witam ;) czas leci , a z nim nadchodzą nowe problemy :D otóż pas stanął w miejscu i nadal trzyma się na 84 cm :/ postanowiłem więc obciąć diętę do ~ 2500 kcal max, rozkład b - 2,5 g , ww 2,5- max 2,8 , T - 1 , a raczej chciałbym zeby taka była, bo za nic nie mogę się wyrobić z tłuszczem :/ bilans wychodzi mi dopiero dobry w przypadku odrzucenia oliwy z oliwek,a chyba jest ona ważnym składnikiem diety, prawda? co dziwne i bez niej dziennik vitala wskazuje z reszty bardzo ladny stosunek T , bo prawie 1: 1 : 1. Ale, dalej... waga spadła poniżej poziomu 79 kg, co już aż tak mi się nie podoba szczególnie przy stojącym pasie :/ cel redukcji to było dojść do 80 cm do końca września, ale przecież chyba nie jest to równe ze spadkiem wagi powiedzmy do 77 kg przy 183 cm wzrostu ? Samopoczucie też już trochę padło (pewnie zbyt mała kaloryczność = zmęczenie ) , tak więc pytanie co dalej :) wrócić znów pod 3000 kcal i czekać ? ściąć do powiedzmy 2700 ? jeśli tak jaki rozkład b/ww/t przyjąć ? bo wydaję mi się, że ten z początkowej czyli b-2,5 , ww- 3,4 i t - 1,3 jest już do modyfikacji ? czy może mogę sobie pozwolić z racji pracy na taki zapas ? heh chyba wszystko to trochę nieczytelnie napisałem ,ale strasznie mi ostatnio skołowały głowę wypowiedzi z diet redukcyjnych, w których ciągle się obija ww-2,5 max i t -1 max (a często wręcz 0,8)... a i przed momentem wstałem

nie wszystko dobrze pracuje
