. tygodniu życia miałem robioną operację na przewężenia odźwiernika, gdyż wszystko co jadłem od razu zwracałem i było hardkorowe ryzyko, że zejdę z tego świata wcześniej, niż bym chciał. Do tego później wdarła się skaza białkowa i ładowanie we mnie wszelakich białek opartych na soi, co jak wiadomo, dla mężczyzn najlepszym rozwiązaniem nie jest (chodzi o wpływ soi na wytwarzanie estrogenu i upośledzenie związane z testosteronem). Te wszystkie sprawy na pewno wpłynęły również na teraźniejsze problemy hormonalne. Stąd np. mój bardzo młody wygląd. Mimo 22 lat na karku, każdy obcy daje mi max 17.
Mimo wszystko postawiłem sobie jeden, wyraźny cel jakim jest nabranie dobrej jakościowo masy mięśniowej i danie temu samemu dobrego podłoża do prawidłowego funkcjonowania gospodarki hormonalnej w moim organizmie.
Z siłownią przygodę zacząłem 1,5 roku temu. Zaczęło się od treningów z trenerem personalnym i rozpisaniem typowej masowej diety. 5x/6x posiłków, FURA węglowodanów i ogólne przesycenie jedzeniem. Myślałem, że tak trzeba i innej drogi nie ma. Hormony trochę się poprawiły, narzuciłem na siebie jakieś 10kg, ale nie była to najlepsza jakość. Wpadło trochę smalcu, pogorszyła się wrażliwość na insulinę i łaziłem trochę jak typowy tucznik. Teraz wiem, że jest do tego celu inna droga i nią właśnie chcę teraz pójść.
Sezon na robienie masy dla większości w sumie właśnie dobiegł końca, ale mi to nie przeszkadza. Ja poza stworzeniem wymarzonej sylwetki chciałbym poprawić ogólne funkcjonowanie mojego organizmu, a wiem że dzięki IF staje się to coraz bardziej możliwe.
Później zaczęła się praca. Wszedłem w spółkę i otworzyłem lokal gastronomiczny, w którym praca była poważnie ciężką robotą... Od 10 do 22, jako współwłaściciel. 7dni w tygodniu 12h ciężkiej pracy, obsługi klientów, przygotowywania jedzenia, sprzątania itd. W związku z tym zdrowy tryb życia, mimo potwornych chęci, musiał zejść niestety
na drugi plan. A od zawsze myślałem, że jednak da się wszystko ze sobą pogodzić... Jak widać jednak, nie w tym biznesie. Treningi nie były już regularne, tym bardziej sprawa jedzenia. Dbałem o zdrowe szamanie, bo przykładam do tego wielką wagę i uwielbiam gotować, ale zazwyczaj w pracy był tak duży ruch, że niekiedy pojemnik zabrany z domu jadłem dosłownie przez 4h - na raty. Wracałem do domu o 23, wymiatałem całą lodówkę (łącznie ze "śmieciami") i szedłem spać. Efekt? Mało snu, ciężka praca, brak czasu na regenerację i gospodarka hormonalna znowu uległa lekkiej destrukcji. Do tego oczywiście spadek wagi i masy. Proporcje składu ciała też się pozmieniały na niekorzyść. Masa spadła, tłuszcz może drastycznie nie wzrósł, ale czuć, że mięśni jest mniej. Teraz sprawy z pracą na szczęście się poprawiły, mam więcej czasu dla siebie i jestem zdeterminowany ponownie powrócić na właściwe tory. Tym razem jednak nową metodą. Stosując IF, trening siłowy przed rozpoczęciem okienka, gdyż wtedy potrafię skupić się na jakości treningu, z włączeniem do diety rotacji węglowodanami ( DT z ich przewagą, w DNT większa ilość tłuszczy ). Jednym słowem mówiąc - spróbować czegoś nowego.
Jestem trochę jakby w punkcie wyjścia. 1,5 roku temu było mnie co prawda znacznie mniej, ale teraz chcę wystartować z nową jakością i innym spojrzeniem na sprawę budowania organizmu.
Tak to w skrócie wygląda - liczę na Waszą wyrozumiałość, małą ilość HEJTERSTWA i co? Mam nadzieję, że "przyjemnego odbioru"!
INFORMACJE O MNIE:
wiek: 22
płeć: mężczyzna
wzrost: 178cm
waga obecna: 58kg
waga na pierwszy rzut: na razie +7kg czyli 65kg
waga docelowa: 70kg chociaż szczerze, to nie zależy mi na jakiejś konkretnej sumie. Chodzi o generalne nabranie mięśnia i polepszenie proporcji ciała
typ budowy: tendencja do endomorfika
trening: 4x SPLIT (zastanawiam się jeszcze nad rozdzieleniem klatki i pleców i robieniu 5x SPLITU. Póki co cisnę tym planem, bo jest okej)
pon. nogi
wt. barki
śr. free (lekkie aeroby)
czw. biceps + triceps
pt. klatka + plecy
sob. free (lekkie aeroby)
nd. free (lekkie aeroby)
Fotek niestety nie posiadam, bo telefon jest w naprawie. Jak tylko go dostanę, to coś wrzucę i cyknę
Do tego co tydzień w środy tradycyjne ważenie. Będę wstawiał fotki jedzenia, bo uważam to za dodatkową "atrakcję".
STARTUJEMY!
Zmieniony przez - Paszkos244 w dniu 2014-01-08 14:10:12
Biłem się z myślami, czy faktycznie jest mi potrzebny dziennik tutaj na SFD, czy może jednak wystarczą mi kontrolne i trochę lamusowe już wypiski w zeszycie dla samego siebie.
Postanowiłem jednak, że fajnie będzie założyć sobie tu taki wirtualny zeszyt, w którym każdego wieczoru wpisywać będę swoje poczynania związane z treningiem i aktywnością fizyczną + wrzucać fotki szamy, które w jakiś sposób urozmaicą ten "pamiętnik".
Do czego zmierzam? Odpowiedź jest prosta:
Zacznę od tego, że mam lekkie zachwianie hormonalne (niedoczynność tarczycy), ale mimo to dość ciężko idzie mi budowanie masy. Przyjmuję hormony podnoszące jej aktywność. Dodatkowo od małego już dziecka mój układ pokarmowy nie działał tak, jak potrzeba. W 2. tygodniu życia miałem robioną operację na przewężenia odźwiernika, gdyż wszystko co jadłem od razu zwracałem i było hardkorowe ryzyko, że zejdę z tego świata wcześniej, niż bym chciał. Do tego później wdarła się skaza białkowa i ładowanie we mnie wszelakich białek opartych na soi, co jak wiadomo, dla mężczyzn najlepszym rozwiązaniem nie jest (chodzi o wpływ soi na wytwarzanie estrogenu i upośledzenie związane z testosteronem). Te wszystkie sprawy na pewno wpłynęły również na teraźniejsze problemy hormonalne. Stąd np. mój bardzo młody wygląd. Mimo 22 lat na karku, każdy obcy daje mi max 17.
Mimo wszystko postawiłem sobie jeden, wyraźny cel jakim jest nabranie dobrej jakościowo masy mięśniowej i danie temu samemu dobrego podłoża do prawidłowego funkcjonowania gospodarki hormonalnej w moim organizmie.
Z siłownią przygodę zacząłem 1,5 roku temu. Zaczęło się od treningów z trenerem personalnym i rozpisaniem typowej masowej diety. 5x/6x posiłków, FURA węglowodanów i ogólne przesycenie jedzeniem. Myślałem, że tak trzeba i innej drogi nie ma. Hormony trochę się poprawiły, narzuciłem na siebie jakieś 10kg, ale nie była to najlepsza jakość. Wpadło trochę smalcu, pogorszyła się wrażliwość na insulinę i łaziłem trochę jak typowy tucznik. Teraz wiem, że jest do tego celu inna droga i nią właśnie chcę teraz pójść.
Sezon na robienie masy dla większości w sumie właśnie dobiegł końca, ale mi to nie przeszkadza. Ja poza stworzeniem wymarzonej sylwetki chciałbym poprawić ogólne funkcjonowanie mojego organizmu, a wiem że dzięki IF staje się to coraz bardziej możliwe.
Później zaczęła się praca. Wszedłem w spółkę i otworzyłem lokal gastronomiczny, w którym praca była poważnie ciężką robotą... Od 10 do 22, jako współwłaściciel. 7dni w tygodniu 12h ciężkiej pracy, obsługi klientów, przygotowywania jedzenia, sprzątania itd. W związku z tym zdrowy tryb życia, mimo potwornych chęci, musiał zejść niestety
na drugi plan. A od zawsze myślałem, że jednak da się wszystko ze sobą pogodzić... Jak widać jednak, nie w tym biznesie. Treningi nie były już regularne, tym bardziej sprawa jedzenia. Dbałem o zdrowe szamanie, bo przykładam do tego wielką wagę i uwielbiam gotować, ale zazwyczaj w pracy był tak duży ruch, że niekiedy pojemnik zabrany z domu jadłem dosłownie przez 4h - na raty. Wracałem do domu o 23, wymiatałem całą lodówkę (łącznie ze "śmieciami") i szedłem spać. Efekt? Mało snu, ciężka praca, brak czasu na regenerację i gospodarka hormonalna znowu uległa lekkiej destrukcji. Do tego oczywiście spadek wagi i masy. Proporcje składu ciała też się pozmieniały na niekorzyść. Masa spadła, tłuszcz może drastycznie nie wzrósł, ale czuć, że mięśni jest mniej. Teraz sprawy z pracą na szczęście się poprawiły, mam więcej czasu dla siebie i jestem zdeterminowany ponownie powrócić na właściwe tory. Tym razem jednak nową metodą. Stosując IF, trening siłowy przed rozpoczęciem okienka, gdyż wtedy potrafię skupić się na jakości treningu, z włączeniem do diety rotacji węglowodanami ( DT z ich przewagą, w DNT większa ilość tłuszczy ). Jednym słowem mówiąc - spróbować czegoś nowego.
Jestem trochę jakby w punkcie wyjścia. 1,5 roku temu było mnie co prawda znacznie mniej, ale teraz chcę wystartować z nową jakością i innym spojrzeniem na sprawę budowania organizmu.
Tak to w skrócie wygląda - liczę na Waszą wyrozumiałość, małą ilość HEJTERSTWA i co? Mam nadzieję, że "przyjemnego odbioru"!
INFORMACJE O MNIE:
wiek: 22
płeć: mężczyzna
wzrost: 178cm
waga obecna: 58kg
waga na pierwszy rzut: na razie +7kg czyli 65kg
waga docelowa: 70kg chociaż szczerze, to nie zależy mi na jakiejś konkretnej sumie. Chodzi o generalne nabranie mięśnia i polepszenie proporcji ciała
typ budowy: tendencja do endomorfika
trening: 4x SPLIT (zastanawiam się jeszcze nad rozdzieleniem klatki i pleców i robieniu 5x SPLITU. Póki co cisnę tym planem, bo jest okej)
pon. nogi
wt. barki
śr. free (lekkie aeroby)
czw. biceps + triceps
pt. klatka + plecy
sob. free (lekkie aeroby)
nd. free (lekkie aeroby)
Fotek niestety nie posiadam, bo telefon jest w naprawie. Jak tylko go dostanę, to coś wrzucę i cyknę
Do tego co tydzień w środy tradycyjne ważenie. Będę wstawiał fotki jedzenia, bo uważam to za dodatkową "atrakcję".
STARTUJEMY!
Zmieniony przez - Paszkos244 w dniu 2014-01-08 14:10:12
Krzysztof Piekarz

