Ahoj Załogo! :D
Witam serdecznie na statku zwanym pożądaniem :D
Tak jest, definitywnie pożądanie. Nie tylko pięknego ciałka, ale i możliwości wtopienia się w te wszystkie fajne ciuchy oraz, a posiadania w końcu wydolności, która po przebiegnięciu kilometra krzyczy "Call 911!" Jest źle, a nawet gorzej :D Masa krytyczna gabloty została osiągnięta już dawno i niestety Nasza Szkapa już dalej tak nie pociągnie
A więc zaczynamy. Pierwszy dzień za mną. Jazda próbna na nowej diecie odbyła się w dniu dzisiejszym bezszkodowo (menu poniżej). A i ćwiczenia udało się zaliczyć a jakżesz - basenik :)
Wstępem do diety i niejako rozgrzewką była "miniprzebieżka " na Fellhorn (jakies 2040 m w linii prostej w górę, a tak na prawdę ponad 20 km ciągłego dreptania po drogach i bezdrożach, lodzie, skałach, błocie i wszelkich innych atrakcjach). Zaliczone 16 czerwca ze skutkiem pozytywnym.
Przechodzimy do konkretów:
1. Wymiary:
Jest: Ma być:
Wzrost: 153 cm 153 cm
Waga: 56.6 kg 47 kg
Obwód biustu: 89 cm 86 cm
Obwód pod biustem: 78 cm 75 cm
Obwód bicepsa: 26 cm 24 cm
Obwód bioder: 96 cm 94 cm
Obwód w talii: 78 cm 67 cm
Obwód uda: 53.5 cm 50 cm
Obwód przedramienia: 23 cm 21 cm
Obwód łydki: 34 cm 30 cm
2. Menu i proporcje:
Bedą zmiany. Jak dla mnie stanowczo za dużo węgla (mam czym palić, a i piec całkiem niezły :P), a za mało białka.
Kaloryczność: 1 295 kcal (zmienna - więcej w dni treningowe)
Białko: 70,17 g
Tłuszcz: 43,56 g
Węglowodany: 148,67 g
3. Wnioski:
Mimo że dziś był dzień treningowy nie udało mi się osiągnąć pułapu 1295 kcal. Zmieniłam nieco proporcje BWT. Od przyszłego tygodnia obcinam jeszcze węgle i ponoszę ilość białka. Plan tygodniowy posiłków został już ustalony i trzeba się go trzymac :)
Mam nadzieję że wytrzymam na diecie tudzież zacznę się w końcu zdrowo odżywiać. Nie mam w zasadzie żadnego określonego czasu na osiągnięcie wymarzonej sylwetki. Raczej jest to zbiór mniejszych kroczków i celów. Choć gdyby całość udało się osiągnąć w 3-4 miesiące byłoby super. Przydałaby się pomoc Wielce Upierdliwego Mentora pilnującego mojego nieokiełznanego apetytu :P (ktoś chętny?).
Na dziś to tyle.
Pozdrawiam wszystkich czytających i komentujących.
Liczę na wasze wsparcie. Do kolejnego przeczytania.
Dobrej nocy :)

Witam serdecznie na statku zwanym pożądaniem :D
Tak jest, definitywnie pożądanie. Nie tylko pięknego ciałka, ale i możliwości wtopienia się w te wszystkie fajne ciuchy oraz, a posiadania w końcu wydolności, która po przebiegnięciu kilometra krzyczy "Call 911!" Jest źle, a nawet gorzej :D Masa krytyczna gabloty została osiągnięta już dawno i niestety Nasza Szkapa już dalej tak nie pociągnie
A więc zaczynamy. Pierwszy dzień za mną. Jazda próbna na nowej diecie odbyła się w dniu dzisiejszym bezszkodowo (menu poniżej). A i ćwiczenia udało się zaliczyć a jakżesz - basenik :)
Wstępem do diety i niejako rozgrzewką była "miniprzebieżka " na Fellhorn (jakies 2040 m w linii prostej w górę, a tak na prawdę ponad 20 km ciągłego dreptania po drogach i bezdrożach, lodzie, skałach, błocie i wszelkich innych atrakcjach). Zaliczone 16 czerwca ze skutkiem pozytywnym.
Przechodzimy do konkretów:
1. Wymiary:
Jest: Ma być:
Wzrost: 153 cm 153 cm
Waga: 56.6 kg 47 kg
Obwód biustu: 89 cm 86 cm
Obwód pod biustem: 78 cm 75 cm
Obwód bicepsa: 26 cm 24 cm
Obwód bioder: 96 cm 94 cm
Obwód w talii: 78 cm 67 cm
Obwód uda: 53.5 cm 50 cm
Obwód przedramienia: 23 cm 21 cm
Obwód łydki: 34 cm 30 cm
2. Menu i proporcje:
Bedą zmiany. Jak dla mnie stanowczo za dużo węgla (mam czym palić, a i piec całkiem niezły :P), a za mało białka.
Kaloryczność: 1 295 kcal (zmienna - więcej w dni treningowe)
Białko: 70,17 g
Tłuszcz: 43,56 g
Węglowodany: 148,67 g
3. Wnioski:
Mimo że dziś był dzień treningowy nie udało mi się osiągnąć pułapu 1295 kcal. Zmieniłam nieco proporcje BWT. Od przyszłego tygodnia obcinam jeszcze węgle i ponoszę ilość białka. Plan tygodniowy posiłków został już ustalony i trzeba się go trzymac :)
Mam nadzieję że wytrzymam na diecie tudzież zacznę się w końcu zdrowo odżywiać. Nie mam w zasadzie żadnego określonego czasu na osiągnięcie wymarzonej sylwetki. Raczej jest to zbiór mniejszych kroczków i celów. Choć gdyby całość udało się osiągnąć w 3-4 miesiące byłoby super. Przydałaby się pomoc Wielce Upierdliwego Mentora pilnującego mojego nieokiełznanego apetytu :P (ktoś chętny?).
Na dziś to tyle.
Pozdrawiam wszystkich czytających i komentujących.
Liczę na wasze wsparcie. Do kolejnego przeczytania.
Dobrej nocy :)

Krzysztof Piekarz

nawet jak na niską kobitkę to mało jedzenia