Juz spiesze z wyjasnieniem. Otoz musimy rozroznic pomiedzy dwoma rzeczami- obciazaniem kregoslupa w roznych pozycjach i najbezpieczniejsza pozycja do treningu- np. barkow.
Pytanie w poscie dotyczylo pozycji ciala. Odpisalem wiec, ze siedzaca pozycja obciaza najbardziej kregoslup. A zdarzylo mi sie kilkukrotnie czytac na tym forum, jakoby pozycja stojaca bardziej obciazala kregoslup, co jest bledem. Bowiem ucisk krazka miedzykregowego (L4/L5) w pozycji siedzacej jest maksymalny. Jesli stoimy, zmniejszamy go o jakies 30%. Jesli przyjmiemy pozycje lezaca na boku- bedzie on mniejszy o 50%. Jesli natomiast polozymy sie na wznak- zmniejszy sie on o 80-90%.
Teraz jesli chodzi o trening, sytuacja nie do konca jest identyczna. Bowiem faktycznie nacisk na siedzaco jest wiekszy, ale pojawia sie tu odrebny aspekt- technika cwiczenia. Siedzac uzywamy mniejszych ciezarow, bo mniejsza jest tez mozliwosc oszukiwania. Aczkolwiek nie znaczy to ,ze jestesmy w pelni bezpieczni. Tak wiec pomoca moze byc oparcie. Ale czy zawsze? Czesto oparcie sprawia, ze rozluzniamy dolny odcinek grzbietu, co moze skonczyc sie tragicznie przy wiekszych obciazeniach. Przy braku oparcia z kolei- powraca chec do zakolysania tulowiem dla podniesienia kilku dodatkowych kilogramow.
Jesli chodzi o pozycje stojaca- pamietamy-nacisk jest mniesjzy. Ale pojawia sie mozliwosc oszukiwania (i to duzo wieksza niz przy siedzeniu). Tutaj mozna wybic ciezar z nog. Co jednak sie stanie, gdy ciezar (zbyt duzy jak na nasze mozliwosci) znajdzie sie w gorze na wyprosotwanych rekach? Sila podrzutu wygasnie i ciezar zaciazy w dol. Nacisk przeniesie sie poprzez poszczegolne stawy i skupi sie na odcinku ledzwiowo-krzyzowym kregoslupa. I bedziemy mogli sprawdzic jak rzetelnie przecwiczylismy wczesniej stabilizatory miednicy i dolnego grzbietu. Ale czy to nie zbyt duze ryzyko? A jesli nie daj Boze ktos chcial (oszczedzajac swoje stawy ramienne) wyciskac sztange w sposob klasyczny? Przy takim odchyleniu tulowia w tyl nacisk na kregoslup jest przeogromny.
Jakie wiec wnioski? Moim skromnym zdaniem warto przede wszystkim pomyslec o prawidlowej technice, gdyz tak naprawde to od niej zalezy czy cwiczenie bedzie bezpieczne. Ja preferuje pozycje na stojaco (ze wzgledu na mniejszy nacisk), jednakze technika musi byc dobrze dopracowana lub ambicje schowane do kieszeni (a najlepiej kiedy to idzie w parze).
I jeszcze ostatnia sprawa. Warto czasem poobserwowac
trening ciezarowcow czy trojboistow. Pamietajac jednak o tym, ze dla nich priorytetem jest podniesiony ciezar i czasem narazaja sie na kontuzje, aby podniesc wiecej. Jednakze cialo ludzkie jest tak genialnym wynalazkiem, ze w wieksozsci przypadkow najwiekszy ciezar podnosi sie dzieki najlepszej i zgodnej z biomechanika technice (ale np. akcentowanie w martwym ciagu wyprostu poprzez odchylanie sie do tylu jest bardzo niebezpieczne a zupelnie nieprzydatne dla amatora).
Pozdrawiam i zycze dobrej techniki
