Sobota bez treningu.
Niestety obudziłam się rano jak mąż wstawał i nie mogłam już zasnąć. Od rana byłam zmęczona i niewyspana. Myślałam o jakimś krótkim treningu typu same zwisy, ale ze względy na niedziele zawody odpuściłam. Nie chciałam dokładać sobie aktywności.
Niedziela
Miechowski Bieg Niepodległości
Biegłam tam 2 lata temu. W zeszłym roku też byłam zapisana ale coś mi wypadło, chyba wyjazd w Tatry i nie pobiegłam.
Było cholernie ciężko. Dużo długich podbiegów. Moje nogi nie mają siły na podbiegach. Na płaskim jest dobrze, na zbiegach też nieźle ale pod górę totalny dramat. Ostatni podbieg 2km przed metą to był marszobieg z przewagą marszu. 4km przed metą, właśnie na podbiegu wyprzedziła mnie jedna dziewczyna, jak się później okazało wygrała K40. Na zbiegach doganiałem ją ale na podbiegach mi uciekała. 18 sekund starty. Szkoda, ale nie da się wygrywać maszerując pod górę.
W każdym razie 6 wśród kobiet i 2 w K40
Biorąc pod uwagę że chce wrócić na górskie trasy to te podbiegi są priorytetem. Już rozmawiałam wstępnie z trenerem. Możliwe że jeden dzień kiedy jestem na siłce będę biegać na bieżni (pod górę) zamiast siłowego. Trenog siłowy mogę zrobić w domu. Mam też do dyspozycji schody, 10 pięter. Coś będziemy kombinować.
I jak zwykle niedzielne rozkimny. Przeglądam w miarę wolnego czasu dzienniki biegaczy na forum. Zwykle w weekend, bo w tygodniu ciężko z czasem. Przejrzałam wczoraj na szybko książkę o ultra, dzisiaj zaczęłam czytać (drugi raz).
Wnioski?
Większość biegaczy z forum robiło trening z kettlami i crossfit zamiast typowych
treningów siłowych. Taki trening jest też polecany w książce o ultra. Co ciekawe w książkach o biegach ulicznych polecane są raczej machania nóżką, gumy, bosu. Ale biegi uliczne to nie długie podbiegi pełne błota, kamieni I korzeni.
Kolejna rzecz, już z książki. Biegacze górscy dzielą się na dwa typu. Jedni zboczyli z asfaltu na górskie ścieżki, mają swoje zyciówki na różnych dystansach. Drudzy narodzili się w górach, kochają biegać w terenie a na pytanie o zyciówki wzruszają ramionami. Czyli to tak jak ja

Czy jest sens pchać się na asflat dla życiówek? Dla mnie chyba nie. Chociaż czasem szkoda jak ktoś z drużyny chwali się nowym PB.
Oprócz tego przeczytałam też, że trening w terenie biega się na czas. I tempo 10:00 na wybieganiu w górach jest normalne, to żaden wstyd.
Trzeba to sobie jakoś poukładać w głowie.
Na koniec - podobno wielu ultrasów z czołówki, nie tylko polskiej robi sobie regularne przerwy od biegania. Najczęściej zakładają w zimie biegówki, czasem jest to rower. W każdym razie coś w tym musi być. Układ ruchu odpoczywa, glowa odpoczywa. Wielu amatorów których znam biegało dużo a po 2-3 sezonach mieli dość i rezygnowali z biegania. Może trzeba czasem robić coś innego.
Wrzucam zdjęcia z dzisiaj.
Czy już wspomniałam, że wygrałam worek ziemniaków, po powrocie do domu okazało się że winda jest zepsuta i musiałam targać te ziemniaki na 6 piętro?
Edit: jeszcze zapomniałam napisać o kolce. Nie wiem o co chodzi. Biegałam gpk 11km w poprzednich latach, biegalam w górach 20-50km, OCR od 5 do 20km i nic. A od zeszłego roku na dystansach 10km+ łapie mnie kolka. Najczęściej na długim zbiegu, zdarzyło się też na płaskim. Na 5km problemu nie ma. No nie wiem czemu. Dawniej tego nie było.
Zmieniony przez - Viki w dniu 2025-10-19 15:35:39
Zmieniony przez - Viki w dniu 2025-10-19 15:52:00