Dawno mnie tu nie było - trudny miałem czas. Bardzo dużo obowiązków służbowych - tak na sero 3 etaty do ogarnięcia, w tym dyrektorski kilkudziesięcioosobowej firmy. Lekko nie było. Ale treningi cały czas były. Udało się nawet zanotować progres tu i ówdzie.
Fajnie poprawiło mi się wyciskanie sztangi na barki. Wróciły ciężary - mniej, lub czasem w ogóle nie boli mnie przy tym wyciskaniu mięsień nadgrzebieniowy, który mocno mi się dawał we znaki długi czas. Najcięższe dwie robocze serie robię 100 kg na 8-9 powtórzeń, z 90 kg idzie już 15-16 powtórzeń. Niestety teraz pewnie nastąpi regres bo, zamknęli mi siłownię a w garażu nie mam stojaków do sztangi i będę musiał wyciskać sztangielki. A z nimi mam problem bo przy zarzucaniu bolą mnie ponadrywane mięśnie i nie będę mógł używać za dużych ciężarów. Raczej pójdę w powtórzenia. Stojaki zamówiłem ale mają 14 dni na ich przysłanie.
Poza tym fajnie ruszyła siła na klatkę. Znów mogę wyciskać 63 kg
sztangielki na skosie dodatnim - co prawda na razie zszedłem z ciężaru - bo w domu mam maks 55 kg sztangielki na ten moment. Ale za to dodałem trochę więcej objętości i w najcięższych seriach dokładam najlżejszą gumę oporową, więc nie powinno być źle.
Największy problem mam z trenowaniem pleców. Siłowo jest teraz super - wiosłuję w pochyleniu dwiema 70 kg sztangielkami na raz (takie miałem na siłowni), jedną ręką wiosło 100 kg bez problemu (też na siłowni) - ale przestawia mi się nie tak jak trzeba staw biodrowo-krzyżowy i masakrycznie to boli już po wykonaniu serii i po całym treningu. Także ostatnio przerzuciłem się na wiosłowanie dwiema sztangielkami leżąc na wysokiej ławce poziomej. Z ciężarami nie przekraczam na razie 50 kg - ale dość ciekawie wchodzi to ćwiczenie, więc nie ma tragedii.
Nogi - to same bułgary. Zszedłem trochę z ciężaru. W najcięższej serii używam 44 kg sztangielek - do tego 3-4 serie regresów i nie ma tragedii. Tył uda chwilowo odpuściłem ze względu na te bóle w stawie biodrowo-krzyżowym.
Łapy świetnie siłowo - szczególnie triceps. Bicepsy robię w izolacji 30 kg sztangielką - za to po 16 powtórzeń w roboczych seriach, więc też nie ma biedy.
Poza tym wzmacniam mięśnie obsługujące szyję - i widzę jak fajnie się to przekłada na wiele aspektów treningowych. Gorąco polecam żeby w treningu nie pomijać tych mięśni.
W planach na najbliższe dni - zakup lub wykonanie drążka do podciągania, dokupienie ciężarów żeby na moje sztangielki dało się załadować ponad 60 kg - no i będę mógł normalnie ćwiczyć bez żadnych ograniczeń jak to ogarnę.
Postaram się teraz regularniej pisać. Robiłem sobie w międzyczasie różne eksperymenty treningowe i niektórymi się z Wami podzielę. To takie detale - ale jak ktoś świadomie je kontroluje to można osiągnąć fajne rezultaty.
To tyle w pierwszym wpisie po takiej długiej przerwie.
Zmieniony przez - nightingal w dniu 2021-04-13 15:00:29