SFD.pl - Sportowe Forum Dyskusyjne

ODCHUDZANIE - jak sobie z tym poradzić? Życie bez sensu

temat działu:

Odżywianie i Odchudzanie

słowa kluczowe: , , , ,

Ilość wyświetleń tematu: 355

Nowy temat Wyślij odpowiedź
...
Napisał(a)
Zgłoś naruszenie
Początkujący
Szacuny 0 Napisanych postów 2 Na forum 24 dni Przeczytanych tematów 8
Co robicie, że potraficie nie jeść jedzenia tego co najbardziej lubicie? czyli tego bardzo tuczącego. Mam z tym problem bo z natury jestem osobą która lubi bardzo dużo jeść i najbardziej te rzeczy które najbardziej tuczą. Potrafię rano powiedzieć sobie, że tego nie zjem a gdy zobaczę lub poczuję np. zapach dewolaja to od razu idę i to jem. To jest chore, bo widzę że z każdym dniem tyje a nie potrafię temu pokonać. Niby wieczorem mówię sobie"że jutro już nie będzie tak jak dzisiaj" a to samo robię. Co zrobić źeby po prostu przejść obok jedzenia i powiedzieć sobie"nie zjem cię" ;) . Nie potrafię już ta dłużej żyć. Nie wiem czy mam problemy pychiczne czy co. Jestem przed 30. Waże równe 100 kg przy 190 cm wzrostu. Po prostu każdego dnia sobie obiecuję, że schudnę. Ale po prostu nie potrafię... Nie wiem co jest ze mną nie tak. Mówię sobie po prostu, że nie zjem Cię i koniec ale mimo to sięgam do szafki i jem. Kocham jeść, uwielbiam jeść i nie potrafię przestać. Wiem, że sam siebie krzywdzę, wiem, że to jest nie zdrowe! Wiem o tym, ale mimo to świadomię idę i JEM! Potrafię zjeść nawet 5000 kcal. Potrafię na raz zjeść 2 paczki ryżu i 500 dag spaghetti samego mięsa wiecie co mam na myśli. Po prostu lubię jeść. Jestem świadomy, że robię zle, krzywdzę siebie ale mimo to dalej idę i jem. Nie wiem co z tym zrobić, gdize szukać pomocy... Staję przed lustrem mówię, że schudnę a za godzinę idę i jem nadmiarowe ilości kcal.... Wiem, że jak tak dalej pójdzie to może się to kończyć zle. Nie uważam, że jestem SPASIONY, ale chcę schudnać, ale po prostu lubię jeść.... Miał z was ktoś taki przypadek? jak sobie z tym poradził? Stoję przed lustrem, zginam ciało lekko do przodu widzę ten brzuch odstający boijler zalany tłuszczem płakać mi się chcę, że tak wyglądam ale mimo to idę i zaraz jem.... Nie wiem co ze sobą zrobić. Żona mówi, że kocha mnie takiego jakim jestem, ale ja sam zle się czuję w swojej postaci, ale mimo to dalej idę i jem... Nie wiem czy to blokada psychiczna czy co po prostu załmany. Może mi lżej, że to po prostu piszę, sam już nie wiem.
Ekspert SFD
Pochwały Postów 686 Wiek 32 Na forum 11 Płeć Mężczyzna Przeczytanych tematów 13120

Ranking TOP10 spalaczy tłuszczu

Chcesz wspomóc walkę z niechcianym tłuszczem? Zastanawiasz się jaki produkt wybrać?

Zobacz ranking
...
Napisał(a)
Zgłoś naruszenie
Początkujący
Szacuny 0 Napisanych postów 2 Na forum 24 dni Przeczytanych tematów 8
Jeszcze coś dodam... Gdy w miarę jest "pusta lodówka" w sensie mam zaplanowane jedzenie na jakieś 2500 kcal ( tak plus minus 10-150 kcal ( nie ćwicze w ogóle) na to jeszcze powiedzmy przez 3-4 dni jest "CACY" jest spoko, ale w momencie gdy żona idzie na zakupt i mamy dziecko i jest tego jedzenia więcej - zawsze jakieś jogurty, bateoniki dla dziecka, no wiecie co mam mówić jakieś kinder bueno i wtedy się zaczyna PO PROSTU NIE UMIEM SIEBIE OPANOWAĆ. Jak jest pusta lodówka to jeszcze spoko nie myśle o jedzeniu, ale gdy żona kupi to jeszcze się powstrzymam na CHWILĘ, ale po paru godzinach KAPLICA idę i po prostu jem... powoli mnie to przeraża, Po prostu jak widze jedzenie idę i jemm .... masakra... tak jak bym nigdy jedzenia nie widział? No tak się zachowuje... Jak lodówka w miarę pusta to jest jeszcze oki, ale gdy tylko się uzupełni bardziej to już po mnie...
...
Napisał(a)
Zgłoś naruszenie
DJ_DoDo Doradca
Ekspert
Jest liderem w tym dziale Szacuny 14649 Napisanych postów 14173 Wiek 28 lat Na forum 14 lat Przeczytanych tematów 329075
zacznij od tego, że rusz się, weź się za jakąś aktywność, najelpiej trening siłowy, poczytaj o zdrowym odżwyianiu żebyś nabrał świadomości co w czym gdzie siedzi, co jest złe i dlaczego, o aktywności wspomniałem, bo to pomoże Ci szybciej osiągnąć cel i ukształtować sylwetkę, ale daje też sygnał dla psychiki "tak się namęczyłem, że teraz szkoda psuć tego treningu takim żarciem", wizualizować sobie co chcesz osiagnąć i przypisywać do przeciwników Twojego celu te wszystkie złe jedzenia, po prostu nastawisz się, że to Twój wróg, który oddala Cię od Twoich celów, no i nauczyć się zastępować to co lubisz "chudszymi" odpowiednikami, nauczyć się odchudzać przpeisy i tak komponować posiłki, żeby wilk był syty i owca cała......... a jak nic nie pomoże z tego to pozostaje udać się do psychodietetyka


kamilzap1990
Potrafię na raz zjeść 2 paczki ryżu i 500 dag spaghetti samego mięsa wiecie co mam na myśli.

tyle to po treningu wjeżdża na początek :-]


Zmieniony przez - DJ_DoDo w dniu 2020-03-13 14:07:53
...
Napisał(a)
Zgłoś naruszenie
Początkujący
Szacuny 5 Napisanych postów 16 Wiek 27 lat Na forum 36 dni Przeczytanych tematów 466
Jeśli jesteś w takim stopniu uzależniony od jedzenia, zgłoś się do specjalisty. Szkoda, żebyś wpadł w depresję z tego powodu. Miałem podobny problem, może nie aż na taką skalę. Mi pomogła współpraca z trenerem aczkolwiek nie namawiam do takiej formy "leczenia" (zapłaciłem to szkoda mi było nie przestrzegać wytycznych). Najgorszy pierwszy miesiąc, człowiek widząc efekty sam się nakręca. Trzymam kciuki!
...
Napisał(a)
Zgłoś naruszenie
flex1976 Trener Personalny Moderator
Ekspert
Jest liderem w tym dziale Szacuny 7118 Napisanych postów 77068 Wiek 44 lat Na forum 14 lat Przeczytanych tematów 644487
Nadmierne i trudne do opanowania łaknienie jest jednym z podstawowych czynników utrudniających redukcję tkanki tłuszczowej. Okazuje się jednak, że są proste sposoby na to by wyregulować pracę mechanizmów odpowiedzialnych za kontrolę głodu i sytości. Co najważniejsze, niektóre z tych sposobów nie są wcale trudne i czasochłonne.
Jedz więcej białka na śniadanie
Wprowadź dni z wyższymi kaloriami
Śpij dłużej
Jedz zupy – kremy
Uważaj na węglowodany
Jedz rzadziej
Skonsultuj się z psychologiem
To podstawowe zasady do zrealizowania .
...
Napisał(a)
Zgłoś naruszenie
Specjalista
Szacuny 63 Napisanych postów 1356 Wiek 27 lat Na forum 4 lata Przeczytanych tematów 49873
podobnie jak mówią przedmówcy. Dużo może pomoc psycholog lub psychodietetyk bo mowisz o jedzaniu jak wiele ludzi uzależnionych od niego bądź seksoholicy, alkoholicy. Jest to ten sam mechanizm. Zdrowi ludzie poprostu nie jedzą, nie piją, nie popadają w przypadkowy seks. Chorzy nie mogą się oprzeć tej pokusie i ulegają
1
...
Napisał(a)
Zgłoś naruszenie
monkey22 Doradca
Ekspert
Jest liderem w tym dziale Szacuny 9948 Napisanych postów 10019 Wiek 39 lat Na forum 7 lat Przeczytanych tematów 238855
Ułóz dietę odpowiednią i wprowadz aktyność - jeśli zaczniesz prawidłowo się odżywiać ( dostarczać do organizmu wszystkiego czego potrzebuje do prawidłowego funkcjonowania ) to wnet zauważysz same pozytywa a organizm nie bedzie mial takich napadów na podjadanie
...
Napisał(a)
Zgłoś naruszenie
domer ODŻYWIANIE Moderator
Ekspert
Jest liderem w tym dziale Szacuny 4098 Napisanych postów 64700 Wiek 35 lat Na forum 16 lat Przeczytanych tematów 687052
Odpowiadają za to dwa podstawowe czynniki. Przede wszystkim, sukces nie tylko w kształtowaniu sylwetki osiągają osoby, które potrafią się zmobilizować i są zdeterminowane na określony przez siebie cel. Silna psychika i wola w dążeniu do celu decyduje o tym co i ile osiągniemy. Właśnie to w znacznym stopniu odróżnia osoby, które są najlepsze w swojej dziedzinie od osób przeciętnych, które nigdy zbyt wiele nie osiągną. Być może rzeczywiście przydatna będzie pomoc psychologa, czy dobrego trenera, który Cię zmobilizuje do działania.
1

Moderator działu Odżywianie

...
Napisał(a)
Zgłoś naruszenie
Początkujący
Szacuny 1 Napisanych postów 2 Wiek 45 lat Na forum 23 dni Przeczytanych tematów 2097
Kilka podpowiedzi, bo przechodziłam przez podobny stan.
Przede wszystkim: porozmawiaj z żoną. ok, może jej się podobasz taki, jakim jesteś, ale wytłumacz, że nie podobasz się sobie i potrzebujesz jej wsparcia w zmianie.
To będzie wymagać zmiany nawyków w całej Waszej rodzinie. Skoro jedzenie kusi Cię najbardziej gdy jest pod ręką, zmieńcie zachowania zakupowe. W lodówce powinny znajdować się (niemal) wyłącznie rzeczy zdrowe. Dużo warzyw, trochę nabiału, jeśli wędlina, to tyle, ile trzeba na dwa posiłki max. Słodkich jogurtów, deserów itp najlepiej zero. btw kupując dziecku batoniki budujecie w nim nie najlepsze nawyki, przez co za dwadzieścia lat Twoje dziecko może mieć ten sam problem, z którym dziś się zmagasz. Wątpię, żebyś mu tego życzył.
No, ale nawet jeśli batonik dla dziecka jest konieczny, niech w zapasie będzie 1-2. Nie twierdzę, że potraw o wyższej kaloryczności czy nawet śmieciowych macie się wszyscy kompletnie wyrzec. Trzeba jednak się nieco poświęcić i kupować je tylko wtedy, gdy planujecie je zjeść, a nie przechowywać na zapas. W ogóle planowanie jest kluczowe. Do sklepu najlepiej chodzić po posiłku, z planem zakupów, uwzględniającym tylko to, co zamierzacie zjeść w najbliższym czasie. Przy okazji, dzięki temu sporo się oszczędza, nie dokonując zakupów impulsowych. Te wszystkie drobiazgi, typu batonik, napój itp rzeczy stojące przy kasie potrafią sumarycznie nieźle kosztować. Dalej: z Twojego opisu przypuszczam, że gotuje Twoja żona. Poproś ją o wdrożenie lżejszych wersji potraw. Zwykle wystarczy np. zastąpienie śmietany jogurtem, cukru słodzikiem, odmierzanie oleju do smażenia (ograniczenie smażenia na rzecz innych metod byłoby jeszcze lepsze, ale nie warto robić rewolucji).
No, właśnie. Rewolucja. Podejście "od dziś rzucam wszystko i żywię się samą sałatą" jest zwykle słabe. Lepiej odchudzać się, nie mając ciągłego poczucia wyrzekania się i męczarni. Małe kroki. Inaczej masz poczucie bezsensu życia, straszliwych poświęceń. A nie o to chodzi. To nie jest kwestia siły woli. To kwestia odpowiedniego przygotowania i lekkiego "oszukania" własnego mózgu. Pokazujesz mu, że zmiana jest malutka, w zasadzie nie ma co o niej mówić. W tej chwili torturujesz własny mózg, powtarzając "nie zjem kotleta" - przypominasz mu co chwila, jaki kotlet jest pyszny i męczysz go, mówiąc: "taki dobry, leży tu w lodówce, ale go nie dostaniesz. I już nigdy nie będzie kotletów! Nigdy!".
Miejże dla siebie trochę litości! ;)
Nie powtarzaj, po prostu nie trzymaj kotleta pod ręką.
Powiem Ci coś na pocieszenie: to zdrowe jedzenie naprawdę jest smaczne. W tej chwili dosłownie odrzuca mnie od słodyczy i smażonych potraw. Gdy idę na zakupy, z własnej woli, z przyjemnością, wybieram warzywa, owoce, nieprzetworzone produkty. Jeszcze pół roku temu współczułam ludziom, którzy z koszyka przy kasie wyjmowali sałatę. Biedni, tak się poświęcać! Dziś moje zakupy wyglądały tak: (przed chwilą wróciłam ze sklepu): brokuł, pomidory, dwa kilo jabłek, puszka tuńczyka, ser pecorino romano (kaloryczny i przetworzony, ale uwielbiam, więc nie rezygnuję!), migdały, daktyle, awokado, ziemniaki. Dodam, że mam w tej chwili lekką niedowagę (bmi 19) i mogłabym sobie pozwolić na czekoladę popijaną colą. Tylko że po prostu... nie mam na nią ochoty.

Aha, dwa miesiące temu zaczęłam też biegać... i okazuje się, że to przyjemne ;) Ale też małymi kroczkami. żeby mózg się nie frustrował, tylko czuł, że ma zrealizowany cel, ma sukces. Na początek minuta marszu, minuta biegu. Siedem takich cykli. I mam poczucie sukcesu, mój mózg dostał nagrodę, bo zrealizował cel. Dziś biegam kwadrans i minuta marszu (trzy powtórzenia). A za dwa miesiące będę już umiała biec 60 minut ;)



Zmieniony przez - aliszer w dniu 2020-03-14 14:14:37
...
Napisał(a)
Zgłoś naruszenie
Początkujący
Szacuny 1 Napisanych postów 2 Wiek 45 lat Na forum 23 dni Przeczytanych tematów 2097
Jeszcze jedno: zaczynając swoją zmianę zainstalowałam apkę, do której wprowadzałam wszystko, co zjadłam. Tak. Wszystko. Wraz z warzywami, jednym migdałem, kawą bez cukru itp. Z tym, że nastawiłam się na śledzenie przede wszystkim mikro i makro. Czyli żeby dostarczyć codziennie (a przynajmniej w skali tygodnia) wszystkich witamin, mikroelementów itp. W ten sposób zaczęłam się uczyć tego, co zawierają poszczególne produkty spożywcze. Np. nie zrobiłam na dziś witaminy e? Zjem migdały. Za mało żelaza? Zrobię sobie kakao. itp.

Pożytków z apki jest sporo: czuję się znacznie zdrowsza, lepiej myślę i mam większą odporność odkąd na bieżąco uzupełniam niedobory.
Na początku było mi trochę wstyd (przed sobą samą) wpisywać np. colę, bo z celów robiła mi.. jedynie wodę. Widziałam po prostu, że wrzucam w siebie śmiecia. To ograniczyło mi jedzenie/picie byle czego. Teraz nie mam takich pokus.
No i moje ulubione: trenowanie mózgu :) Zamykam dzień wszystkimi celami na sto procent: mózg na swój mały sukces, małą nagrodę :)


Zmieniony przez - aliszer w dniu 2020-03-14 14:45:09
1
Nowy temat Wyślij odpowiedź
Poprzedni temat

Co po redukcji?

FuckBaton