Day number eighty six – So... where am I?
Dzień od rana do wieczora przebiegał pod znakiem ćwiczeń na uczelni, a jego zwieńczeniem był (zaległy)
trening nóg
który przekombinowałem dzisiaj strasznie, jako że przeliczyłem się co do dostępności sprzętu i zacząłem improwizować, ale i tak nie stracił on na intensywności i kopowdupności - do tej pory dochodzę po nim do siebie.
1. Przysiady "kacze" rampa 10
10x40/10x60/10x70/10x80/10x90/4x100->10x80->10x70->10x60->8x50
Rzeźnia. In minus jedynie to, że pod koniec mocno czułem plecy, które musiałem więc angażować dużo bardziej niż zwykle.
2. Żuraw 4x max
12xcc/15xcc
Słabizna, dalej szukam na siłowni optymalnego punktu podparcia. Na poprawę nastroju zrobiłem uginania wcześniej niż planowałem.
3. Uginanie podudzi leżąc progresja 20-8
20x3 szt./20x4 szt./20x5 szt./16x6 szt./10x7 szt./8x8 szt. (wersja power :)->20x5 szt.->20x4 szt.->20x3 szt.
Rozwaliło dwójki, przy okazji rozpalając ogień w całym ciele.
3. Wykroki 3x15 (na nogę)
10x16
No i tutaj się zaczęła wielka improwizacja w moim wydaniu. 16-stki okazały się zbyt ciężkie na tym etapie, więc odpuściłem i zrobiłem…
4. Suwnica rampa 20
20x50/20x60/20x70/20x80/20x90
Ok, ale musiałem robić high repy, bo nie dało się włożyć bolca w więcej niż 90 kg…
5. MC na sztywnych rampa 12
12x40/12x45/12x50/10x55->12x40
Dwójki czułem, ale plecy przeszkadzały na tyle mocno, że na ćwiczenie poświęciłem dużo mniej serii niż planowałem.
6. Syzyfki 5x15+prostowanie siedząc 4x20
15xcc/20x10/15xcc+2,5/20x10/10xcc+5+5xcc/20x5/10xcc+5+5xcc/20x5/15xcc
Dla oszczędności czasu robiłem te dwa ćwiczenia zamiennie z krótkimi przerwami pomiędzy kolejnymi seriami. Czworogłowy nie bardzo wiedział, z której strony go kopią, ale reagował wyśmienicie.
6. Uginanie podudzi jednonóż stojąc
15x2 szt./12x 2 szt.
Lipa. Nie mogłem dobrze ustawić maszyny, a poza tym i tak nie miałem za bardzo siły, więc podziękowałem udom i przeszedłem do łydek.
7. Maszyna do wspięć stojąc 8x max (rozstawy od najszerszego do najwęższego z progresją ciężaru i od najszerszego do najwęższego z regresją)
Nie chciało mi się już zakładać talerzy na suwnicę Smitha, więc pobawiłem się tym jednym ćwiczeniem, w którym udało mi się bardzo efektywnie skrzywdzić łydki.
Wszystko fajnie, nogi zmiażdżone, ale wychodzi jednak na to, że plan na nie też będę musiał dostosować pod nowe warunki.
Zrzut (suszone daktyle po trenie uber alles!):
Zmieniony przez - december w dniu 2012-10-30 00:06:29