moim zdaniem na poziomie amatorskim wszelkie odżywki i suplementy to kasa w błoto.
no ale dodam też, że sam je kupuję. głupota
dlaczego to robię? sam nie wiem, może uwierzyłem w reklamy, może mi tam nawet coś przybywa w obwodach (ale to ciężko udowodnić). a może dlatego, że czytam to forum i gazetki sportowe gdzie roi się od reklam suplementów.
wiem natomiast jedno - jak mam w domu odżywki i je dokładam do diety to dzięki temu mam większą determinację do treningów i trzymania właściwej diety. dzięki odżywkom pewno jestem (będę) zdrowszy bo stosując je nie piję alkoholu, nie palę, więcej ćwiczę, więcej śpię i w ogóle bardziej o siebie dbam. po prostu jak już kupiłem te "wspomagacze" to staram się wycisnąć z nich jak najwięcej, chociaż mam pełną świadomość, że te odżywki są mi do niczego nie potrzebne.
białko - może jedząc codziennie ostrowię coś tam mi przybędzie suchej masy, ale czy aby na pewno? nikt nie potrafi na to odpowiedzieć. pewno przy suplementacji ostrowią przybędzie mi po 1cm w łapie, w ciągu x miesięcy.
naiwny jestem bardzo...
gainery to głupota, bo porcja gainera kosztuje ok.3-7zł, a za to można kupić 3-4 banany, jogurt, soczek - nikt mi nie powie, że gainer jest od tego zdrowszy. oczywiście sam też żrę gainera po treningu. głupota
kreatyna - pewno działa, wszyscy piszą, że to jedyny suplement który coś tam pomoże. może i tak. na razie nie wiem, bo nie stosowałem. niebawem zacznę łykać to się sam przekonam, chociaż nadal nie będę miał pewności czy ewentualne przyrostu będą od krety, bo podczas stosowania mam zamiar mieć wszystko zapięte na ostatni guzik (dieta, treningi, odpoczynek). pewno po cyklu będę latał i gadał jaki to cudowny środek, a może to będzie zasługa reżymu który sobie narzuciłem w cyklu?
"witaminy to największe oszustwo współczesnej cywilizacji" - to już wyświechtany slogan. zdaję sobie sprawę, że większość tego co napisane na opakowaniu przelatuje przeze mnie prawie w całości i ląduje w kiblu. większość o tym wie i nadal stosuje. ja też
omega-3 w tabletkach - totalna głupota, to samo dostarczamy w odpowiednim żarciu (oliwa, olej rzepakowy bezerukowy, ryby i inne). naiwniak ze mnie
minerały - osławione zma - podobno się lepiej śpi.
śmiech na sali. mi bez tego się dobrze śpi. jedząc zdrowe żarcie w/g ustalonej diety, cynku i magnezu dostarczam kilka razy więcej niż dzienne zapotrzebowanie, a jednak kusi mnie żeby se łyknąć zincas+filomag.
głupota ludzka nie zna granic.
podsumowanie:
stosujemy suple bo jesteśmy wyjątkowymi naiwniakami i dajemy się nabierać na (tu trzeba uczciwie przyznać) profesjonalny marketing. i to jest moje spostrzeżenie. na poziomie amatorskim, gdzie zależy nam na dobrym wyglądzie, zdrowiu, samopoczuciu, suple to kasa w błoto.
dla mnie kasa na odżywki nie stanowi problemu, ale jakbym miał se od ust odejmować, żeby se kupić wiadro gainera, albo pracować pół wakacji, żeby zrobić cykl na stackach to musiałbym być wyjątkowym leszczem.
cały ten mój wywód nie dotyczy zawodowców, bo na ten temat nie mam zielonego pojęcia. ale jak ktoś sądzi, że super napakowani kolesie z reklam osiągnęli to na tym właśnie reklamowanym przez nich specyfiku to już jest leszcze nad leszczami.
Krzysztof Piekarz

