U mnie sytuacja jest dość nerwowa. Mama często jeździ na jakieś spotkania biznesowe i wtedy się zaczyna: "O taki duż na pewno coś bierze", "Lepiej chłopaku inwestuj w naukę", "
odżywki są nie zdrowę", "najlepsze dla mięśni jest pływanie" itp, itd. Staram się nie okazywać ,że ćiwczę, ale jak już ludzi mnie zibaczą bez marynarki to zaczynają się tego rodzaju instrukcję. Raz nie wytrzymałem i wypaliłem takiemu gościowi (oto dialog):
Mgr.-taki ladny chłopak i robi z siebie pokrakę
- Pokraką nazwałbym bardziej osobę tkwiącą przed telewizorem bądź książką jedzącą chipsy i słodycze
- Ale są lepsze sporty: bieganie, pływanie.
- Biegam, pływam ale to tylko trening uzupełaijący
-Ale silownia jest niezdrowa i w ogóle nie mam tam ludzi inteligentnych/
- Uważa się pan za przedstawiciela inteligencji?- zpytałem
- Tak, mam tytuł naukowy, więc w jakiś sposób należe do inteligencji.
- Ludize pełni uprzedzeń, którzy żywią się stereotypami nie mogą stanowić inteligencji.
Przez tydzień wojna w domu za ten tekst była. Ale przynajmniej już nie jeżdżę na te sztywniackie spotkania.