Witam...
Poczytałem sobie ten temat i muszę przyznać, iż większość z Was ma rację w kwestii ułomności naszego prawa.
Pamiętam jaki kilka lat temu chłopak z sąsiedniej miejscowości miał nieprzyjemną sytuację...
Jak to często bywa w małych wioskach, sklepy okupowane są przez koneserów tanich alkoholi. Generalnie tacy ludzie nie są agresywni, ale strasznie namolni. I własnie do takiego sklepu przyszedł na zakupy mój znajomy wraz z żoną. Jeden z żuli zaczął nudzić jego żonę o jakieś drobne - ona nie chciałamu dać pieniędzy więc zaczął ją szarpać i wyzywać. Oczywiście na całą sytuację zareagował mój znajomy, który jak by nie patrzeć jest dosyć postawny (195 cm, ponad 100 kg). Nie chcąc robić krzywdy pijaczkowi pchnął go na ścianę sklepu... Oczywiście na tym zakończyła się ta utarczka - a żul wrócił do konsumpcji pod sklep. Jakież było ździwienie Pawła gdy następnego dnia o 6 rano został skuty i zabrany przez policję.. Okazło się, że pijaczyna miał jakiegoś krwiaka, który przy tym pchnięciu na ścianę się rozlał... Nie będe się rozpisywał na temat przebiegu roprawy, ponieważ szczegółów nie znam. Natomiast finał był taki, że Paweł ( tak ma na imię mój znajomy) spędził 12 miesięcy w areszcie i dostał 3 lata bezwarunkowego pozbawienia wolnośći za opobicie ze skutkiem smiertelnym...
Reasumując - uważam, że czasem naprawdę warto się zastanowić, jakie konsekwencje może spowodować nasze zachowanie - oczywiście nie jestem zwolennikiem twierdzenia, że lepiej sobie odpuścić i czasem po prostu wyłapać a potem mieć święty spokój, ale biorąc pod uwagę fakt "kulawości" naszego systemu prawnego, czasem wydaje się, że to jest najlepsze ( najmniej ryzykowne ) wyjście...
Pozdrawiam Wszystkich piszących w tym temacie, życząc Wam abyście nigdy nie mieli do czynienia z sytuacjami, w który będziecie postawieni przed wyborem - życie, zdrowe lub więzienie...
Poczytałem sobie ten temat i muszę przyznać, iż większość z Was ma rację w kwestii ułomności naszego prawa.
Pamiętam jaki kilka lat temu chłopak z sąsiedniej miejscowości miał nieprzyjemną sytuację...
Jak to często bywa w małych wioskach, sklepy okupowane są przez koneserów tanich alkoholi. Generalnie tacy ludzie nie są agresywni, ale strasznie namolni. I własnie do takiego sklepu przyszedł na zakupy mój znajomy wraz z żoną. Jeden z żuli zaczął nudzić jego żonę o jakieś drobne - ona nie chciałamu dać pieniędzy więc zaczął ją szarpać i wyzywać. Oczywiście na całą sytuację zareagował mój znajomy, który jak by nie patrzeć jest dosyć postawny (195 cm, ponad 100 kg). Nie chcąc robić krzywdy pijaczkowi pchnął go na ścianę sklepu... Oczywiście na tym zakończyła się ta utarczka - a żul wrócił do konsumpcji pod sklep. Jakież było ździwienie Pawła gdy następnego dnia o 6 rano został skuty i zabrany przez policję.. Okazło się, że pijaczyna miał jakiegoś krwiaka, który przy tym pchnięciu na ścianę się rozlał... Nie będe się rozpisywał na temat przebiegu roprawy, ponieważ szczegółów nie znam. Natomiast finał był taki, że Paweł ( tak ma na imię mój znajomy) spędził 12 miesięcy w areszcie i dostał 3 lata bezwarunkowego pozbawienia wolnośći za opobicie ze skutkiem smiertelnym...
Reasumując - uważam, że czasem naprawdę warto się zastanowić, jakie konsekwencje może spowodować nasze zachowanie - oczywiście nie jestem zwolennikiem twierdzenia, że lepiej sobie odpuścić i czasem po prostu wyłapać a potem mieć święty spokój, ale biorąc pod uwagę fakt "kulawości" naszego systemu prawnego, czasem wydaje się, że to jest najlepsze ( najmniej ryzykowne ) wyjście...
Pozdrawiam Wszystkich piszących w tym temacie, życząc Wam abyście nigdy nie mieli do czynienia z sytuacjami, w który będziecie postawieni przed wyborem - życie, zdrowe lub więzienie...
oraz jakiekolwiek broni białej np. pałek, batonów czy katan
. Jeśli dojdzie to starcia z napastnikiem mamy prawo do samoobrony jednak w granicach rozsądku (według strony policji , jedno uderzenie wystarczy [no jasne
] i każde następna akcja ofensywna może poskutkować oskarżeniem. Mimo ogólnego ograniczeń posiadania broni , jeśli podczas obrony użyjemy jakiejś broni białej (np nóż kuchenny) do obrony (broń palna jest całkowicie nielegalna) i zadamy napastnikowi poważne obrażenia lub nawet zabijemy nie zostaniemy koniecznie oskarżeni o przekroczenie granicy samoobrony koniecznej (zależy od sytuacji). Jeśli natomiast wiemy że ktoś planuje włamanie się do naszego domu i zastawimy pułapkę (np pole minowe
) to zostaniemy oskarżeni. Podsumowując , prawo jest po stronie ofiary do puki ofierze nie odbije i nie poszatkuje napastnika czyli broniąc się możemy spokojnie obić ryj napastnikowi i szczególnie się martwić konsekwencjami.