Oczywiście jak zwykle, chcę zacząć coś robić, to coś się pyuerdoli.
Jakaś wirusowa choroba mnie dopadła na drugi dzień po napisaniu poprzedniego posta
Pyk,, 40 stopni gorączki, pękająca głowa i spanie przez 3/4 dnia plus zatoki zakorkowane na amen. Teraz trochę mi lepiej, temperatura też trochę niższa, ale treningi to zacznę raczej po świętach. Zła jestem strasznie, bo w sumie to podniesiona na duchu waszymi sukcesami napaliłam się na ponowne majtanie hantlami
Miska była w miarę czysta, przy czym główną rolę grał i gra rosół przyszłej teściowej
Taki na kościach, bardziej wypaśny. Jutro planuję powrót do normalnej miski, aczkolwiek apetytu na razie wielkiego nie mam.
Pozdrawiam i idę odbyć uzdrawiającą drzemkę
Jakaś wirusowa choroba mnie dopadła na drugi dzień po napisaniu poprzedniego posta
Pyk,, 40 stopni gorączki, pękająca głowa i spanie przez 3/4 dnia plus zatoki zakorkowane na amen. Teraz trochę mi lepiej, temperatura też trochę niższa, ale treningi to zacznę raczej po świętach. Zła jestem strasznie, bo w sumie to podniesiona na duchu waszymi sukcesami napaliłam się na ponowne majtanie hantlami
Miska była w miarę czysta, przy czym główną rolę grał i gra rosół przyszłej teściowej
Taki na kościach, bardziej wypaśny. Jutro planuję powrót do normalnej miski, aczkolwiek apetytu na razie wielkiego nie mam.
Pozdrawiam i idę odbyć uzdrawiającą drzemkę

Teraz musiałam zrobić tak, żeby były 3 posiłki: rano, praca, kolacja.
Teraz chcę siłowy wprowadzić 2x w tygodniu, bo na razie na 3 sił nie znajdę. Myślę, że za jakiś miesiąc, może krócej dołożę jeszcze jeden. Mam problem głównie z czasem, bo jak mam na 14 to nie bardzo mogę wcisnąć trening przed, ale najwyżej nie będę sprzątała czy coś 