nie nosze takich ciuchow, ale nie widze przeciwskazan. Ktos moze nosic bo lubi, bo treniue, bo jest fanem. Czemu kipic klubu XXX noszac koszulke firmowa ma byc gorszy od fana MT?. Poza tym czasem w noszenie takiego firmowego ciuchu, sprawa ze ma sie ochote ciezej pracowac, byc lepszym. Sam wlasnie przymierzam sie do zamowienia spodnie z nieduzym napisem na lewym udzie "Figth or die" (taki moj prywatny slogan - chyba gdzies go przeczytalem i mi zostal w pamieci) + koszulka na lewej piersi z logo (maska samurajska - nie wiem jak to sie dokladnie nazywa - z tylu wystaje rekojesc katany). Czemu...? Bo lubie, mam ochote, niewstudze sie tego, ze trenuje i jestem fanem, bo zawsze chcialem miec stroj z wlasnym kiedys wymyslonym Logo i haslem. Stroj oczywsicie na jakies imprezy sportowe, a nie na codzien ;).Mysle, ze tez chodzi tutaj o wlasnie ta strefe psychiczna, jesli komus to pomaga, jak napalanie sie do treningow po dobrym filmie akcji (np. "on-back" :) ) to czemu nie.
Wszystko jednak i tak sie sporowadza do tego "jak to nosisz"...
Wszystko jednak i tak sie sporowadza do tego "jak to nosisz"...
fight or die

i za nic bym np. bad boya nie założył bo źle bym się w nim czuł. Ale za to niewielkie np. japońskie literki ( i to z sensem poukładane ) to jest to.
Bo bynajmniej u mnie w moim mieście noszą to 'hoolsi' [;