SFD.pl - Sportowe Forum Dyskusyjne

Problem z Dilerem

temat działu:

Sztuki Walki

słowa kluczowe: ,

Ilość wyświetleń tematu: 17253

Nowy temat Wyślij odpowiedź
...
Napisał(a)
Zgłoś naruszenie
Początkujący
Szacuny 5 Napisanych postów 319 Na forum 13 lat Przeczytanych tematów 2618
ONZ: Świat radzi sobie z uzależnieniem od narkotyków
Financial Times, 27.06.2006

Pomimo szeroko rozpowszechnionego przekonania, że jest odwrotnie, statystyki dowodzą, że świat zdołał opanować problem narkotykowy, wynika ze Światowego Raportu o Narkotykach 2006.

Kontrola nad narkotykami i światowy problem narkotykowy jest opanowywany, głosi opublikowany wczoraj raport. „Jest to prawdą, jeśli spojrzymy w dłuższej perspektywie, a nawet na ostatnich kilka lat”.

„Ludzkość weszła w XXI wiek ze znacznie niższym poziomem uprawy narkotyków i uzależnienia od nich, aniżeli 100 lat temu”, piszą autorzy raportu. Ich zdaniem ostatnie, globalne wysiłki podejmowane w ramach walki z tym problemem powstrzymały wzrost liczby uzależnionych od narkotyków. Gdyby jednak w tej sprawie nie zrobiono nic, przybrałaby ona rozmiary globalnej epidemii.

By poprzeć swój optymistyczny pogląd ONZ podaje, że zarówno obszar ziemi, na którym uprawiane są narkotyki, jak i liczba uzależnionych „spadły znacząco na przestrzeni ostatniego stulecia”. Dla przykładu, tereny, na których uprawia się kokę, skurczyły się do roku 2000 o ponad jedną czwartą. Z kolei globalne uprawy opium spadły o 36 procent, poniżej poziomu z 1998 roku.

Dane te zamaskowują jednak pewne obszary, które przynoszą poważne powody do niepokoju. O ile azjatycki Złoty Trójkąt – Birma, Laos, Tajlandia i Wietnam – mogą się stać „w ciągu kilku lat” strefą wolną od opium, to tendencja spadkowa w Afganistanie może zostać w tym roku odwrócona.

Hodowla koki w krajach andyjskich spadła, zaś liczba przechwyconych transportów z kokainą gwałtownie wzrosła. Jednocześnie liczba upraw koki w Kolumbii wzrosła, a „popyt na kokainę w Europie osiągnął alarmujący poziom”.

„Zbyt wielu wykształconych, zamożnych Europejczyków zażywa kokainę, zaprzeczając jednocześnie, że są uzależnieni. Z kolei używanie narkotyków przez gwiazdy, prezentowane bezkrytycznie przez media, powoduje, że młodzi ludzie czują się zagubieni i są podatni na wpływy”, uważa ONZ.

Raport zwraca również uwagę na konopie indyjskie, które określa mianem „najczęściej nadużywanego narkotyku na świecie”. Podczas gdy polityka rządu i policji miota się między przyzwoleniem a represją, „handlarze narkotyków zainwestowali znaczne sumy w zwiększenie potencjału konopi. Rezultat jest niszczący. Dziś objawy towarzyszące zażywaniu marihuany nie różnią się od tych, które towarzyszą innym, sztucznie wyprodukowanym narkotykom, takim jak kokaina i heroina. W sytuacji gdy marihuana wywołuje coraz więcej szkód zdrowotnych w społeczeństwie, absolutnie niedopuszczalne jest by kontrola nad tym narkotykiem zależała od tego, która partia akurat rządzi w kraju”.

Raport uznaje również, że po latach wzrostu rynku amfetaminy, liczba przechwyconych transportów wzrosła bardzo gwałtownie, zaś Stany Zjednoczone ogłosiły metaamfetaminę „wrogiem publicznym numer jeden”. Z kolei w Europie „syntetyczne substancje psychoaktywne straciły nieco ze swej wcześniejszej atrakcyjności na rzecz kokainy”.

Autor: Mark Turner - ONZ

© The Financial Times Limited 2006

Niech falga hipokryzji powiewa na każdym maszcie!!!

...
Napisał(a)
Zgłoś naruszenie
Znawca
Szacuny 32 Napisanych postów 1281 Na forum 16 lat Przeczytanych tematów 20037
Dawno takiego steku bzdur o dragach nie bylo

"Ludzkość weszła w XXI wiek ze znacznie niższym poziomem uprawy narkotyków i uzależnienia od nich, aniżeli 100 lat temu"

Skad oni to moga wiedziec ?!
Jak 100 lat temu naroktyki byly legalne a kokaina byla w Coca-coli.
Kto 100 lat temu wyglupialby sie z liczeniem upraw koki gdzies daleko w Andach gdzie tylko na osle mozna bylo dotrzec
Zadnych danych, tylko pier.dolenie.

Gdyby jednak w tej sprawie nie zrobiono nic, przybrałaby ona rozmiary globalnej epidemii.

Gdyby slonie lataly to by bylo milo ...

Dziś objawy towarzyszące zażywaniu marihuany nie różnią się od tych, które towarzyszą innym, sztucznie wyprodukowanym narkotykom, takim jak kokaina i heroina.

To mozna tylko tak skomentowac --> oraz

W sytuacji gdy marihuana wywołuje coraz więcej szkód zdrowotnych w społeczeństwie

Bardzo ciekawe, raport agendy ONZ- WHO twierdzi cos innego


Generalnie- ogolnikowe bzdury, niepoparte faktami, do tego falszywe.
Pewnie sponsorowane przez jakis kartel- nie jest tajemnica ze ONZ jest skorumpowane jak Polska...
...
Napisał(a)
Zgłoś naruszenie
wilk80 ZASŁUŻONY
Początkujący
Szacuny 12 Napisanych postów 3436 Wiek 39 lat Na forum 13 lat Przeczytanych tematów 17160
Casus, przyhamuj trochę...
Jeżeli istnieją oficjalne pisma, raporty, publikacje, które nie odpowiadają Twojemu światopoglądowi, to od razu muszą być "be"? Sfabrykowane? Kłamliwe? Idąc Twoim tokiem rozumowania, może wszystkie te, które Ty przytaczałeś są sponsorowane przez lobby czające się na zyski z legalizacji naroktyków miękkich? Na pewno jakieś by się znalazło

"Istotą walki jest podniesienie duszy na wyższy poziom moralny" - J.Piłsudski
"Teoria powinna być rozważaniem, a nie doktryną" - C.von Clausewitz
"Where there's a will, there's a way" - K.Sakuraba

...
Napisał(a)
Zgłoś naruszenie
QUEBLO Moderator
Ekspert
Szacuny 1186 Napisanych postów 29038 Wiek 35 lat Na forum 13 lat Przeczytanych tematów 259316
Wszyskto co sie nie zgadza z Twoim tokiem rozumowania,albo jest dla Ciebie niewygodne jest sfabrykowane i kłamliwe???

PS:Gdyby slonie lataly to by bylo milo ...

jakby jeszcze zaczęły srać jak ptaki,gdzie i kiedy popadnie to już by tak miło nie było...

"Będąc na diecie najważniejsze jest, by wieczorem zasnąć, zanim się zechce żreć"

...
Napisał(a)
Zgłoś naruszenie
Początkujący
Szacuny 5 Napisanych postów 319 Na forum 13 lat Przeczytanych tematów 2618
Jeremy Laurance/19.06.2006 (The Independent)

Narkotyk na receptę
Heroina to narkotyk przegranych. Dzięki takiej zmianie wizerunku Szwajcarii udało się doprowadzić do zmniejszenia liczby nowych przypadków uzależnienia

Liberalizacja przepisów antynarkotykowych spowodowała tam ogromny spadek liczby nowych narkomanów. Śladem Szwajcarów musi teraz pójść Wielka Brytania, w której liczba śmiertelnych ofiar narkotyków jest najwyższa w Europie.
Szwajcarzy złagodzili swoją politykę na początku lat dziewięćdziesiątych. Od tamtej pory liczba nowych użytkowników heroiny spadła o 82 procent. Wynik ten udało się osiągnąć poprzez zaproponowanie uzależnionym tak zwanej terapii zastępczej. Program obejmuje wydawanie heroiny na receptę, jak również stosowanie doustnego metadonu, wymianę igieł oraz urządzenie pokojów dla narkomanów, w których mogą wstrzyknąć sobie porcję narkotyku.

Zdaniem ekspertów nowe metody działania zmieniły sposób postrzegania narkotyku. Zniknął cały czar. Zażywanie heroiny przestało być wyrazem buntu, a zaczęło kojarzyć się ze szpitalem. Spadła liczba przestępstw i przypadków śmiertelnych związanych z narkotykami. „Wreszcie heroina stała się narkotykiem ludzi przegranych. Przestała być atrakcyjna dla młodzieży” – mówi Carlos Nordt ze szpitala psychiatrycznego w Zurychu. (...)
Brytyjscy specjaliści chcą, aby podobne środki zastosowano w ich kraju. W Wielkiej Brytanii każdego roku z powodu narkotyków umiera 2,5 tysiąca osób. Szacuje się, że liczba silnie uzależnionych sięga tu 280 tysięcy. Większość z nich zażywa heroinę i kokainę. „Szwajcarzy nie ograniczyli się do rozdawania narkomanom heroiny, ale pomysł ten poparli rutyną i ogromną pracą – twierdzi profesor John Strang, dyrektor Narodowego Ośrodka Uzależnień. – Narkotyki zażywane są w pomieszczeniach szpitalnych, w których narkomani muszą stawić się trzy razy w ciągu dnia, żeby dostać swoją porcję. Cała operacja ma bardzo medyczny charakter. Buntownicza natura narkotyku została zinstytucjonalizowana, podobnie jak kiedyś kulturę punk zinstytucjonalizowali specjaliści od mody” – przekonuje Strang.

Liczba nowych przypadków uzależnienia stale w Zurychu rosła: z 80 w roku 1975 do 850 w roku 1990. Rok później wprowadzono terapię zastępczą. Od tej pory liczba nowych narkomanów spadała, aż do 150 przypadków w roku 2002. Wbrew prognozom krytyków liberalizacji ułatwienie dostępu do narkotyku nie doprowadziło do wzrostu spożycia. Całkowita liczba uzależnionych od heroiny malała w mieście o 4 procent rocznie, chociaż średni okres jej zażywania wydłużył się. Spadła również liczba zgonów wśród narkomanów. (...)

Zdaniem Victora Adebowale’a, dyrektora organizacji charytatywnej Turning Point szwajcarskie doświadczenia pokazują, że przepisywanie heroiny na receptę pomaga tym narkomanom, u których zawiodła terapia metadonem i próby detoksu. Rzeczniczka prasowa organizacji Drugscope wierzy w skuteczność takiej polityki zwalczania nałogu i tworzenia szansy powrotu uzależnionych do życia bez narkotyków. (...) „Problem polega na tym, że wielu narkomanów rezygnuje z tradycyjnej terapii i ponownie zaczyna zdobywać heroinę na ulicy. Potrzebujemy skutecznych metod w podtrzymywaniu chęci leczenia się” – twierdzi przedstawicielka Drugscope.

Na politykę liberalizacji składa się kilka elementów. Po pierwsze przepisywanie zastrzyków z heroiną. Istnieją dowody na to, że heroina na receptę zachęca narkomanów do podjęcia terapii, jest bezpieczniejsza, a osobom, które od długiego czasu zmagają się z uzależnieniem, może pomóc w ustabilizowaniu sytuacji życiowej. Drugim elementem jest wprowadzenie pomieszczeń, gdzie narkomani mogą zażyć środek odurzający. Dzięki takiemu rozwiązaniu mają szanse zrobić to w sposób bezpieczny, nie naruszając prawa i pod pełną kontrolą. Alternatywą dla narkotyków z ulicy może być podawany doustnie metadon. Jest on bezpieczniejszy i daje mniejszy odlot. Z kolei dostarczanie uzależnionym czystych igieł zmniejsza ryzyko przenoszenia się takich chorób, jak AIDS czy żółtaczka. Ostatnim elementem programu jest złagodzenie przepisów dotyczących marihuany. Dzięki zmianie kategorii tego narkotyku z B na C policja może skoncentrować się na dostawcach.

Narodowy Ośrodek Uzależnień w południowym Londynie jest pierwszym brytyjskim centrum, które realizuje nowy program. „Nasz szpital działa na wzór kliniki szwajcarskiej – mówi dyrektor John Strang. – Celowo wprowadziliśmy całkowitą sterylność. Nie ma tu mowy o miłej atmosferze, słuchaniu Led Zeppelin czy paleniu kadzidełek. Leczymy od 20 do 30 pacjentów z silnym uzależnieniem. Nie opublikowaliśmy jeszcze rezultatów naszych badań, ale pierwsze obserwacje są dla nas zaskakujące. Wielu pacjentom, którzy mieli już na swoim koncie nieudane terapie, u nas udało się odmienić swoje życie. Z doświadczeń innych ośrodków wynika, że duża grupa uzależnionych w ciągu roku przestawia się na doustny metadon. Rutyna związana z podawaniem heroiny powoduje u narkomana chęć ucieczki. Na tym właśnie polegał sukces Szwajcarów” – opowiada profesor Strang.

Myli się jednak ten, kto sądzi, że liberalizacja przepisów oznacza całkowitą dowolność w oferowaniu narkotyków każdemu. Program zakłada podawanie heroiny w wyjątkowo surowych szpitalnych warunkach. „Dla narkomana to żadna przyjemność przychodzić tu trzy razy dziennie i oglądać swojego opiekuna. Jeśli przerzucą się na metadon, wystarczy raz dziennie albo nawet raz na trzy dni – mówi dyrektor kliniki. – W Wielkiej Brytanii przez lata przepisywano heroinę wąskiej grupie około pięciuset uzależnionych. Program ten utracił jednak wiarygodność, ponieważ narkotyk można było zabrać ze sobą. Z obawy przed możliwością sprzedaży go na czarnym rynku wydzielano bardzo małe porcje. Tymczasem nasz program pozwala przepisywać duże ilości, ponieważ cała heroina trafia natychmiast do organizmu pacjenta. Trzeba ją zażyć na miejscu, więc nie musimy się obawiać, gdzie się ona ostatecznie znajdzie” – zapewnia Strang.

W skuteczność nowej metody wierzą również narkomani, którym udało się wyjść z nałogu. – „Popieram pomysł podawania narkotyku w warunkach ścisłej kontroli – mówi 42-letni Rob English w przeszłości uzależniony od heroiny. – Nie twierdzę, że ta metoda powinna być stosowana w przypadku piętnastolatków. Jeśli jednak mamy do czynienia z kimś, kto próbował się wyleczyć, bezskutecznie szukał pomocy, to sądzę, że taka terapia może być dla niego ostatnią deską ratunku”.

English przez 23 lata brał heroinę. Zaczął mając lat piętnaście. Żył na ulicy, mieszkał gdzie popadnie. Kilka razy trafił do więzienia. – „Nie chciałem tak żyć – opowiada. – Mój ojciec pił alkohol i brał valium. Bywał agresywny. Trzy razy uciekałem z domu. Pierwszy raz kiedy miałem 12 lat, drugi raz rok później i wreszcie jako piętnastolatek. Znalazłem się w Londynie na ulicy. Tam poznałem wielu młodych nieszczęśników, którzy eksperymentowali z różnymi środkami. W więzieniu byłem dziewięć czy dziesięć razy. Człowiek uzależniony zrobi wszystko, żeby zaspokoić głód. Staje się niewolnikiem narkotyku. Albo zaczyna wtedy popełniać przestępstwa, albo zostaje dilerem, bo to jedyne sposoby zarobienia na towar” – mówi English.

Nałóg kosztował go 200 funtów dziennie. Tolerancja organizmu na narkotyk wzrosła, potrzebował coraz większych dawek. – „Byłem pewien, że w końcu przez to umrę” – wspomina Mając 34 lata poszedł na odwyk, ale po niespełna miesiącu został wyrzucony za złe zachowanie. „Pamiętam, jak płakałem wychodząc przez bramę ośrodka. Zanim mój pociąg dojechał do stacji King's Cross, byłem już naćpany” – opowiada. Mając lat 38, po rocznej terapii metadonem, English wygrał z nałogiem. „Wiem, co to znaczy uzależnienie” – podkreśla.

Niech falga hipokryzji powiewa na każdym maszcie!!!

...
Napisał(a)
Zgłoś naruszenie
Początkujący
Szacuny 5 Napisanych postów 319 Na forum 13 lat Przeczytanych tematów 2618
I coś na temat alkoholu

Brytyjczycy zalewają robaka
5 milionów osób pije codziennie
Brytyjczycy uciekają się do alkoholu, by ukryć fakt, że cierpią na lekką depresję. Spożycie napojów wyskokowych rośnie – w ciągu ostatnich 50 lat podwoiło się – co dowodzi, że ludzie usiłują sami „zaleczyć” problemy emocjonalne.

Badanie przeprowadzone dla Fundacji Zdrowia Psychicznego pokazało, że jedna dziesiąta mieszkańców kraju – 5 milionów osób – pije codziennie. Respondenci z tej grupy twierdzili, że sięgają po alkohol, by zmniejszyć zdenerwowanie lub przygnębienie i że byłoby im trudno przestać to robić.

Okazało się także, że picie nie jest domeną ludzi młodych –wysokoprocentowymi trunkami raczy się codziennie 15 proc. osób powyżej 55. roku życia i tylko 3 proc. w wieku od 18 do 34 lat.


Osoby cierpiące na zaburzenia psychiczne są alkoholikami dwukrotnie częściej niż przeciętna populacji – wynika z raportu. 70 proc. mężczyzn, który popełniają samobójstwo, pije przed śmiercią.

Raport naświetla szerszy problem ”leczenia” na własną rękę problemów emocjonalnych za pomocą alkoholu. Badanie Państwowego Programu Żywności Organicznej ujawniło, że 40 proc. osób zagląda do kieliszka, by zmniejszyć zdenerwowanie, 26 proc., aby pokonać depresję, a 30 proc. chce w ten sposób „zapomnieć o kłopotach”. Około 88 proc. spośród tysiąca respondentów uważa, że byłoby im trudno całkowicie odstawić napoje wyskokowe, a 77 proc. twierdzi, że po nich są bardziej rozluźnieni.

Statystyki rządowe pokazują, że 38 proc. mężczyzn i 16 proc. kobiet pociąga z flaszki więcej, niż się powinno, a 1,1 mln mieszkańców Wielkiej Brytanii jest uzależnionych od alkoholu. Dyrektor wykonawczy Fundacji Zdrowia Psychicznego Andrew McCullock mówi: „Ludzie piją, żeby zapanować nad emocjami i sytuacjami, które w przeciwnym razie by ich przerosły, żeby osłabić zdenerwowanie czy przygnębienie”.

„Picie alkoholu jest powszechnym i akceptowanym sposobem radzenia sobie z problemami. Nasza kultura dopuszcza go »w celach medycznych« albo »dla kurażu« już od młodego wieku. Jednak nie prowadzi to do opanowania złości czy przygnębienia, bo alkohol może osłabiać neuroprzekaźniki potrzebne mózgowi do zmniejszenia emocji. To dlatego tyle osób ma chandrę, gdy cierpi na kaca” – mówi McCullock. Raport został opublikowany specjalnie na rozpoczęcie Krajowego Dnia Depresji.

Organizacja charytatywna Towarzystwo Depresji wystosowała pismo do Państwowego Instytutu Zdrowia i Lecznictwa (Nice) zatwierdzającego lekarstwa w publicznej służbie zdrowia. Apeluje w nim o przeanalizowanie stosowania terapii komplementarnej w leczeniu depresji, ponieważ – jak twierdzi – jest na nią ogromne zapotrzebowanie ze strony pacjentów.

Badanie przeprowadzone dla organizacji wykazało, że 11 proc. ankietowanych osób na własną rękę próbowało w ten sposób pozbyć się dolegliwości albo robił to ktoś z ich bliskich. W liście napisano, że stosowanie dziurawca pozwoliłoby publicznej służbie zdrowia zaoszczędzić tysiące funtów. Leki antydepresyjne kosztują przeciętnie 18,82 funta tygodniowo, podczas gdy dziurawiec tylko 82 pensy.

Lynsey Conway z zarządu Towarzystwa mówi: „Dostajemy setki telefonów z pytaniami o terapie komplementarne i odnosimy wrażenie, że zupełnie nie ma poradnictwa ani badań naukowych w tej dziedzinie”. Rzeczniczka Nice zapewnia, że ministerstwo zdrowia zajęło się sprawą.

The Guardian

Niech falga hipokryzji powiewa na każdym maszcie!!!

...
Napisał(a)
Zgłoś naruszenie
Znawca
Szacuny 32 Napisanych postów 1281 Na forum 16 lat Przeczytanych tematów 20037
Tyle ze to co ja pisalem/cytowalem (poza tekstem oficera policji z UK) to nie sa zadne stwierdzenia wartrtosciujace / oceniajace / przypuszczenia / ******ly(ze trawa jest jak hera ) tylko suche fakty i zwykla rzeczywistosc- ktorej nikt nie przekupi bo ona po prostu jest.

To ze prohibicja na alko. w USA narobila same szkody to nie jest opinia tylko fakt mozliwy do potwierdzenia w setkach prac i zwyklej historii (i ludzkiej pamieci).

To ze prohibicja na narkotyki powoduje monopol dla mafii i zwiazane z nim ogromne zyski (a scisle mowiac zyski ponadnormalne) to nie jest opinia, tylko fakt i obserwacja rzeczywistosci (poparta teoria ekonomii- analiza monopolu. Monopol na dragi z analitycznego punktu widzenia nie rozni sie niczym od monopolu na cokolwiek innego.)

To ze konopie nie sa grozne- to nie ja wymyslilem, tylko ta sama organizacja ktora teraz publikuje ten wspanialy () raport.

To ze walka z narkotykami (wbrew twierdzeniom szpecow z ONZ ) nie przynosi efektow to wystarczy na jakas dyskoteke sie przejsc albo zakrecic w osiedlowym towarzystwie, ewentualnie isc do szkoly.

To ze panstwo zabraniajac dragow ogranicza wolnosc ludzi do dysponowania swoim zyciem/cialem, robi z siebie pastucha a z obywateli bezwolne bydlo (co tez jest zaznaczone w tym "raporcie") to tez nie jest opinia- tylko stwierdzenie faktu nalozenia kar za posiadanie jakichs substancji ktore sa nieszkodliwe dla otoczenia uzytkownika.

To ze cala sprawa ma drugie dno- i wcale nie chodzi o "ochrone" obywateli- to tez jest fakt- wiele innych rzeczy znacznie niebezpieczniejszych od dragow i zbednych do codziennego funkcjonowania nie jest zakazane.


I na koniec- to ze ONZ jest skorumpowana, nieskuteczna organizacja- to tez nie jest opinia, tylko fakty- starczy gazety czytac i popatrzec w historie tego tworu. Perwsze z brzegu przyklady- "Ropa za Zywnosc" dla Saddama i talony na rope dla wysokich ONZ-towcow w tym syna sekretarza generalnego, Balkany, Afryka.


A wy sie podniecacie stekiem opinii, zyczen, przypuszczen i samochwalstw
Napisanych przez jakiegos urzedasa ze skorumpowanej organizacji
...
Napisał(a)
Zgłoś naruszenie
Początkujący
Szacuny 5 Napisanych postów 319 Na forum 13 lat Przeczytanych tematów 2618
Statystyki wskazujące wzrost spożycia narkotyków na świecie są porażające. Podobnie statystyki dotyczące wyleczalności narkomanów. Wielu ekspertów uważa, że wojna z kartelami narkotykowymi została przegrana i nie da się już zahamować rozprzestrzeniania środków odurzających. Nie dla wszystkich jednak nadzieja umarła.

Aż 97 procent bywalców nocnych klubów w Londynie przyznało, że zażywa narkotyki. W każdy weekend nastolatki w Niemczech spożywają 2 miliony tabletek ecstasy. W Polsce narkotyki co najmniej raz w życiu zażyło już 3,5 miliona osób. Każdego roku Amerykanie przeznaczają na narkotyki ok. 60 miliardów dolarów. Tylko nastolatki w Wielkiej Brytanii wydają na ecstasy ponad miliard funtów rocznie – więcej niż cały naród na kawę i herbatę. Oblicza się, że zysk ze światowego handlu narkotykami wynosi 400 miliardów dolarów – wartość 8 procent globalnego obrotu handlowego.

Za cyframi tymi stoją losy milionów konkretnych ludzi, których życie zostało złamane. Z roku na rok na świecie zwiększa się bowiem liczba osób uzależnionych od narkotyków. Bardzo często zapomina się, że narkomania jest chorobą nieuleczalną i nawracającą. Oznacza to, że narkomanem jest się praktycznie do końca życia. Większość prób terapii, jakim poddają się osoby uzależnione, okazuje się na dłuższą metę nieskuteczna. W Polsce np. zaledwie 20-25 proc. tych, którzy rozpoczynają terapię, udaje się dotrwać do końca kursu. Połowa zaś z tych, którzy taki kurs ukończyli, wraca jednak później do nałogu. Podobne, a nawet gorsze – np. w Rosji - są statystyki w innych krajach świata.

Źródło: Przewodnik Katolicki

Niech falga hipokryzji powiewa na każdym maszcie!!!

...
Napisał(a)
Zgłoś naruszenie
Znawca
Szacuny 32 Napisanych postów 1281 Na forum 16 lat Przeczytanych tematów 20037
Dzieki za dane na poparcie mojej tezy ze dzisiejsza polityka ws. dragow to pomylka
...
Napisał(a)
Zgłoś naruszenie
Znawca
Szacuny 37 Napisanych postów 6323 Na forum 13 lat Przeczytanych tematów 19141
BACHU - i jak tam dalej ta sprawa ??

http://www.sfd.pl/temat279968  - Wejdź i przyznaj SOG'a

*** Mafia Ślązaqf ***

Nowy temat Wyślij odpowiedź
Poprzedni temat

Serguei Lyakhovich ponownie

Następny temat

pytanie

Masa