Witam :)
Miesiąc temu doszedłem do wniosku iż należy coś ze sobą zrobić, aby wyglądać jak człowiek. Przy wzroście 186 cm ważę 107-108 kg. Padło hasło: Siłownia. Jako że parę ładnych lat temu miałem styczność z siłownią, pomyślałem, że nie będzie to jakoś trudne, aby zacząć budować masę przy jednoczesnym zrzucaniu wagi (chciałem doprowadzić do sytuacji analogicznej sprzed kilku lat). W tej chwili trenuje 6 razy w tygodniu -3 razy siłowy, 3 razy aeroby (ok 50 minut treningu aerobowego, najczęściej bieżnia plus rower lub stepper plus rower). Do tej pory trening siłowy był ogólnorozwojowym, aby nie doszło do przetrenowania i uszkodzenia mięśni. W tej chwili jestem na treningu dzielonym (klatka, barki, triceps i plecy biceps nogi - do każdego treningu brzuch i przedramiona). Teraz jaki jest mój problem. Niestety, ale nie idę z wagi... Widzę przyrost masy mięśniowej (zmiana wyglądu klatki i rąk), jednak przez okres miesiąca spadłem tylko kilogram z wagi... Nie wierzę aby przyrosty mięśniowe były aż tak duże, że spalony tłuszcz= zbudowanemu mięśniowi, tym bardziej że nie stosuję żadnej suplementacji. Co do diety... Stosuję "dietę" MŻ czyli mówiąc wprost- mniej żreć :D do tego odstawiłem białe pieczywo, makarony, słodzone napoje gazowane i słodycze (za wyjątkiem niewielkich ilości czekolady- sporadycznie, w momencie gdy pojawiają się przykurcze mięśniowe)staram się spożywać dużo białego mięsa, ryżu i warzyw - wiadome względy ;)Wiem, że zostanie to źle ocenione, ale mimo wszystko jem mało, bo śniadań nie jadam wcale, albo sporadycznie (jeśli się zdarzy, to jakiś jogurt albo coś takiego) obiad dosyć późno i późna kolacja ale lekka (2 kanapki z dużą ilością warzyw). To co trzyma mnie przy życiu to fajki, ale z tego nie zrezygnuje ;p Teraz pojawia się mój problem, mianowicie dlaczego przy takiej dawce kalorycznej jaka jest, przy takim zużyciu energii w czasie treningu nie lecę w dół z masy ? Jakieś rady ? Proszę o pomoc, bo mam dość wyglądania jak księżyc w pełni...
Miesiąc temu doszedłem do wniosku iż należy coś ze sobą zrobić, aby wyglądać jak człowiek. Przy wzroście 186 cm ważę 107-108 kg. Padło hasło: Siłownia. Jako że parę ładnych lat temu miałem styczność z siłownią, pomyślałem, że nie będzie to jakoś trudne, aby zacząć budować masę przy jednoczesnym zrzucaniu wagi (chciałem doprowadzić do sytuacji analogicznej sprzed kilku lat). W tej chwili trenuje 6 razy w tygodniu -3 razy siłowy, 3 razy aeroby (ok 50 minut treningu aerobowego, najczęściej bieżnia plus rower lub stepper plus rower). Do tej pory trening siłowy był ogólnorozwojowym, aby nie doszło do przetrenowania i uszkodzenia mięśni. W tej chwili jestem na treningu dzielonym (klatka, barki, triceps i plecy biceps nogi - do każdego treningu brzuch i przedramiona). Teraz jaki jest mój problem. Niestety, ale nie idę z wagi... Widzę przyrost masy mięśniowej (zmiana wyglądu klatki i rąk), jednak przez okres miesiąca spadłem tylko kilogram z wagi... Nie wierzę aby przyrosty mięśniowe były aż tak duże, że spalony tłuszcz= zbudowanemu mięśniowi, tym bardziej że nie stosuję żadnej suplementacji. Co do diety... Stosuję "dietę" MŻ czyli mówiąc wprost- mniej żreć :D do tego odstawiłem białe pieczywo, makarony, słodzone napoje gazowane i słodycze (za wyjątkiem niewielkich ilości czekolady- sporadycznie, w momencie gdy pojawiają się przykurcze mięśniowe)staram się spożywać dużo białego mięsa, ryżu i warzyw - wiadome względy ;)Wiem, że zostanie to źle ocenione, ale mimo wszystko jem mało, bo śniadań nie jadam wcale, albo sporadycznie (jeśli się zdarzy, to jakiś jogurt albo coś takiego) obiad dosyć późno i późna kolacja ale lekka (2 kanapki z dużą ilością warzyw). To co trzyma mnie przy życiu to fajki, ale z tego nie zrezygnuje ;p Teraz pojawia się mój problem, mianowicie dlaczego przy takiej dawce kalorycznej jaka jest, przy takim zużyciu energii w czasie treningu nie lecę w dół z masy ? Jakieś rady ? Proszę o pomoc, bo mam dość wyglądania jak księżyc w pełni...
Krzysztof Piekarz