Nie wiem jak wy,ale ja mam dosyć tego mordowania na siłowni
Rok temu zaopatrzyłem się w siłownię, i bez opamiętania ćwiczyłem dzień,w dzień.Pózniej ograniczyłem się do 5 dni w tygodniu i tak zostało do chwili obecnej.Z rezultatów byłem,w miarę zadowolony,aż do pewnego momentu.Otóż 3 miesiące temu doszedłem do pewnego pułapu w ćwiczeniach,którego za cholerę nie mogę przeskoczyć.Po prostu stanąłem w miejscu,sztanga z ciężarem którą podnosiłem 14 razy,3 miesiące temu,teraz podnoszę ją tyle samo i nie mogę jej nawet 1 raz więcej podnieść!Stąd moje rozgoryczenie,zdenerwowanie i niechęć,nie wiem czy dać sobie spokój z ćwiczeniami,czy wy też miewacie takie doły?
Rok temu zaopatrzyłem się w siłownię, i bez opamiętania ćwiczyłem dzień,w dzień.Pózniej ograniczyłem się do 5 dni w tygodniu i tak zostało do chwili obecnej.Z rezultatów byłem,w miarę zadowolony,aż do pewnego momentu.Otóż 3 miesiące temu doszedłem do pewnego pułapu w ćwiczeniach,którego za cholerę nie mogę przeskoczyć.Po prostu stanąłem w miejscu,sztanga z ciężarem którą podnosiłem 14 razy,3 miesiące temu,teraz podnoszę ją tyle samo i nie mogę jej nawet 1 raz więcej podnieść!Stąd moje rozgoryczenie,zdenerwowanie i niechęć,nie wiem czy dać sobie spokój z ćwiczeniami,czy wy też miewacie takie doły?
Krzysztof Piekarz
. Kiedyś sie przełamiesz 
Ułóż sobie dobry plan,zmniejsz liczbę treningów w tygodniu bo mięśnie rosną podczas regeneracji a nie na siłowni!Pięć razy w tygodniu to i tak sporo!Ja osobiście robię 3 razy w tygodniu trening i nie mogę się doczekać kiedy zajdę 
(i dodatkowo treningu
)
Przy takiej ilosci powtorzen mozna juz myslec o rzezbie a nie sile...