Soyincapaz - przez takie liczenie jak Twoje kupę osób w Polsce pozakładało firmy, a później ogłaszały upadłość, bo przecież na papierze im wychodziło.
Nie licz na to, że wszystko co zarobisz zdołasz zaoszczędzić, bo nie będziesz całych 5 lat spędzał w koszarach. We Francji 1450 euro to jak u nas 1450 zł, czyli takie większe kieszonkowe jak na te czasy. Fakt, że dostają wikt i opierunek nie ma tutaj nic do rzeczy.
Znam jednego byłego Legionistę, który po powrocie do kraju, gdyby nie ojciec i jego firma to nie miałby lekko finansowo, polecam również książkę "Afrykańskie wędrówki z legią cudzoziemską", w której wydawali kupę kasy na d***** i inne przyjemności, a wychodząc z Legii mogli sobie co najwyżej kupić kawalerkę we Francji w bandyckiej dzielnicy albo raczej ją wynająć, ewentualnie wrócić do kraju i zaczynać wszystko od zera.
Plany planami, a życie życiem. Jak ktoś chce więcej zarabiać niech spróbuje otworzyć sobie jakąś firmę, ewentualnie wyjedzie do roboty na zachód do czegoś za 2-3 tysiaki. Będzie niekoniecznie lżej, ale na pewno bezpieczniej. Można też iść do polskiego wojska, szeregowy ma ponad 2 tysiaki + dodatki, a na misji może zarobić kilka razy więcej. Zawsze można też spróbować na podoficerska albo oficerską (wiem, plecy, ale dla tytanów pracy nic trudnego) i mieć w drugim przypadku blisko 4 tysiaki (podporucznik około 3500 zł), a w misji zagranicznej około dyszki + pensja krajowa. Do Legii można spróbować jak nic nas nie trzyma w kraju, lubi się przygody i ma się w dupie swoja przyszłość, na zasadzie co ma być to będzie.
Nie licz na to, że wszystko co zarobisz zdołasz zaoszczędzić, bo nie będziesz całych 5 lat spędzał w koszarach. We Francji 1450 euro to jak u nas 1450 zł, czyli takie większe kieszonkowe jak na te czasy. Fakt, że dostają wikt i opierunek nie ma tutaj nic do rzeczy.
Znam jednego byłego Legionistę, który po powrocie do kraju, gdyby nie ojciec i jego firma to nie miałby lekko finansowo, polecam również książkę "Afrykańskie wędrówki z legią cudzoziemską", w której wydawali kupę kasy na d***** i inne przyjemności, a wychodząc z Legii mogli sobie co najwyżej kupić kawalerkę we Francji w bandyckiej dzielnicy albo raczej ją wynająć, ewentualnie wrócić do kraju i zaczynać wszystko od zera.
Plany planami, a życie życiem. Jak ktoś chce więcej zarabiać niech spróbuje otworzyć sobie jakąś firmę, ewentualnie wyjedzie do roboty na zachód do czegoś za 2-3 tysiaki. Będzie niekoniecznie lżej, ale na pewno bezpieczniej. Można też iść do polskiego wojska, szeregowy ma ponad 2 tysiaki + dodatki, a na misji może zarobić kilka razy więcej. Zawsze można też spróbować na podoficerska albo oficerską (wiem, plecy, ale dla tytanów pracy nic trudnego) i mieć w drugim przypadku blisko 4 tysiaki (podporucznik około 3500 zł), a w misji zagranicznej około dyszki + pensja krajowa. Do Legii można spróbować jak nic nas nie trzyma w kraju, lubi się przygody i ma się w dupie swoja przyszłość, na zasadzie co ma być to będzie.
1
