Witam z rana

mam dylemat a zarazem pytanie :D od czerwca zacząłem poważnie ćwiczyć na siłce, dieta, plan, wszystko ułożone, full dostęp do siłowni, itp. No i wczoraj rodzice powiedzieli mi ze jedziemy nad morze...za tydzien w piatek!;/ nie byloby w tym nic zlego ani dziwnego gdyby nie fakt, ze wlasnie od przyszlego tygodnia mialem zacząć cykl na CP, a wiadomo jak nad morzem, gofry, lody, pizze, plaża

oczywiscie diete bym trzymal jak tylko bym mogl, silownie wlasciciel domku teoretycznie tez by mi zalatwil, ale nie wiem jaki tam sprzet jest itp, a on sam tez nie wie, z reszta nawet sie na tym nie zna

i teraz dylemat, zostac w domu i miec swoją silownie, na ktorej cwicze bez pospiechu, bez skrepowania, dietka by byla na 100%, czy jechac nad morze, ze srednia dietą, niewiadomo jaką siłką i tam zacząć cykl na CP? wiem wiem, napiszecie zeby tam pocwiczyc, wrocic do domu i zaczac cykl, tylko ze dla mnie kazdy tydzien jest na wage zlota (mam tak rozplanowany cykl ze wyrobie sie z datą ważnosci Cell Pumpa

) no i chodzi też o to by juz na wrzesien mieć formę (k-1) co Wy byscie zrobili?

pozdr!