nie chodze na silownie, tego to by chyba juz kompletnie nie zcierpieli :d (kasa)
dzieki za te wszystkie rady, napewno zastosuje ale i tak główny problem nie na tym polega...
podam wam przykładową rozmowe z matką:
obiad jadłam o 15, o 18 robie sobie dwie kanapki razowca (a więc nie takie duze), w celach posilkowo-przedbiegowych
matka: no i znowu jesz, kiedy Ci żołądek odpocznie
ja: powinno się
jesc co 3 godziny
matka: jakbys jadła to co my, to byś nie musiala jesc tyle a ty za duzo jesz (pisalam w poprzednich postach co oni jedzą)
ja: a to że ty przed chwila zjadłas 3 ogromne kanapki (biały chleb! sic!), z jakimis tam baleronami i masłem, to nie bylo za duzo?
matka: nie, to była zwykła przegryzka
ja: i nie liczy sie jej do bilansu kalorycznego?
matka: nie, bo to jest malo
i jak jej do cholery wybić z głowy te jej poglądy? bo juz nie wyrabiam....