Witam!
Zacznę od oceny, o którą prosisz: na oko jesteś w okolicach 15-18% tkanki tłuszczowej. Pod spodem masz konkretną bazę mięśniową — barki, klatka i ramiona są wyraźnie wypracowane, więc materiał do odsłonięcia jest. Tłuszcz odkłada się u Ciebie klasycznie po męsku, z dołem brzucha jako najbardziej opornym miejscem. To normalne: u mężczyzn schodzi on zawsze na końcu. Żeby zobaczyć zarys mięśni brzucha, musisz zejść w okolice 12%.
Teraz sedno. Przez 2 miesiące zeszło Ci 2-2,5 kg, czyli około 0,3 kg tygodniowo — to jest 0,35% masy ciała. Tempo, przy którym redukcja chroni mięśnie, to około 0,7% tygodniowo, więc schudłeś dwa razy wolniej, niż mogłeś. To nie jest katastrofa, ale oznacza jedno: Twój deficyt od początku był bardzo płytki, a teraz, po utracie kilku kilogramów, prawdopodobnie zamienił się w zwykłe utrzymanie.
Odpowiadam na Twoje pytanie: nie, nie wchodź teraz na zero
Tzw diet-break to narzędzie na długie, głębokie redukcje. U Ciebie minęły 2 miesiące przy powolnym tempie, więc wejście na zero oznaczałoby przerwanie czegoś, co ledwo ruszyło.
Zamiast tego zrób trzy rzeczy po kolei.
-Najpierw zweryfikuj liczenie, dopiero potem tnij kalorie - To najczęstsza przyczyna zastoju po 2 miesiącach i nie ma nic wspólnego z metabolizmem. Porcje z czasem „puchną", oliwa leci na oko, sos i mleko do kawy nie są liczone. Przez najbliższe 7 dni zważ dosłownie wszystko — łącznie z tłuszczem do smażenia i napojami. Bardzo często okazuje się, że zamiast 2500 kcal schodzi 2800.
-Patrz na średnie tygodniowe, nie na pojedyncze pomiary - Dwa tygodnie „stojącej wagi" to często woda, nie brak postępu. Waż się codziennie rano, po toalecie, i licz średnią z 7 dni. Realny zastój to dopiero taki, przy którym średnia nie drgnie przez 2-3 tygodnie.
-Twoja największa dźwignia to kroki, nie kolejne cardio - Pracujesz jako operator wózka, czyli siedzisz przez większość dnia. Bieżnia po treningu i rower to dobre nawyki, ale to wciąż tylko kilka godzin w tygodniu. Wbij 8-10 tysięcy kroków dziennie — podnosi to wydatek energetyczny bez obciążania regeneracji, w przeciwieństwie do dokładania cardio.