Cześć,
tytuł może trochę przewrotny, ale to moje doświadczenie. Miałem bardzo długą przerwę w treningach, spowodowaną problemami z kręgosłupem, a potem sprawami osobistymi. Doszedł stres i efekt gotowy. Trzeba było w końcu wziąć się za siebie.
Wcześniej zawsze ćwiczyłem dla siebie, nie schodziłem zbytnio z jedzeniem, więc nie robiłem redukcji jako takiej. Posiłkowałem się więc czyimiś radami, no i te rady były całkiem bez sensu z perspektywy czasu. Pominę już fakt, jakie środki proponował bym wypróbował.
Najważniejsza rzecz to kalorie. Nie pamiętam już, jak proponował bilansować dietę i czy miało to sens, ale radził, żeby od razu zjechać z kaloriami na 1800. No i waga szła w dół, ale pewnie mięśnie też. Nie wspominając już o fatalnym samopoczuciu, napadach głodu o różnych porach dnia, rozdrażnieniu i innych. Potem ktoś mi powiedział, że na takich kaloriach to redukują dziewczyny z 60 na 50 co najwyżej — i pewnie miał rację.
Morał z tego taki i sens mojego wpisu: jak redukujecie, to róbcie to z głową, radźcie się kogoś, kto ma o tym jakieś pojęcie i Wy wiecie, że on je ma. Choćby tu na forum, a nie u randomowych znawców. Z perspektywy czasu pewnie bym świetnie zredukował na zauważalnie wyższych kaloriach, tyle że trochę wolniej, ale za to bezpieczniej i zdrowiej, o samopoczuciu nie wspominając.
Dla porządku wrzucam foty sprzed redukcji i z jej końca. Chyba nie wyglądałem wtedy dobrze — może ktoś się wypowie, bo w sumie nie wiem, jak się powinno wyglądać na końcu redukcji, kiedy nie ma się sylwetki i dopiero planuje pójście na siłownię.

tytuł może trochę przewrotny, ale to moje doświadczenie. Miałem bardzo długą przerwę w treningach, spowodowaną problemami z kręgosłupem, a potem sprawami osobistymi. Doszedł stres i efekt gotowy. Trzeba było w końcu wziąć się za siebie.
Wcześniej zawsze ćwiczyłem dla siebie, nie schodziłem zbytnio z jedzeniem, więc nie robiłem redukcji jako takiej. Posiłkowałem się więc czyimiś radami, no i te rady były całkiem bez sensu z perspektywy czasu. Pominę już fakt, jakie środki proponował bym wypróbował.
Najważniejsza rzecz to kalorie. Nie pamiętam już, jak proponował bilansować dietę i czy miało to sens, ale radził, żeby od razu zjechać z kaloriami na 1800. No i waga szła w dół, ale pewnie mięśnie też. Nie wspominając już o fatalnym samopoczuciu, napadach głodu o różnych porach dnia, rozdrażnieniu i innych. Potem ktoś mi powiedział, że na takich kaloriach to redukują dziewczyny z 60 na 50 co najwyżej — i pewnie miał rację.
Morał z tego taki i sens mojego wpisu: jak redukujecie, to róbcie to z głową, radźcie się kogoś, kto ma o tym jakieś pojęcie i Wy wiecie, że on je ma. Choćby tu na forum, a nie u randomowych znawców. Z perspektywy czasu pewnie bym świetnie zredukował na zauważalnie wyższych kaloriach, tyle że trochę wolniej, ale za to bezpieczniej i zdrowiej, o samopoczuciu nie wspominając.
Dla porządku wrzucam foty sprzed redukcji i z jej końca. Chyba nie wyglądałem wtedy dobrze — może ktoś się wypowie, bo w sumie nie wiem, jak się powinno wyglądać na końcu redukcji, kiedy nie ma się sylwetki i dopiero planuje pójście na siłownię.

1
Krzysztof Piekarz